sobota, 25 marca 2017

A wiosną...

... są lepsze i gorsze dni.

Pierwszy dzień wiosny upłynął pod wyjątkowo fatalnym znakiem, drugi był nieco lepszy, trzeci znów kiepski. I w dodatku nie zdążyłam napisać w czwartek notki, a nadszedł dzień czwarty, czyli ...wczoraj. Zastanawiałam się jakiż on będzie w związku z ... (o tym za chwilę).

I okazało się, że był całkiem niezły. W skali od 1 do 10 daję mu chyba dziesiątkę.

Od czego to zależy? Otóż zagadka została rozwiązana: uwaga, cytuję rozmowę* z Candelarią Saenz Valiente, argentyńską malarką, reżyserką i wokalistką, występującą pod pseudonimem "Pictorial Candi". Mieszka w Warszawie, ma męża Marcina Maseckiego:

Jak wyglądasz odstrzelona?
Na co dzień się nie maluję i chodzę w czym popadnie. Także fajny makijaż i przemyślany ubiór dają mi poczucie, że wykonuję wokół siebie niecodzienne czynności. Niestety, czas pryska, kiedy przychodzę tak odpicowana na imprezę, a nikt poza mną nie poświecił tyle czasu na przygotowania (śmiech). Wtedy moje poczucie atrakcyjności momentalnie spada, odczuwam wręcz wstyd i mam ochotę zapaść się pod ziemię. Aha, i czuję się świetnie, kiedy włosy mi się ułożą!
Chyba wszystkie tak mamy. Jak włosy źle, to całe reszta źle. A jak dobrze, to już mało co trzeba robić. (...)

No to informuję, że włosy OK, zrobiłam sobie makijaż, i właśnie jadę TAM.

A w przerwie programowej proszę sobie obejrzeć moje kokusy. Wreszcie wygladają tak jak powinny, tj. są fioletowe i w gromadzie. Czy też mają się obiektywnie dobrze ;-)




   

* Kucel Monika, Puchalska Paulina, Długo i szczęśliwie, "Wysokie Obcasy"  2017 nr 8 (920)
 



niedziela, 19 marca 2017

"Niezła draka, Drapak! Puść to jeszcze raz"

Autorzy: Sztybor, Kaczkowski
Tytuł: "Niezła draka, Drapak! Puść to jeszcze raz"
Rysunki: Tomasz Kaczkowski
Wydawnictwo: Egmont Polska Sp. z o.o.
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2015
Liczba stron: 48



Już nie pamiętam jak to się stało, że weszłam w posiadanie tego komiksu. Wydaje mi się, że znalazłam go w Empiku, prawie dokładnie rok temu. Do kupienia zachęciła mnie informacja, że został nagrodzony w drugiej edycji konkursu im. Janusza Christy na komiks dla dzieci. Starszy miał akurat fazę na czytanie komiksów. Zaczęło się bodajże od Asterixa i Obelixa. Jakiś czas później podsunęłam mu Tytusa, Romka i Atomka, Binio Billa, Antresolkę Profesora Nerwosolka, czyli to wszystko, co sama czytałam na ostatniej stronie "Świata Młodych". :-) . Przy łóżku nadal leży i czeka na oddanie do biblioteki Kleks.
Ale do ad remu, jak mawiał św. pamięci mój dyrektor.
Było nie było komiks został kupiony. Wygląda na to, że autorzy mają już na koncie wydawniczym kolejne wspólne dziecko.
Pierworodny udał im się nieźle: wyrazista grafika, ciekawe choć dziwaczne postaci, żartobliwa fabuła. Co prawda syn stwierdził "dziwny", ale tak bywa gdy czytelnik nie jest zbyt doświadczony. ;-)
Dzieło Sztybora i Kaczkowskiego to zabawa konwencją - pastisz komiksów o superbohaterach. Autorzy zresztą bawią się nie tylko narracją, wystarczy dokładnie przyjrzeć się rysunkom, by stwierdzić, że mrugają okiem do pokolenia takich jak oni. Smaczki Panie!

Kornel, małolat (albo i nie, ale tak wygląda) pracujący w antykwariacie (uwaga na szyld) bywa wzywany do ratowania miasta. Występuje wówczas jako Drapak. Wygląda na to, że regularnie zostaje za to oficjalnie nagradzany przez władze miasta (z fajerwerkami). Zdarza się (a tak tu jest), że koliduje to z takim wydarzeniem jak impreza urodzinowa jego najlepszego przyjaciela Chrobota (na visus Yeti ze słuchem absolutnym). Ale superbohater jest podzielny i pod pozorem wyjścia do łazienki, obskakuje dwie imprezy na raz, co w pewnym momencie kończy się tym, że wpada na prywatkę w stroju "służbowym". Jakże oczywista gafa; czy któryś z amerykańskich pierwowzorów miał taką na swoim koncie? Nie wiem, nie znam tak dokładnie treści pierwowzorów, ale wyobrażam sobie, że nie.

Superbohaterska konwencja ma w sobie dużo autoironii. Szeryf jest najbardziej bojaźliwym mieszkańcem miasta, zachowania bohaterów mają swoje korzenie w dzieciństwie, dialogi brzmią jak ze skeczu kabaretowego. Zakręcona fabuła wnosi współczesne wynalazki techniczne, jak drony upowszechniające muzykę wykorzystane tu do opanowania świata.

Warto zobaczyć i przeczytać: ten komiks to coś innego, niejednoznacznego...



Wpis bierze udział w wyzwaniach:

- "Gra w kolory III (2017)" na blogu Magdalenardo "Moje czytanie";
- "W 200 książek dookoła świata  - 2017.





środa, 1 marca 2017

Kto-co-kiedy, czyli mężczyźni w akcji

Rozmowa przy stole, w trójkę, jedno obok drugiego.

- Chciałam wam powiedzieć, że Tata ma urodziny za tydzień, a dokładnie w środę, 8 marca. Co wymyślamy na prezent?
- Ale kiedy?
- Tak jak powiedziałam:  za tydzień, a dokładnie w środę, 8 marca.
- Ale imieniny...?


poniedziałek, 27 lutego 2017

Julia Fiedorczuk "Nieważkość"

Autor: Julia Fiedorczuk
Tytuł: "Nieważkość"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Marginesy
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2015
Liczba stron: 288


Jak ja lubię czytać opisy i recenzje zamieszczone na obwolucie...

Zastanawiam się czy to możliwe, że kilka słów może nam zakreślić w głowie obszar, w którym znajdzie się wszystko. Nie da się. I dotyczy to także mojej próby. Świat, który powstaje jest tylko jedną z projekcji, do której dostęp ma jej autor i nieliczne grono współodczuwających.

"Zmysłowa, pełna tajemnic i mrocznego erotyzmu opowieść o poszukiwaniu duchowej wolności".
"Trzy kobiety, z których każda - w poszukiwaniu samej siebie - musiała zejść do innego piekła. Trzy losy naznaczone namiętnością i pragnieniem piękna."

Czy któraś z trzech przedstawionych w "Nieważkości" kobiet osiąga wolność?

Zuzanna, która wygląda na najbardziej wrażliwą z trójki, przeżyła miłość i duchową i fizyczną będąc jeszcze nastolatką. Epizod z profesorem rysunku, malarzem i nauczycielem - całe szczęście, że to był taki właśnie związek. Wyzwolilo ją to z zależności duszy od ciała i oddziela fascynację fizyczną od uczucia.

Nie wiem, czy sama zdaje sobie sprawę z tego, skąd bierze się jej zamiłowanie do poznawania i fascynacja językami... Myślę, że to wewnętrzna, nieuświadomiona potrzeba kontaktu, ułatwiania sobie porozumienia z takimi osobami, które nie chcą lub nie potrafią skomunikować się ze światem. Widzę w jej greckiej wyprawie przekonanie o tym, że niedostępny artysta da się namówić na kontakt. A obawa przed ponownym zranieniem i równie głębokim związkiem, kończy się kolejną "ucieczką" po zakończeniu każdego projektu. Zuzanna zmienia pracę mimo, że odnosi sukcesy... Pozostaje twardą i niezdobytą kobietą.

Najbardziej ponura postać to dla mnie Helena, dla której życie składa się z codziennej listy z punktami do odznaczenia. Zaliczenie kolejnych zrealizowanych zadań wypełnia każdy jej dzień aż do ostatniej wieczornej chwili, kiedy może usiąść na tarasie i wypalić papierosa. Ten moment jest jej wewnętrznym wyzwoleniem. Myślę, że jest w niej niewysłowiony, nieprzepracowany i nieusprawiedliwiony ból po tym, co się stało z Mirkiem (kolegą z dzieciństwa), do czego sama się przyczyniła. Może nawet nie zdaje sobie sprawy, że jest w niej ukryta agresja wobec dorastających chłopców (co daje o sobie znać kiedy straszy dwóch podrostków). Mam obawy o jej relację z własnym synem. Choć wygląda to w porządku, mam obawy... A jej stosunek do męża - "jej mężczyna" - może i czuły, ale dziwny.

I ostatnia z nich - Ewa. Obroniona przed gwałtem, ale genetycznie skazana na życie w strefie patologii. Zastanawiam się jaki wpływ na jej rozwój miał upadek z jarzębiny. Nieważkość miała w sobie od dzieciństwa w chwilach kiedy wspinała się na drzewa. Ewa, pijaczka, która została podpalona w czasie gdy spała na ławce w parku. Wolność wyczuwa się w jej delirycznej wędrówce w poszukiwaniu miejsca do snu i odpoczynku.

Czym zdobyła mnie ta książka?
"Przyjemnie było tak stać. W dole na światłach utworzył się długi rząd samochodów, ktoś natarczywie trąbił. Trwała przez chwilę bez ruchu, rejestrując dźwięki i gęstniejące światło. Wykonywała to ćwiczenie od wczesnego dzieciństwa. Pytała siebie: Czy zapamiętam ten moment? Czy będę umiała spośród tysiąca podobnych wyłowić akurat tę chwilę? A jeśli nie - to co się z nią stanie? Przepadnie?"

To niełatwa lektura. Tak, jak życie.




Wpis bierze udział w wyzwaniach:
- "Gra w kolory III (2017)" na blogu Magdalenardo "Moje czytanie",
- "W 200 książek dookoła świata - 2017".

niedziela, 26 lutego 2017

Ronda

I znów proza tygodnia pracy nie pozwala mi na dłuższe obcowanie z blogiem...
Ale poezja weekendowych myśli mego młodszego syna, zmusza.

Otóż Dziedzic Młodszy, zwany dotychczas Małym O., praktykuje jazdę autobusem miejskim. Za zarobione pieniądze udało mu się nabyć autobus szkolny. Obserwuję jego poczynania jak sąsiad szofera.

- Mamuś, a chcesz zobaczyć jak wyglądają ronda w Cichago?





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...