niedziela, 15 stycznia 2017

Peter Carnavas "Ostatnie drzewo w mieście"

Autor: Peter Carnavas
Tytuł: "Ostatnie drzewo w mieście"
Ilustracje: Peter Carnavas
Przekład: Magda Szpyrko-Ankiewicz
Wydawnictwo: Adamada
Miejsce i rok wydania: Gdańsk 2015. Wydanie pierwsze
Liczba stron: 32
Wiek dziecka: 6+


To w sumie dość smutna opowieść o tym, jak wrażliwe dziecko potrafi (na szczęście) zaszczepić swoją wrażliwość u innych. Smutna głównie z tego powodu, że pokazuje świat bez roślin. Edward, chłopiec, który jest jej bohaterem, mieszka w mieście, w którym dominuje beton, szarość i samochody. Edward ma na szczęście "swoje" miejsce, dzięki któremu zapomina o całym świecie i dzięki któremu czuje się wolny. To drzewo, jedyne w całym mieście, rosnące na końcu jego ulicy.

Smutna wymowa tej oszczędnej zarówno w słowach jak i ilustracjach książki jest dla mnie oczywista - zmierzamy do takiego świata: zabudowanego, szarego, bez drzew, bez zieleni, bez tlenu...
Miejmy nadzieję, że ludzie się w końcu opamiętają, bo perspektywa wożenia ze sobą drzew i kwiatów może i jest pocieszająca, ale nie pozwoli zachować równowagi w świecie...

Wiem, że brzmi to posępnie i niewiarygodnie. Kiedy mieszka się w mieście, nie widać na codzień tego zanikania przyrody, chyba że ktoś zrobi zamach na aleję drzew, albo takie właśnie jak to, pojedyncze drzewo.
Ale kiedy masz za oknem łąkę albo pole kukurydzy, na których stają kolejne szeregowce lub bloki szumnie zwane willami miejskimi, to wiesz już, że żyjemy w nieodwracalnym procesie samodestrukcji legitymowanej prawem pozwalającym wyciąć każde drzewo bez pytania kogokolwiek o zgodę.

Wolność nie jest nam dana, jest zadana*, co  oznacza, że należy z niej umiejętnie korzystać. Nie wykorzystywać.


Wpis bierze udział w wyzwaniach:

- "Gra w kolory III" na blogu Magdalenardo "Moje czytanie";

- "W 200 książek dookoła świata - 2017".

* słowa Jana Pawła II

wtorek, 10 stycznia 2017

Wyzwanie "W 200 książek dookoła świata" rusza od nowa!

Serdecznie zapraszam wszystkie chętne osoby do przystąpienia do kolejnej edycji wyzwania czytelniczego "W 200 książek dookoła świata".

Wszystkie informacje i zasady dostępne są w zakładce "W 200 książek dookoła świata - 2017".


Czekam na Wasze zgłoszenia!



piątek, 6 stycznia 2017

Roczne podsumowanie wyzwania "W 200 książek dookoła świata"

Rok temu podjęłam się kontynuowania wyzwania czytelniczego "W 200 książek dookoła świata", które trzy lata wcześniej wymyśliła Edyta [KLIK].
Po dwóch edycjach Edyta zakończyła je, lecz udzieliła mi zgody na jego dalsze prowadzenie. Bardzo mi się spodobał pomysł czytania książek autorów pochodzących z różnych regionów świata; znaleźć jak najwięcej pisarzy z "egzotycznych" zakątków świata, to naprawdę zajmujące i rozwijające wyzwanie.

W 2016 roku aura na czytanie, a szczególnie na opisywanie przeczytanych książek, wyjątkowo mi nie sprzyjała. Skomplikowana sytuacja zawodowa, od wakacji drugie dziecko w szkole to nie przelewki. Nawet jeśli potomek poszedł do pierwszej klasy jako siedmiolatek... ;-)

Z wielkim podziwem więc odnotowywałam kolejne zgłoszenia recenzji, które spływały od uczestniczek wyzwania. Rekordzistką została Monika [KLIK], która odwiedziła nie tylko największą liczbę krajów - 20, ale zdołała również przeczytać i umieścić recenzje, UWAGA! ... 170 tytułów książek...
Na drugim miejscu uplasowała się Gosia [KLIK] z wynikiem - 13 państw, 29 tytułów, a trzecie przypadko mnie - 11 państw, i 24 tytuły.

Idąc z duchem rocznych podsumowań i list podaję klasyfikację pozostałych uczestniczek:
- Wiki - 10 państw i 56 tytułów! EDIT: 09.01.2017 - 60 tytułów
- Sonrisa - 8 państw, 8 tytułów;
- Basia Pelc - 7 państw, 12 tytułów;
- Sylwia - 5 państw, 7 tytułów;
- Sayuri - 4 państwa, 11 tytułów.

Dziewczyny, jesteście niesamowite, gratuluję Wam serdecznie i dziękuję bardzo za udział.

Ponieważ w regulaminie wyzwania była przewidziana niespodzianka, bardzo proszę Monikę oraz Gosię o PILNY kontakt ze mną na e-maila (idudzinskaantkowiak@gmail.com), bym mogła Wam wysłać nagrody.

Przygotowałam dla Was karty upominkowe do Empiku. Będziecie mogły je spożytkować w dogodny dla Was sposób, w sklepie stacjonarnym lub przez internet.

Ponieważ prowadzenie "200 książek dookoła świata" wiązało się z wyzwaniem również dla mnie (głównie administracyjnym) postanowiłam się nagrodzić prowadzeniem go nadal.

Czy macie ochotę przystąpić do niego raz jeszcze?
Dajcie znać, proszę.

Jeszcze raz gratuluję Wam z całego serca i życzę udanego, dobrego roku oraz spełnienia marzeń.





czwartek, 29 grudnia 2016

I can heal the pain that you're feeling inside... *


Długa przerwa jaką mi w blogowaniu zafundowała praca w połączeniu z niedoskonałą techniką spowodowała, że bardzo trudno zebrać się w sobie i pozlepiać myśli w jakąś sensowną całość.

Ciężko mi też z tego powodu, że nie potrafię podzielić się i nie umiem znaleźć w sobie słów by podsumować to, co aktualnie czuję.
Nie jest to smutek, ani żal.

Czuję pustkę. Chciałam ubrać tę pustkę w słowa zaczerpnięte z naukowych opracowań i odkryć jakich dokonano w ostatnich latach. Pokazać rozsądnie jak "mędrca szkiełko i oko" podąża za drgnieniami duszy.
"Zespół Daniela Levitina z Uniwersytetu  McGill w Montrealu dowiódł, że blokowanie u ludzi przez leki produkcji naturalnych opioidów zmniejsza przyjemność słuchania ich ulubionych piosenek.
Nadal odczuwają przyjemność w oczekiwaniu na "swój kawałek", ale już nie przeżywają takiej radości ze słuchania go potem.

To sugeruje, że fala endorfin jest uwalniana przez mózg bezpośrednio pod wpływem muzyki.

Ciekawe jest działanie przeciwbólowe muzyki. Okazuje się, że im bardziej jesteśmy w nią zaangażowani - śpiewamy razem z wokalistą, tańczymy,  wybijamy rytm nogą czy dłońmi - tym większy jest efekt przeciwbólowy.
(...)
- Wpływ muzyki na nasz nastrój jest niedoceniony. Jak wielu z nas używa piosenek czy melodii do regulowania nastroju w ciągu dnia? Muzyka jest ścieżką dźwiękową naszego życia - mówił Daniel Levitin w wywiadzie dla "New Scientist".
Wydaje się, że muzyka ma także wpływ na nasz układ odpornościowy! Pobudza go do działania i wydzielania leukocytów, cytokin i immunoglobulin.
Może też być pomocna w terapii osób cierpiących na chorobę Alzheimera, ponieważ przywraca wspomnienia. W dodatku zazwyczaj te najprzyjemniejsze."**

O zbawiennym wpływie muzyki przekonałam się kilkadziesiąt lat temu (jak to brzmi...), kiedy przestawałam być nastolatką.

Muzyka ratowała mnie z nastolatkowych dołów, z uczucia braku siły by podołać kolejnym wyzwaniom i zmianom jakie stawały przede mną.
Teraz z perspektywy czasu, myślę że nie były one wielkie, ale tą świadomość mam dzisiaj, nie wtedy...

Dziękuję Ci mój Idolu za panaceum na życie jakie tworzyłeś przez te wszystkie lata.

Po 37 latach zaczynam rozumieć jak to jest odejść w wieku 53 lat. Dokładnie 53 i pół.
To niewyobrażalnie za młody czas... 


 
 


I will be the one who loves you 'til the end of time ***

Być może nie zdażę napisać już nic przed końcem tego roku, więc już teraz życzę Wam by nadchodzący 2017 rok był spokojny, zdrowy i udany.
Taki ma ponoć być. Niech zatem będzie!



* słowa pochodzą z piosenki "Heal the Pain"
** Kossobudzka Margit, Dlaczego tak dobrze czujemy się przy muzyce?, "Gazeta Wyborcza"  2015 nr 183.8516.
*** fragment pochodzi z piosenki "Father Figure"

wtorek, 20 grudnia 2016

... pokolenie...

Siedzę sobie w banku. Wszystkie "okienka" zajęte. Kontempluję kamery pod sufitem i reklamy korzystnych ofert bankowych wywieszone niczym dzieła sztuki na ścianach.
Przy ostanim stoliku pada nagle pytanie:
- Miejsce urodzenia O G E CC A?
...
Spoglądam lewym profilem w tamą stronę. Pan bierze kartkę i coś pisze. Ja zaczynam się szeroko uśmiechać do swoich myśli.
- Aaaa! Odessa.



*  *  *  *  *  *  *  * 

Tak żyję, funkcje życiowe na poziomie zadowalającym, tylko życie zawodowe ostatnio pochłaniało mi 18 godzin dziennie.

Stąd moja myśl, którą chcałam się podzielić już tydzień temu: nie można żyć samą pracą.

Mam nadzieję, że jeszcze tu zdążę zajrzeć i poczytać co u Was. Bardzo mi tego brakuje. Tęsknię za Wami bardzo.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...