wtorek, 18 kwietnia 2017

Porażka przez duże P

Chyba popadłam w marazm.

Mimo, że za oknem wiosna, jakoś trudno wykrzesać mi z siebie entuzjazm i chęć do pracy w ogrodzie.
Nie ułatwiają mi też tego moje dotychczasowe "osiągnięcia". Oto porażka przez duże "P", choć pokazuję to zdjęcie również dla rozśmieszenia towarzystwa. Na pierwszym planie bratki, których zakupiłam dwa razy po 20 sztuk, i z których ostały mi się 2 sztuki.

Reszta wygląda/ła tak.:


Przed świętami kombinowałam, że dokupię parę nowych sztuk, plus parę prymulek i stokrotek, ale wymieniłam je dziś na przycięte "wystawowo" kulki bukszpanów. Tak sobie umyśliłam wracając wczoraj samochodem ze świąt u Rodziców.

Nie wiem skąd mi się to wzięło. Jak pomyślę, że 3 lata temu ograniałam bloga (w tym recenzje), ogródek i dzieci to nie wierzę własnym myślom. Cóż rzec - albo ktoś ze mnie wyssał energię, albo to energia uszła ze mnie, od kiedy od zeszłego roku pozmieniało mi się mocno w życiu zawodowym.

Może powinnam sobie stawiać małe, ale widoczne cele, tak jak te dwa bukszpanki dzisiaj?
Bo przyroda nadal mnie cieszy i zachwyca, choć i smuci, bo biedne sasanki nie mają siły się pokazać w pełni, a tulipany stoją od tygodnia w zamkniętych pąkach, a tu właściwie można byłoby już zasiać słoneczniki, wysadzić cebulki mieczyków, przyciąć i wsadzić resztę lawendy.

tu sasanki w początkowym stadium, ale aktualne niewiele się różni; może tylko dłuższe badylki mają

A to miała być cimcifuga (pluskwica), a wyszedł ciemiernik. Tak to jest jak się przez internet kupuje. ;-)
Roślinka zostanie, ale pluskwica nadal pozostaje do zakupienia.

opis na doniczce mówi Cimcifuga, hmm

I tak to się kula, miało być dobrze, a wyszło tak jak zwykle...

Ach, i zapomniałabym o czosnkach - oto one, te większe, reszta wygląda jak pojedynczy szczypiorek:




P.S. W zasadzie nie lubię smęcić, ale stwierdziłam, że jak sobie tutaj pomarudzę to może mi sie polepszy i przejdzie???
P.S.2. Tylko na kogo? ;-)


piątek, 31 marca 2017

"Nie-Boska komedia" - czy komedia?

Autor: Zygmunt Krasiński
Tytuł: "Nie-Boska komedia"
Wydawnictwo: Arcanum
Miejsce i rok wydania:  Bydgoszcz 1991
Liczba stron: 128

Lektura szkolna


"Nie-boska komedia", którą czytałam w liceum pozostała w mej głowie z wyrytym nieusuwalnym hasłem "dzieło genialne". Ciekawa byłam czy po latach to wrażenie nie zniknie...

Pierwsza, romantyczna część dramatu wzbudziłą moją lekką irytację melodramatycznością i nadmiernym uduchowieniem, egzaltacją i odrealnieniem.

Ale geniusz Krasińskiego jak dla mnie ujawnia się nieco dalej i tkwi w historii społecznej opowiedzianej za kulisami rozgrywających się wydarzeń, w tle czynów i planów hrabiego Henryka (Męża). Ponownie zachwyciła mnie przenikliwość autora wobec zakusów polityków i meandrów historii, bezbłędne rozpracowanie planów tych, którzy pod hasłami rewolucji i zburzenia starego świata, nadania praw i przywilejów dotychczas pokrzywdzonym (czy po prostu: daniu im chleba) wprowadzają zmiany obracając w proch dotychczasowy dorobek i status quo rodzaju ludzkiego. Obalają stare warstwy uprzywilejowane by na ich miejsce powołać do życia nowych, lecz tym razem swoich "arystokratów".
Zaś w głębi myśli, w na dnie tego dna historii, w tym niestałym świecie, i wśród walk, głodu i rzezi jedyną cnotą i stałym oparciem jest umiłowanie życia rodzinnego.

Czy to komedia?
Jeśli spojrzymy na przedstawione losy prześmiewczym okiem kogoś kto widzi więcej, to uzasadniony tytuł i mieści się w tym gatunku. Nie można brać wszystkiego dosłownie i na serio.
Spójrzmy na rzeczywistość z boku - czy to co się wokół nas współcześnie dzieje nie jest również swoistą komedią...?


Wpis bierze udział w wyzwnaiach:
- "W 200 książek dookoła świata",
- "Gra w kolory III (2017)" na blogu Magdalenardo "Moje czytanie".

sobota, 25 marca 2017

A wiosną...

... są lepsze i gorsze dni.

Pierwszy dzień wiosny upłynął pod wyjątkowo fatalnym znakiem, drugi był nieco lepszy, trzeci znów kiepski. I w dodatku nie zdążyłam napisać w czwartek notki, a nadszedł dzień czwarty, czyli ...wczoraj. Zastanawiałam się jakiż on będzie w związku z ... (o tym za chwilę).

I okazało się, że był całkiem niezły. W skali od 1 do 10 daję mu chyba dziesiątkę.

Od czego to zależy? Otóż zagadka została rozwiązana: uwaga, cytuję rozmowę* z Candelarią Saenz Valiente, argentyńską malarką, reżyserką i wokalistką, występującą pod pseudonimem "Pictorial Candi". Mieszka w Warszawie, ma męża Marcina Maseckiego:

Jak wyglądasz odstrzelona?
Na co dzień się nie maluję i chodzę w czym popadnie. Także fajny makijaż i przemyślany ubiór dają mi poczucie, że wykonuję wokół siebie niecodzienne czynności. Niestety, czas pryska, kiedy przychodzę tak odpicowana na imprezę, a nikt poza mną nie poświecił tyle czasu na przygotowania (śmiech). Wtedy moje poczucie atrakcyjności momentalnie spada, odczuwam wręcz wstyd i mam ochotę zapaść się pod ziemię. Aha, i czuję się świetnie, kiedy włosy mi się ułożą!
Chyba wszystkie tak mamy. Jak włosy źle, to całe reszta źle. A jak dobrze, to już mało co trzeba robić. (...)

No to informuję, że włosy OK, zrobiłam sobie makijaż, i właśnie jadę TAM.

A w przerwie programowej proszę sobie obejrzeć moje kokusy. Wreszcie wygladają tak jak powinny, tj. są fioletowe i w gromadzie. Czy też mają się obiektywnie dobrze ;-)




   

* Kucel Monika, Puchalska Paulina, Długo i szczęśliwie, "Wysokie Obcasy"  2017 nr 8 (920)
 



niedziela, 19 marca 2017

"Niezła draka, Drapak! Puść to jeszcze raz"

Autorzy: Sztybor, Kaczkowski
Tytuł: "Niezła draka, Drapak! Puść to jeszcze raz"
Rysunki: Tomasz Kaczkowski
Wydawnictwo: Egmont Polska Sp. z o.o.
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2015
Liczba stron: 48



Już nie pamiętam jak to się stało, że weszłam w posiadanie tego komiksu. Wydaje mi się, że znalazłam go w Empiku, prawie dokładnie rok temu. Do kupienia zachęciła mnie informacja, że został nagrodzony w drugiej edycji konkursu im. Janusza Christy na komiks dla dzieci. Starszy miał akurat fazę na czytanie komiksów. Zaczęło się bodajże od Asterixa i Obelixa. Jakiś czas później podsunęłam mu Tytusa, Romka i Atomka, Binio Billa, Antresolkę Profesora Nerwosolka, czyli to wszystko, co sama czytałam na ostatniej stronie "Świata Młodych". :-) . Przy łóżku nadal leży i czeka na oddanie do biblioteki Kleks.
Ale do ad remu, jak mawiał św. pamięci mój dyrektor.
Było nie było komiks został kupiony. Wygląda na to, że autorzy mają już na koncie wydawniczym kolejne wspólne dziecko.
Pierworodny udał im się nieźle: wyrazista grafika, ciekawe choć dziwaczne postaci, żartobliwa fabuła. Co prawda syn stwierdził "dziwny", ale tak bywa gdy czytelnik nie jest zbyt doświadczony. ;-)
Dzieło Sztybora i Kaczkowskiego to zabawa konwencją - pastisz komiksów o superbohaterach. Autorzy zresztą bawią się nie tylko narracją, wystarczy dokładnie przyjrzeć się rysunkom, by stwierdzić, że mrugają okiem do pokolenia takich jak oni. Smaczki Panie!

Kornel, małolat (albo i nie, ale tak wygląda) pracujący w antykwariacie (uwaga na szyld) bywa wzywany do ratowania miasta. Występuje wówczas jako Drapak. Wygląda na to, że regularnie zostaje za to oficjalnie nagradzany przez władze miasta (z fajerwerkami). Zdarza się (a tak tu jest), że koliduje to z takim wydarzeniem jak impreza urodzinowa jego najlepszego przyjaciela Chrobota (na visus Yeti ze słuchem absolutnym). Ale superbohater jest podzielny i pod pozorem wyjścia do łazienki, obskakuje dwie imprezy na raz, co w pewnym momencie kończy się tym, że wpada na prywatkę w stroju "służbowym". Jakże oczywista gafa; czy któryś z amerykańskich pierwowzorów miał taką na swoim koncie? Nie wiem, nie znam tak dokładnie treści pierwowzorów, ale wyobrażam sobie, że nie.

Superbohaterska konwencja ma w sobie dużo autoironii. Szeryf jest najbardziej bojaźliwym mieszkańcem miasta, zachowania bohaterów mają swoje korzenie w dzieciństwie, dialogi brzmią jak ze skeczu kabaretowego. Zakręcona fabuła wnosi współczesne wynalazki techniczne, jak drony upowszechniające muzykę wykorzystane tu do opanowania świata.

Warto zobaczyć i przeczytać: ten komiks to coś innego, niejednoznacznego...



Wpis bierze udział w wyzwaniach:

- "Gra w kolory III (2017)" na blogu Magdalenardo "Moje czytanie";
- "W 200 książek dookoła świata  - 2017.





środa, 1 marca 2017

Kto-co-kiedy, czyli mężczyźni w akcji

Rozmowa przy stole, w trójkę, jedno obok drugiego.

- Chciałam wam powiedzieć, że Tata ma urodziny za tydzień, a dokładnie w środę, 8 marca. Co wymyślamy na prezent?
- Ale kiedy?
- Tak jak powiedziałam:  za tydzień, a dokładnie w środę, 8 marca.
- Ale imieniny...?


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...