Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Janczarski Czesław. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Janczarski Czesław. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 listopada 2016

Czesław Janczarski "Jak Wojtek został strażakiem"

Autor: Czesław Janczarski
Tytuł: "Jak Wojtek został strażakiem"
Ilustrował: Bohdan Bocianowski
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Miejsce i rok wydania: Warszawa 1965
Liczba stron: 22
Wiek dziecka: od 6 do 12 lat

Lektura dla uczniów klasy I szkoły podstawowej

"Jak Wojtek został strażakiem" to jeden z tych utworów, które przewijały mi się często przed oczami, kiedy szukałam informacji o lekturach szkolnych w początkowych klasach szkoły podstawowej, ale dotąd nie miałam okazji go poznać. Postanowiłam "zainwestować" w zakup w antykwariacie interentowym. Wydanie jest bardzo stare, książka zniszczona, a na koniec okazało się, że .. brakuje zakończenia.

Zakończenie utworu doczytałam sobie w internecie. A utwór Czesława Janczarskiego mimo, że stary nawet bardzo, bo tytułowy Wojtek mógłby być dziadkiem dla moich dzieci, mimo, że napisany trochę nieaktualnym językiem, mimo, że opisujący wieś jakiej już nie ma, uważam nadal za niezwykle świeży w odbiorze, pobudzający dziecięcą wyobraźnię. W pewnym wieku pewnie większość chłopców marzy aby zostać strażakiem, a ten wierszowany utwór pokazuje, że w pewnych okolicznościch mogą stać się bohaterami tak, jak wielbieni przez nich strażacy.

Kilkuletni Wojtek bardzo chce dołączyć do ochotniczej straży pożarnej w Koziej Wólce, ale ma jeszcze za mało lat. Tak mu odpowiada komendant straży, który na co dzień jest kowalem. Wojtek musi poczekać aż dorośnie. Ale kiedy to będzie, prawda? Tymczasem we wsi trwają żniwa, wszyscy dorośli są na polach, a w domu pozostały tylko dzieci. Kiedy na skutek uderzenia piorunem w sąsiedniej chacie wybucha pożar, Wojtek biegnie na pomoc i ratuje z płonącego domu malucha, który został w kołysce. Za ten czyn zostaje w nagrodę wciągnięty do drużyny strażackiej.
Może to przestarzała opowieść, może nie warto do niej wracać współcześnie, ale myślę sobie też, że nie wypada jej nie znać.


Wpis bierze udział w wyzwaniu:

- "Gra w kolory II"  na blogu "Moje czytanie" Magdalenardo


- "Dziecinnie..." na blogu "Czytelnia" Basi Pelc


- "W 200 książek dookoła świata"



czwartek, 23 maja 2013

Czesław Janczarski " Niezwykła przygoda kapitana Łukasza w państwie motyli"

Autor: Czesław Janczarski
Tytuł: "Niezwykła przygoda kapitana Łukasza w państwie motyli"
Okładkę i ilustracje projektował: Józef Wilkoń
Wydawca: Wydawnictwo Łódzkie
Miejsce i rok wydania: Łódź 1976; wydanie drugie, Łódź 1983
Stron: 64
Wiek: 6-10 lat

Czesława Janczarskiego nie trzeba przedstawiać nikomu, znany jest powszechnie jako twórca Misia Uszatka.  Tymczasem w domu moich Rodziców stało zupełnie inne, nierozpoznane dzieło tegoż autora.
Będąc podczas weekendu majowego u Dziadków Karolków wzięłam w końcu do ręki tę książeczkę i przeczytałam. A tyle lat stała, nieruszana, obchodzona z daleka.
Teraz czekam na odpowiedni moment, żeby przeczytać ją starszemu synkowi bo myślę, że warto.
Niesie z sobą mądre przesłanie, jest małą encyklopedią o motylach, ale przede wszystkim, czytana na początku wiosny, otwiera przed czytelnikiem barwne, działające pobudzająco na wyobraźnię i zmysły, obrazy. Wydaje mi się, że mógłby z tego powstać przepiękny film animowany.

"Niezwykła przygda kapitana Łukasza w państwie motyli" opowiada o perypetiach papierowego ludzika, wyciętego przez dziesięcioletniego Pawełka. Tytułowy bohater należy do plemienia Strachowiczów, którzy są sługami i niewolnikami w państwie Ostroczapeczków, wyciętych przez starszego brata Pawełka, Piotrusia.
Łukasz jest pierwszym udanym ludzikiem, jaki wyszedł spod nożyc młodszego z braci i dlatego prześladowcy jego współplemieńców zaproponowali mu objęcie posady kapitana straży ratuszowej. Ale jest nie tylko obdarzony papierową urodą, ale również niezwykłym rozumem. Zanim Łukasz dotrze do burmistrza z odpowiedzią, że przyjmuje propozycję (widzi bowiem w tej sytuacji okazję do ulżenia ciężkiej doli Strachowiczów), spotyka go niezwykła przygoda. Będąc papierowym ludzikiem zostaje porwany przez wiatr i zaniesiony na łąkę, na Zieloną Wyspę, pod krzak głogu, który jak się okazuje jest bramą do siedliska motyli i pilnie strzeże stale zagrożone przez wrogów motyli państwo.

Bronić sie pięknem
nikt nie potrafi.
Lecz kiedy piękno
do serca trafi,
gdy w nim zamieszka
jak w dobrym domu,
nie da już krzywdy
zrobić nikomu.
Łukasz przechodzi przez głogowy labirynt dzięki zaproszeniu Pawiego Oczka - poety i dziennikarza lokalnej gazety "Motyl".  W czasie kiedy Pawie Oczko odfruwa, by zająć się swoimi obowiązkami, Łukasz natrafia na podkop wykonany przez Turkucia Podjadka i zostaje przez niego porwany.


Powoli zapadał zmrok. W kulach dmuchawców zabłysły latarenki. Ogródek napełniał się ciepłym mlecznym światłem. Dzwonki, trącane wieczornym powiewem, zaczeły głośniej podzwaniać, a anemony wydzielały silniejszy niż w dzień aromat. (...) Lśniły w blasku latarenek barwne wstęgi i tasiemki - srebrne, żółte i czerwone. Cichy szum skrzydeł napenił ulice państwa motyli.
Leniwie tocząca się wśród wieczornych uśpionych obrazów akcja, ulega nagłemu przyspieszeniu, ponieważ Łukaszowi zostaje skradziona gazeta, w której opublikowano klucz dotarcia do państwa motyli. Gazeta trafia w niepowołane odnóża  i rozpoczyna się wyścig z czasem. Kto zwycięży - czy owady, które chcą zniszczyć państwo motyli i przegonić je zza krzaku głogu a dzięki gazecie wiedzą gdzie kryje się ich największy skarb, czy Łukasz, który otrzymuje wsparcie od szukających go współbraci?
Nie zdradzę zakończenia.

Ta książeczka jest niezwykła również z innego powodu - zawiera bowiem ilustracje Józefa Wilkonia. Gdzieś kiedyś musiałam słyszeć lub spotkać się z twórczością tego artysty, bo nazwisko brzmi jakby znajomo...
Ciocia Viki podpowiada, że jest to utytułowany plastyk, zdobywca wielu nagród, a tematem Jego ilustracji są głównie zwierzęta.

Przeczytane w ramach wyzwania "Odnajdź w sobie dziecko".
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...