Autor: Arkady Gajdar
Tytuł: "Czuk i Hek"
Przełożyła: Danuta Wawiłow
Ilustracje: Barbara Świdzińska-Mulas
Wydawnictwo: Młodzieżowa Agencja Wydawnicza
Miejsce i rok wydania: Warszawa 1980. Wydanie XI.
Liczba stron: 64
Wiek dziecka: od 10 do 12 lat
Była lektura szkolna dla ucznów IV klasy szkoły podstawowej
"O matko kochana!"
Takim okrzykiem przywitałam opowieść po pierwszych pięciu akapitach...
Kto tym biednym dzieciom, a pomyślałam o moim pokoleniu, kazał czytać TAKIE książki jako lektury szkolne?! Ale w rękach miałam XI wydanie, więc przed moim rocznikiem musiano wciskać tę propagandę wielu innym...
Odkładając na bok tło historyczne i ideologię, "Czuk i Hek" jawi się jako całkiem udana przygoda. Bracia mieszkają w Moskwie z matką. Ich ojciec został oddelegowany na "koniec świata", o który w Kraju Rad nie tak trudno zresztą, w Błękitne Góry, gdzie jest kierownikiem grupy geologów. Wysyła telegram, w którym zaprasza żonę z dziećmi do siebie. Czeka ich bardzo daleka podróż najpierw pociągiem, a potem wynajętymi saniami. Chłopcy, jak to chłopcy, są niezbyt grzeczni, łatwo przechodzą do rękoczynów i awantur o byle co, a także żartów, co staje się przyczyną niekorzystnych splotów akcji lub prowadzi do trzymających w napięciu epizodów komicznie zakończonych. Wychodzi z tego zgrabna traperska przygoda, lecz nie na Dzikim Zachodzie tylko Dalekim Wschodzie. I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie, to że doprawione to jest niestrawną przyprawą. Nie ma jej dużo w książce, ale za to jaka ona jest:
Po latach, jako dorośli, możemy poszukać kim był Woroszyłow, zastanowić się nad historycznym tłem. W czasach, kiedy ta książka była obowiązkowo czytana, nie można było tak łatwo jak dziś odszukać, co autor miał na myśli...
Wpis bierze udział w następujących wyzwaniach:
- "Gra w kolory II" i "Cztery Pory Roku" na blogu "Moje czytanie" Magdalenardo,
- "Dziecinnie..." i "Rosyjsko mi!" na blogu "Czytelnia" Basi Pelc,
- "W 200 książek dookoła świata".
Ruszyliśmy na mocno wschód.
Tytuł: "Czuk i Hek"
Przełożyła: Danuta Wawiłow
Ilustracje: Barbara Świdzińska-Mulas
Wydawnictwo: Młodzieżowa Agencja Wydawnicza
Miejsce i rok wydania: Warszawa 1980. Wydanie XI.
Liczba stron: 64
Wiek dziecka: od 10 do 12 lat
Była lektura szkolna dla ucznów IV klasy szkoły podstawowej
"O matko kochana!"
Takim okrzykiem przywitałam opowieść po pierwszych pięciu akapitach...
Kto tym biednym dzieciom, a pomyślałam o moim pokoleniu, kazał czytać TAKIE książki jako lektury szkolne?! Ale w rękach miałam XI wydanie, więc przed moim rocznikiem musiano wciskać tę propagandę wielu innym...
Odkładając na bok tło historyczne i ideologię, "Czuk i Hek" jawi się jako całkiem udana przygoda. Bracia mieszkają w Moskwie z matką. Ich ojciec został oddelegowany na "koniec świata", o który w Kraju Rad nie tak trudno zresztą, w Błękitne Góry, gdzie jest kierownikiem grupy geologów. Wysyła telegram, w którym zaprasza żonę z dziećmi do siebie. Czeka ich bardzo daleka podróż najpierw pociągiem, a potem wynajętymi saniami. Chłopcy, jak to chłopcy, są niezbyt grzeczni, łatwo przechodzą do rękoczynów i awantur o byle co, a także żartów, co staje się przyczyną niekorzystnych splotów akcji lub prowadzi do trzymających w napięciu epizodów komicznie zakończonych. Wychodzi z tego zgrabna traperska przygoda, lecz nie na Dzikim Zachodzie tylko Dalekim Wschodzie. I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie, to że doprawione to jest niestrawną przyprawą. Nie ma jej dużo w książce, ale za to jaka ona jest:
"Mieszkały wraz z matką w dalekim, wielkim mieście, najpiękniejszym na świecie.
Nad wieżami tego miasta dniem i nocą płonęły czerwone gwiazdy." (str. 6)
"I przyśnił mu się sen straszliwy,I na koniec:
że oto Olbrzym przeraźliwy
żelazną pięścią grozi wszystkim
i krawą pianę toczy z pyska.
Z błyskiem bagnetów, z dziką wrzawą
burżujskie wojska walą ławą,
w warkocie bębnów, wśród zamętu,
przez naszą ziemię nieobjętą." (str. 28)
"Wtedy wszyscy wstali i zaczęli życzyć sobie nawzajem szczęścia z okazji Nowego Roku.
I chociaż szczęście to każdy pojmował inaczej, wszyscy razem wiedzieli i rozumieli, że trzeba żyć uczciwie, dobrze pracować i mocno kochać, i strzec tej wielkiej pięknej ziemi, która zwie się Krajem Rad.
1939 r." (str. 61)Czwarta klasa szkoły podstawowej to jeszcze całkiem naiwne, niewinne dzieciństwo. Można w takiej chłonnej, pozytywnie nastawionej głowie zaszczepić bardzo różne idee. Na przykład humanitaryzm, internacjonalizm... I nie mieszajmy w to polityki. Polityka namieszała wcześniej, włączając do kanonu lektur szkolnych takie pozycje. Pozwólmy dzieciom być dziećmi.
Po latach, jako dorośli, możemy poszukać kim był Woroszyłow, zastanowić się nad historycznym tłem. W czasach, kiedy ta książka była obowiązkowo czytana, nie można było tak łatwo jak dziś odszukać, co autor miał na myśli...
Wpis bierze udział w następujących wyzwaniach:
- "Gra w kolory II" i "Cztery Pory Roku" na blogu "Moje czytanie" Magdalenardo,
- "Dziecinnie..." i "Rosyjsko mi!" na blogu "Czytelnia" Basi Pelc,
- "W 200 książek dookoła świata".
Ruszyliśmy na mocno wschód.




