sobota, 30 listopada 2013

(DIY) Zrób To Sam - Śnieżynki

Spełniam prośbę jednej z czytelniczek i uczestniczek karolkowej ROZGRZEWAJKI.

W zeszłym tygodniu ukazał się post na blogu The Purl Bee (skąd zaczerpnęłam inspirację do szala - jednego z "rozgrzewaj(k)ących" elementów) z szeregiem pomysłów na własnoręcznie robione prezenty na ostatnią chwilę.

Jednym z nich są urocze białe gwiazdki:
   
zdjęcie pochodzi z tej strony
Można je "wykorzystać" jako śnieżynki na choince, takiej bardziej lub mniej tradycyjnej:


ale myślę sobie, że całkiem fajnie sprawdziłyby się także jako podkładki pod kubki, po pewnym powiększeniu, prawda?

Cały przepis wykonania znajduje się na tej stronie http://www.purlbee.com/the-purl-bee/2012/12/1/whits-knits-snowflower-ornaments.html


Nieco trudniejszy wzór i wykonanie wymagające większych umiejętności ma jeżyk:


Prawda, że słodkie są te Tuptusie?

Zdjęcie i przepis wykonania na stronie: http://www.purlbee.com/the-purl-bee/2013/2/9/whits-knits-knit-hedgehogs.html.

W razie wątpliwości w wykonaniu, służę pomocą :)

Tym samym cykl "Szkoda, że nie mam na to czasu..." uważam za otwarty! ;) :)))

Franklin w kosmosie - "Franklin i gwiezdna podróż", "Franklin i statek kosmiczny"

Autor: Paulette Bourgeois, Brenda Clark
Tytuł: "Franklin i gwiezdna podróż"
Tłumaczenie: Patrycja Zarawska
Ilustracje: Brenda Clark (pochodzą z telewizyjnego filmu animowanego Franklin i przyjaciele)
Wydawnictwo: Debit
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 24
Wiek dziecka: 4-8 lat


Autor: Paulette Bourgeois, Brenda Clark
Tytuł: "Franklin i statek kosmiczny"
Tłumaczenie: Patrycja Zarawska
Ilustracje: Brenda Clark (pochodzą z telewizyjnego filmu animowanego Franklin i przyjaciele)
Wydawnictwo: Debit
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 24
Wiek dziecka: 4-8 lat



Oj naczytałam się i nasłuchałam ja się już dawno, jaki to Franklin żółwik jest dobry i wartościowy. Cóż z tego, kiedy moje dzieci nie chciały tej bajki oglądać i kazały wyłączać odbiornik kiedy tylko z telewizora płynęły jej pierwsze dźwięki.

Ale przyszła kryska na Matyska i również ja doczekałam się zainteresowania Franklinem u moich chłopaków. Promocyjny pakiet nieco grubszych książeczek leży schowany z myślą o przeznaczeniu na prezent, a tymczasem Babcia U., wyciągnąwszy młodych na spacer, sprezentowała Im według zainteresowania dwie nieco cieńsze pozycje.
Na okładkach książek znajdują się "medale" potwierdzajace wartość opowiadań - "Mam dziecko Super Produkt 2004", "Hit 203 Mamo to ja", "Mam dziecko Super Produkt 2007".
Po przeczytaniu tych dwóch książeczek mogę stwierdzić, że faktycznie coś w tym Franklinie jest. Fajny z niego gość. Jest miły, ale jednocześnie taki ludzki, gdyż ma swoje gorsze dni, grymasy, jak każde dziecko, nadal jednak pozostaje pozytywnym bohaterem i miłym żółwikiem.
"Franklin i gwiezdna podróż" to podróż w krainę wyobraźni. Franklin i jego siostra żółwinka, zostają sami wieczorem z ciocią, którą Franklin uwailbia. Mają ogladać przez telskop gwiazdy, ale pogoda niestety pokrzyżowała im plany. Ciocia wymyśla więc zabawę w podróż międzygwiezdną i międzyplanetarną, a jako planety "występują" pomalowane i ozdobione na ich podobieństwo piłki. Sama muszę przyznać, że pomysł który podsuwa ta książeczka na zabawę dla dzieci jest świetny!


Z kolei "Franklin i statek kosmiczny" ma bardziej psychologiczną wymowę. Żółwik i jego koledzy mają swój domek na drzewie, kóty służy im za pojazd kosmiczny. Na kolejną zabawę zgłaszają się wszyscy przyjaciele oprócz ślimaka, który woli grać na harmonijce. Po namowie jednak dołącza do reszty. Zabawa trwa w najlepszze, ale Franklin, jako dowódca statku, ciągle nie pozwala ślimakowi grać... Co się dzieje? Rozczarowany ślimak niepostrzeżenie opuszcza towarzyszy, którzy po zorientowaniu się co się stało, są oburzeni, ale ruszają na poszukiwanie kolegi.

- Lubię się z wami bawić, ale lubię też grać - powiedział ślimak.
- Przepraszam ślimaku. Nie pomyślałem o tym - odrzekł żółwik. -
Czy dałbyś nam jeszcze jedną szansę?

To sytuacja konfliktowa, która często zdarza się wśród dzieci, kiedy jedno o silniejszej osobowości decyduje co ma robić reszta. Rozwiązanie podane w książeczce jest proste - Franklin przeprasza kolegę i ślimak wraca, a dalsza zabawa toczy się przy dźwiękach harmonijki. W życiu nie zawsze tak się udaje, ale sytuacja może dać do myślenia dziecku i w razie konfliktu, można ją dzieciom przypomnieć.

Podsumowując, stawiam na Franklina :)

Bierzemy udział w wyzwaniu czytelniczym Magdalenardo "Odnajdź w sobie dziecko".

piątek, 29 listopada 2013

Przedandrzejkowa impreza na sali



zdjęcie pobrane z tej strony


Czy zdarzyło się Wam być poproszoną (tak, kieruję pytanie do kobiet/dziewczyn) do tańca przez najprzystojniejszego mężczyznę/chłopaka na sali???

A było to tak.
Przyszłam na imprezę ze swoim partnerem. Tańczyło i bawiło się nam razem dobrze do jakiegoś momentu. Ale nagle, w trakcie jakiegoś wcale nie takiego szybkiego utworu okazało się, że jestem wyższa od niego. Mimo, że utwór był rytmiczny, starałam się dotrzymać kroku tancerzowi podczas tych obrotów, przewijań itp. figur.
No tak, tańczyć lubię, ale nie uważam się za Katarinę Witt parkietu...
Wyszło na to, że moje szpilki i ja tworzymy 20 centymetrowy nadmiar nad partnerem, który bezceremonialnie zostawił mnie na środku samą, przerzucając się na bardziej filigranową sztukę. Dobrze, że to był już koniec piosenki.

Wkuta ruszyłam pod ścianę, ale zanim usiadłam, zdążyłam kątem oka zauważyć, że z grupy męskiej woła mnie ręką jakiś fajny kudłacz.
"Nie", pomyślałam, "za nic w świecie, męski rodzie".

Ale zanim zdążyłam zrobić sobie lifting kości policzkowych zaciśniętymi pięściami, już stał przede mną i wyciągał rękę.
Cóż było robić, kiedy taki ładny był....

uuuu nanana
Utwór zaczynał się dość niemrawo uuuu nanana  staliśmy na środku wśród innych uuuu nanana reszta też czekała na żywsze rytmy uuuu nanana
Fajnie się z nim rozmawiało uuuu nanana trzeba było się trochę poruszać uuuu nanana ale nagle zaczęłam czuć, że drętwieje mi prawa ręka. Palce zrobiły się już sino-blade (uuuu nanana), towarzyszył temu ucisk i nieprzyjemne wrażenie (uuuu nanana). Na szczęście towarzysz zauważył niepokojące objawy i zaproponował (uuuu nanana), żebym się położyła na podłodze.
Chyba nogi muszą być wyżej? - skonsultowałam szybko problem i pozycję z przyjaciółką, która również była na tej imprezie (uuuu nanana) i wyszliśmy do drugiego pomieszczenia.
...uuuu nanana...
Poczułam, że jeśli natychmiast nie zmienię pozycji to będzie ciężko odwrócić ten stan odrętwienia i niedokrwienia, i może być bardzo źle... uuuu nanana... dobiegało jeszcze zza drzwi.
uuuu nanana... rytmy w końcu przyspieszyły a ja zmieniłam pozycję ...
Odrętwienie czułam całkiem namacalnie...
uuuu nanana
Z zamkniętymi oczami poczekałam, aż odrętwienie minie.

.........

Otworzyłam oczy, wzięłam koc, laptopa i zacząłam pisać.
Dlaczego jak śpię, to mi się to zdarza?

28.11.2013 r.


Tym, które/rzy zamierzają bawić się w Andrzejki życzę szampańskiej zabawy i dobrych emocji. Niech ta magiczna noc przyniesie odmianę losu w tym wymarzonym kierunku.

A o tym, jak zostałam poproszona do tańca przez najprzystojniejszego faceta na sali na jawie opowiem może innym razem?... ;)

środa, 27 listopada 2013

O miłości dziadków do wnuków

Wszystkim miłym czytelnikom tego bloga składam serdeczne podziękowania za życzenia urodzinowe dla Małego O.



Uroczystość miała miejsce w sobotę, uczestnikami byli dziadkowie, rodzice i brat. Ale już następnego dnia, czyli w niedzielę, jubilat dopytywał się kiedy ma urodziny i nie przyjmował do wiadomości, że tak naprawdę to w poniedziałek. "Dobra, nie będę się z koniem kopała" pomyślałam i stanęło na tym na czym stanęło, dzięki temu dyskusja ucichła.

Ale chciałam się tutaj nieco rozpisać o tym, jak bardzo dziadkowie są zakochani w swoich wnukach...

Otóż wiadomo, że często gęsto jest problem co tym wnukom "z okazji" kupić. Zabawek mają więcej niż w sklepie, podsuwam pomysły z ubraniami, bo wiadomo, że chłopaki rosną i rosną i rosną...
Jednakowoż zainteresowania Małego O. zmieniają się i ostatnimi czasy rozmiłował się był młodzian w zegarach, obrotomierzach i biegach czyli akcesoriach samochodowych.
Zaproponowałam dziadkom, że jakby mieli dojście do zegarów z samochodu (tj. komplet prędkościomierz+obrotomierz) to byłoby super.
Babcia U.  rzekła "Ten pomysł jest wart wszystkich pieniędzy", a jak wiadomo piniondze to nie fszystko, więc Dziadzia I. dostał delegację na szrot i wio.

Jak się później, tj. tuż przed przyjęciem, okazało pierwotnie łup miał postać całej deski rozdzielczej...
Ale że Babcia U.  zdrowym rozsądkiem stoi, toteż Dziadzia dostał ponowną delegację i przywiózł już tylko pół deski rozdzielczej odciętej piłą i kierownicę z przekładniami...

Tata Obe i Wuja Jadek mają teraz czas, by zegary wydłubać i osadzić w jakiejś bardziej dostępnej formie.
Dodam, że jubilat prezentu nie widział, i całe szczęście, bo bym musiała jeszcze z TAKIMI elementami żyć W SALONIE;)

(dygresja narratora: Trochę mnie ten czas wolny od blogowania rozleniwił. A już się bałam, że jakieś uzależnienie od "pulpitu nawigacyjnego" mam...)

Jako wisienkę na torcie:


a jakże!, z Angry Birds, dodam, że dotychczasowa kolekcja Małego O. liczy:

- 10 prędkościomierzy;

- 4 obrotomierze od samochodu z napędem diesla;

- 6 obrotomierzy od samochodu z napędem benzynowym;

- 1 obrotomierz od Ferrari, jak mniemam, gdyż ostatnia wartość to 15; jeśli uwzględnimy standardowy przelicznik x1000 obr/min to daje nam 15 000 obrotów na minutę. Chyba to jednak Ferrari;

- 2 wskaźniki temperatury wody w chłodnicy,

- 11 biegów.

Nie policzyłam tutaj tych "nieudanych" elementów lub elementów wyposażenia, co do których Mały O. wyraził krytyczną opinię w trakcie przygotowania i są nieskończone.
Bogu dziękować, że wszystkie one są w formie klasycznej, tj. narysowane na kartce papieru lub tektury i wycięte...

Jak w weekend będzie światło to uwiecznię je aparatem, bo w tygodniu wracamy do domu już po zmroku.

Życzę udanego, dobrego i miłego końca tygodnia!

środa, 20 listopada 2013

Tylko dla kibiców

Ciii szaaa,

znalazłam rozwiązanie problemu, aby polska reprezentacja w piłkę kopaną nie przegrywała meczy...
Może remisować - jak wczoraj z Irlandią.

Warunek jest JEDEN:

meczu NIE MOŻE komentować Dariusz Szpakowski.



(Jest to wniosek poparty wieloletnimi analizami).

To ja powiedziałam.
Zapamiętajcie, a nie pożałujecie ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...