czwartek, 15 sierpnia 2019

Grunt to orientacja

Letniej świeckiej tradycji stało się zadość i pod nieobecność Karolków mamie udało umówić się z sąsiadką na tzw. shopping (poprzednie wypady TU i TU).
I kiedy usatysfakcjonowane udanymi łowami na wyprzedażach, tuż przed 21 spoczęłyśmy w fotelach kawiarni, na telefonie pojawił się sms od Małego O.
- Zgubiłem spodnie od piżamy.

A był to czwarty dzień obozu piłkarskiego, na którym przebywał młodszy syn. Od początku owego obozu zdążył zgubić (i znaleźć) getry oraz zapodziać koszulkę meczową. Druga zguba została zgłoszona przez Mamę Karolków trenerowi, ale jak można się było spodziewać, szybko się odnalazła.
Tymczasem dziecku groziła noc w niekompletnym stroju do spania, więc szybko acz trzeźwo (znając jego zwyczaje dotyczące stylu rozbierania się) odpisałam:
- Pewnie masz w łóżku, poszukaj dobrze.
Sąsiadka - pedagog i matka dwóch córek - słysząc o problemie, poradziła (jakże zdroworozsądkowo!) zapytać:
-  A gdzie zgubiłeś?
Nie minęła nawet minuta kiedy przyszła odpowiedź:
- Znalazłem
- :-)


Uff ... można było zatem spokojnie sączyć matcha latte na ciepło...

W sumie, po wykonaniu prania, bilans wyjazdu okazał się ujemny:
- minus koszulka sportowa na krótki rękaw,
- minus spodenki treningowe,
- plus obie getry najlepszego kolegi, z którym dzielił pokój.




Tymczasem zaczynamy rodzinne wakacje.
Udanej reszty sierpnia dla wszystkich!


💚💚💚💚


wakacje 2018



piątek, 24 maja 2019

niedziela, 14 kwietnia 2019

Flota Zjednoczonych Sił

Z rozmowy z Wojciechem Waglewskim, która ukazała się miesiąc temu w "Głosie Wielkopolskim":
Taniec jest, mówiąc najprościej, sugestią, aby uwolnić się mentalnie, ponieważ od jakiegoś czasu jesteśmy totalnie zniewoleni mentalnie, w dużej mierze przez media. Korzystają one na tym, że politycy postanowili budować swoją potęgę na konflikcie, a media chętnie się do tego dołączyły ten konflikt nagłaśniając. Nie wiadomo kiedy my, jako społeczeństwo, przestaliśmy rozmawiać z członkami swej rodziny, z kolegami, podawać sobie ręce z bardzo często wyimaginowanych powodów. Musimy jednak zdać sobie sprawę z tego, że to jakaś totalna bzdura, bo ten rów, który się wykopał między nami, jest coraz trudniej zasypać. Takiego rowu podczas mojego życia jeszcze nie było. A powody, dla których ten rów został wykopany? Trudno doszukać się w tym jakichkolwiek racjonalnych przyczyn. Można się różnić w poglądach politycznych, ale aby od różnicy przejść do kompletnej nienawiści i obrzucania się błotem, to już jest, mówiąc językiem młodzieżowym, patologia.
Z naszą rozmową wiąże się też bardzo ważna piosenka "Takie tam". Śpiewasz w niej: Dziś nie kupuję gazet ani sobie ani żonie, aby nikt nie dowiedział sie, po czyjej jestem stronie. Czy rzeczywiście nie kupujesz gazet?
Gazet nie kupuję od dawna. Nawet nie z tego powodu. Po prostu życie takie doraźne, w sensie publicystyki, mało mnie interesuje, ponieważ to życie ma bardzo krótki żywot. Unikałem publicystyki w piosence od dawna,  bo piosenki, takie jak "Łysy jedzie do Moskwy" Kazika sa bardzo fajne, ale łysy po tygodniu już przestał być łysy. Dlatego uważam, że życie publicystyczne ma dość krótkie nóżki i mało mnie interesuje, gdzie kto komu podłożył nogę. Ale faktem jest, że kupowanie gazet stało się też manifestacją pewnej postawy. Są miejsca, gdzie można kupić tylko jeden rodzaj gazet. Są miejsca, w których są różne rodzaje gazety. Wiadomo, że część publiczności czy kolejki patrzy wilkiem na tych, którzy kupują akurat takie gazety.
A po czyjej jesteś stronie?
Ja jestem po stronie rozsądku. Po żadnej stronie, jeśli chodzi o politykę. Żadnego  wyboru nie dokonałem. Wiem tylko, przeciw komu jestem, ale nie powiem. Cokolwiek bym powiedział, to i tak  się znajdzie przeciwnik tego, czego nie powiedziałem. Myślę, że nawet to, że mówię, iż jestem po stronie rozsądku, zostanie zinterpretowane w zależności od słuchacza bardzo tendencyjnie.
 (podkreślenie moje)




Ten wpis miał nawiązać do pewnego posta Kaliny.



Przy okazji niedawnej rocznicy śmierci Jana Pawła II oraz katastrofy pod Smoleńskiem usłyszałam  refleksję i przypomnienie, jak to w tamtych dniach jednoczyliśmy się, a w powietrzu wisiała nadzieja dobra, pojednania, zgody, lepszego jutra.
Lata mijają i nic z tego nie zostało, jest coraz gorzej. Przyznaję całkowitą rację WW. Czytając różne fora widać, że jakakolwiek różnica w poglądach wzbudza w drugiej stronie wrogość i atak; jesteśmy bez powodu ośmieszani, poniżani, wydrwieni.






Zaradniak M., Wojciech Waglewski: jestem po stronie rozsądku, „Głos Wielkopolski. Magazyn” 2019 nr 63

sobota, 13 kwietnia 2019

Po zimie

W tym tygodniu powiesiłam na gałęzi sąsiadowej brzozy ostatnią kulkę z ziarnami dla ptaków.
Zostały mi jeszcze słoneczniki z własnej hodowli, które jak tylko zniknie kulka włożę do karmnika i - hulaj dusza - wiosna w pełni.
Zauważyłam tej zimy wyraźną różnicę w
zachowaniu ptaków. W zeszłym roku wróble przeganiały sikorki.  Teraz, z jednej strony wyjadała ziarna sikorka, z drugiej siedział wróbel. Zgodnie, spokojnie, bez paniki.
Udało mi się znów zobaczyć sójkę, przyleciały też dwa inne gatunki ptaków, ale musiałabym wziąć atlas żeby sprawdzić, kogo mieliśmy przyjemność gościć.

Dokarmianie ptaków zimą to nie lada wyzwanie i odpowiedzialność. Jak już się zacznie, nie można zawieść zwierząt.

I cały czas zachodzę w głowę, kto urwał z gałęzi duży  kawał od słoninki... Musiał to być większy egzemplarz ptaka.




niedziela, 24 marca 2019

Przesadzanie

Przesadziliśmy dąb, który wyrósł nam wśród krzaków agrestu i lawendy.  Miał może 3 lata, ale zeszłego roku przerósł już nawet Tatę Obe.
Rozważaliśmy przeniesienie go w róg działki, ale ostatecznie wylądował w lasku, który kilka lat temu przetrzebiła letnia wichura.
Zanim wykopaliśmy dołek pod korzenie okazało się, że wybrane miejsce jest jakąś pozostałością po wysypisku śmieci: sznur, rdzawa ziemia, resztki płytek, resztki ubrania. Głęboko w ziemi. Samo to miejsce jest zaniżone, wygląda jakby faktycznie była tu zasypana rozległa dziura w ziemi.
Wlalismy dwie konewki wody.  Będzie bliżej do opiekowania się nim dopóki nie chwyci się ziemi.
Przy okazji wynieśliśmy z trawy obok 10 puszek po piwie. (Trochę boję się o dąbka żeby nie został bezintetesownie połamany przez miłośników odpoczynku pod chmurką...)
Miesiąc temu poszliśmy na spacer po lesie z reklamówką. Po listopadowym naszym wypadzie myślałam, że trochę będzie lepiej, a tu torba znów pełna butelek szklanych, plastikowych i puszek. W pewnych miejscach byłam załamana widokiem: jakby jaki Zły chodził po naszych śladach i robił jeszcze większy bałagan.

I nowe osiedle: zadbane ogródki, umilające oko gadżety w stylu vintage na tarasach oraz w oknach. A za osiedlową drogą las z własnoręcznie utworzonym pobudowlanym śmietniskiem pod nosem.

Największym zagrożeniem dla świata, w którym żyje człowiek jest on sam.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...