środa, 15 maja 2013

Czytaczowe Umilacze - Dziękuję

Chciałam się pochwalić, a co mi tam.

Na blogu Magdalenardo "Moje czytanie" uczestniczymy w wyzwaniu "Odnajdź w sobie dziecko" i kwietniowa edycja zakończyła się dla nas miłą niespodzianką. Wylosowaliśmy "umilacze do czytania"!
Bardzo się ucieszyłam z tej niespodzianki (ostatni raz coś wylosowałam chyba w czwartej klasie podstawówki ;)) i nie mogłam się doczekać, kiedy w końcu znajdę w skrzynce przesyłkę.

Jest! Była! Wczoraj (w poniedziałek) wyciągnięta! Większy K. już od zeszłego tygodnia był poinformowany o liście, który ma przyjść. Mały O. chodził z kopertą z listem od Magdy powtarzając "móń". W końcu udało mi się przenieść nadkonsumowaną zawartość do sypialni, przeczytać list i zrobić zdjęcie:



Zanurkowałam nosem do opakowania kawy wiśniowej z rumem, hmmmm, kiedy by to wypić hmmmm...
Buziaczki pochłonięte przez Małego O. połówkami: "pu la Kalolka, pu la mnie".

Chyba można powiedzieć, że zostaliśmy laureatami candy, czy tak? Ale chyba się mylę. W świecie blogowym jestem od bardzo niedawna, właściwie to mija pół roku, a ten to setny post (!)

Od jakiegoś czasu myślę o tym, że sama mogłabym przygotować jakąś niespodziankę dla czytaczy tego bloga, ale ilu ich tak naprawdę jest, nie mam pojęcia. Ale coś bym wymyśliła....

I z ostaniej chwili: dzisiejsza noc (w wtorku na środę), to walka z gorączką u Małego O. między wpół do drugiej, a trzecią nad ranem. Nie wiem czy zasnął bo temperatura zaczęła spadać, czy już był wymęczony. Ale i tak o 5:50 była pobudka, bo musiał Kalolka do "kolka" obudzić.

A za słodkości ślicznie dziękujemy!!!

poniedziałek, 13 maja 2013

Ja w sprawie ślimaka

No martwię się, nie ukrywam.

Roboty drogowe ruszyły pełną parą jakoś tak przed długim weekendem.
Przejeżdżając ten odcinek drogi nieodłącznie towarzyszy mi jedna myśl: " Wyzbierali go, czy nie?"

Zanim pojawił się ciężki sprzęt drogowy, nie widziałam tam ŻADNYCH ludzi chodzących z wiadrami.

A w piątek w radiu słyszałam, że "...czekają na decyzję Generalnej Dyrekcji Dróg i Autostrad".
Podpytałam tubylca, czyli męża. Ponoć jakaś pani doktor, czy profesor wypowiadała się, że dokładnie zbadali populację ślimaka i nie spodziewali się, że jest go tak dużo!

W związku z tym nie zbierali go.

No tak, cała polska rzeczywistość, kilka ładnych lat opóźnienia w budowie, czyli ślimaczącej się inwestycji, awantura o ślimaka, a tu się okazuje, że czego jak czego, ale tego małego nam nie zabraknie.

Hmm... nawet jak jest zaliczony do skrajnie zagrożonych?

piątek, 10 maja 2013

Na poprawę humoru?

Ciemno, wilgotno, ale w miarę ciepło.
Soczysta zieleń uśmiecha się i zaprasza z każdej strony.

Nawet Większy K. po wyjściu z domu, dziś rano, zawołał: "Ale ładnie pachnie!"

Trochę mnie nosi.
Ponieważ muszę od Brata odebrać łóżeczko turystyczne (wakacje już za tydzień! nie wiem jak się z tym wszystkim wyrobię...) mam szczwany plan zahaczyć podczas powrotu o IKEę.
Może tak sobie humor poprawię...

Ale zanim to nastąpi - piosenka z rana, słyszana w radyju.
Kocham jej rytm i gitarę.
Miałam załączyć link do utworu z płyty, ale oryginalna wersja piosenki jest bardziej przyspieszona, a ja wolę tę nieeeco rozciągnięęętą weeersję....



Ale obejrzenie tego video też mi poprawiło humor, hehehe, te watowane ramiona i facet w legginsach. No cóż - rok 1985
:D

środa, 8 maja 2013

Ptaki

Lato w pełni, a u mnie przesilenie intelektualne ;)

Moje dzisiejsze poczucie humoru, Najlepszy Kolega skwitował hasłem: "Dowcip ciężki, jak Twój portfel" - parafrazując Zagłobę.
Outdoorowa restauracja po sąsiedzku wabi zapachami z przepracowanego oleju (kpiłam w duchu dziś rano widząc stojącego przede mną busa ze znaczkami firm Wolfskin, Campus itp., itd.; to już nie jest odzież turystyczna, tylko outdoorowa, bleee. Ale się hasło przydało na koniec wysilonego dnia).

Karolkom, jak w końcu Tata Obe zainstaluje trampolinę, na bokach siatki zamontuję bidony z napojem i słomką (rurką), żeby nie musieli z niej schodzić, by ugasić pragnienie. Jak papugom czy królikom w klatkach. To nasz wspólny, z MNK, koncept.

O ptakach w tej chwili ani słowa więcej, bo i tak od 2 miesięcy otaczają mnie z każdej strony - są na podłodze, na ścianach, na drzwiach...

A zaczęło się niewinnie tak:
    

wtorek, 7 maja 2013

Julian Tuwim "Pan Maluśkiewicz i wieloryb" z ilustracjami Mirosława Pokory

Autor: Julian Tuwim
Tytuł: "Pan Maluśkiewicz i wieloryb"
Ilustrował: Mirosław Pokora
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Miejsce i rok wydania: Warszawa, 1956; Warszawa 1981 - wydanie dziesiąte.
Stron: 24
Wiek dziecka: 3+

 

Przy okazji pobytu u Dziadków znalazłam książeczkę - jedną z niewielu jaka się u Nich jeszcze ostała - ze swojego dzieciństwa.
"Pan Maluśkiewicz i wieloryb" to dość długi wierszyk Juliana Tuwima. W zależności od tego, na jakie wydanie wierszy Tuwima się trafi, spotkać go można w mniej lub bardziej udanej do czytania formie. Zobrazowany jedną ilustracją może wydać się nudny, ale w tym wydaniu świetnie się sprawdza, ponieważ jest bogato ilustrowany rysunkami odwołującymi się do całej treści.

Pan Maluśkiewicz, człowieczek tyci, postanawia wyruszyć w daleką podróż, aby spotkać wieloryba. Pakuje na łódeczkę z orzecha włoskiego wszystkie niezbędne rzeczy i wypływa w morze.


Płynie, płynie i płynie... i nic. W końcu postanawia odpocząć i ląduje na bezludnej wyspie.
Po jej zwiedzeniu:
"Nastawił sobie gramofon,
Popił, potańczył, pośpiewał,
Zabił komara z armaty
I chce spać, bo już ziewał"

a wtedy okazuje się, że wyspa to szukany od tak dawna wieloryb!
Jednakże pan Maluśkiewicz nie jest szczęśliwy ze swego odkrycia, lecz czym prędzej czmycha do domu.

Wyjątkowym atutem tej książeczki są rysunki Mirosława Pokory, jednego z bardziej rozpoznawalnych polskich ilustratorów książek dla dzieci. Pamiętam ze swojego dzieciństwa "Babcię na jabłoni", z ilustracjami tego samego rysownika. Jego ilustracje to taka rysunkowa secesja - zakrętasy, zawijasy, piórka, a postaci są bardzo charakterystyczne. Nie sposób go pomylić z kimkolwiek innym!

Przeczytane w ramach wyzwania czytelniczego "Odnajdź w sobie dziecko".
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...