Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jaka szkoda że nie mam na to czasu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jaka szkoda że nie mam na to czasu. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 marca 2016

Spokojnie... to tylko robótka

Pod powyższym tytułem wymyśliłam sobie umieścić dwie robótki, z którymi się wkrótce pożegnam lub już pożegnałam.

Otóż o efekty pierwszej z nich pytała się już swego czasu (hmmm, czyli przed Bożym Narodzeniem Anno Domini 2015) moja mamą. Dostała onegdaj, które to onegdaj datuję na jakieś 3 lata temu (może 4), prawie komplet serwetek i bieżnik. Ile tych serwetek miało/mogło być nie pamiętam, ale u mnie zostały 3 niewykorchmalone i niewyprasowane. Na ewentualne pytania odpowiadam na bieżąco: używam krochmalu w spreju z Lidla.
O, i tutaj dygresyja: czy kto pamięta jak kiedyś się krochmaliło i naciagało firanki koronkowe???
I jak się to fachowo nazywało?
Bo w mej rodzinnej miejscowości, na najdłuższej ulicy w pewnym podwórku było takie COŚ.

Czyli wyprasowałam i wykrochmaliłam pozostałe 3 serwetki, które sobie cichutko siedziały zwinięte w kłębuszek w sypialni.
Oto i one w całej swej Wykrochmalonej Okazałości:


I robótka nr 2.

Zajęła mi rok i trochę - o  TU anonsowałam jej genezę...

Szal wykonany w tym samym wzorze co ten z Rozgrzewajki'2013 [klik]

Ale wymiar, prosz państwa, zgodnie z życzeniem aktualnej już właścicielki, XXXL:


Tu na modelce drugiego sortu ;-) :


To co jeszcze...?

Z okazji Dnia Kobiet mam dla Was przedostanie kwiatki z wazonu.

Nieco przekwitnięte, nieznacznie zasuszone, ale nadal piękne...



"Nigdy nie żałuj pieniędzy wydanych na kwiaty lub książki."
— H. Jackson Brown, Jr.

Wszystkiego najlepszego dla Was kobietki. Na pewno same dobrze wiecie, co Wam sprawia przyjemność, więc życzę ich Wam jak najwięcej. :-)))

piątek, 11 września 2015

Dłubanko na jesień


Nie mogę już dłużej zwlekać z pokazaniem Wam tego cuda. Od czerwca ogrzewa mój folder ze zdjęciami wklejanymi do wpisów. ;-):

Uspokoję jednak bardziej pobudliwe, wrażliwe i emocjonalne osoby: TO NIE JEST MOJE DZIEŁO!


Ten piękny kocyk, o bagatela!, wymiarach 101,6 x 137,2 cm, można sobie pooglądać oraz wydłubać własnoręcznie na szydełku korzystając z intrukcji przedstawionych

TU.
 
 

To znana bywalcom tego bloga strona THE PURL BEE -> KLIK. Mnóstwo inspiracji na druty, szydełko, igłę z nitką.


Życzę Wam powodzenia! Pamiętajcie: do ambitnych i wytrwałych świat należy.



P.S. Autorce praca nad tym pledem zajęła... 2 lata. To żeby nie było, że nie ostrzegałam. Ale co to są dwa lata wobec piękna, które otrzymamy w zamian, prawda?









 

środa, 12 sierpnia 2015

Między blogami... LBA

Jestem winna WYJAŚNIENIE I PRZEPROSINY.

Po pierwsze: w sprawie zagadki zaginionej skarpety.
W przedstwionym [KLIK] zestawie była para - słownie: jedna, zaś kolorów i odcieni było 10.

W związku z tym, że nikt nie odgadł, ale obiecałam nagrodę do rozlosowania pomiędzy wszystkich komentatorów, uprzejmie informuję, że obietnicy dotrzymam. I jednocześnie przepraszam, że trwa to tak długo, ale sezon urlopowy w pełni, a robota leży i kwiczy.

Materiał na robótkę już mam - a obiecane były serwetki o takim wzorze:

bardzo mi przykro, ale nie mogłam dobrać podobnych kolorów do obwódek

Niestety nie jest łatwo znaleźć identyczne kolorki, a nie ułatwiają tego takie okoliczności przyrody, że z dwóch miejsc, nieźle zaopatrzonych w takie akcesoria i narzędzia pracy, zniknęły w ostatnim czasie z mapy oba... Udało mi się nabyć coś takiego i myślę, że chyba będzie dobrze. Taka energetyczna mieszanka na jesień, zimę... ?


W czasie urlopu, od którego minęło już dość sporo czasu, zrobiliśmy 81 km na pieszo więc wicie rozumicie, nie było kiedy i komu na szydełku dziergać...

Na razie Karolków nie ma w domu w związku z czym, w miarę możliwości (i temperatury na dworze!) param się CZASOPRZESTRZENIĄ.
Losowanie szczęśliwego odbiorcy serwetek-podkładek odbędzie się gdy tylko Karolki zjadą na łono, czyli w przedostatnim tygodniu sierpnia. Proszę się jeszcze uzbroić w ciepliwość. Robótka zaś zastartuje wraz z rokiem szkolnym.

***********************************************************

Wrócę więc wspomnieniami do czasu, kiedy byłam świeżo nawróconą z urlopu, a chata przedstawiała obraz pobojowiska, zwiększony tym bardziej, że nie udało mi się przed wakacjami zapakować zawartości witryn do nowych komód. Wszystko spoczywało w 4 skrzynkach.
Na tym polu są jednak postępy, aktualnie została skrzynka jedna (ups, dzisiaj zniknęła i ona), ale najciekawszy moment tej historii był kiedy przenosiłam spirytualia.
Tym samym okazało się, że w pozbawionej etykiety butelce po Ballantines, znajduje się bliżej niezidentyfikowana bezbarwna ciecz. Dwukrotne organoleptyczne badania porównawcze ze wzorcem spirytusu wykazały, że nie jest to, jak pierwotnie podejrzewałam, alkohol 96%. Ma mniejszy woltaż.

Za drzwiczki przeniesione zostały roczniki win białych, czerwonych, różowych, wódek regionalnych stanowiących pamiątki po wojażach zagranicznych (Litwa, Ukraina). Dolną półkę zaś zajęły nalewki, zdominowane przez aroniówkę (oj, nie myślałam, że tyle tego jeszcze tu mam). Ponieważ będę potrzebowała butelek do nalewki truskawkowej własnej produkcji postanowiłam zwolnić naczynia...
No to się zrobiło ciepło i miło gdy wraz z małżonkiem zutylizowaliśmy aroniówkę z pewnego rocznika kiedy zamieniała się w galaretkę. Od lat jak dotąd żaden inny rocznik tak się nie zachował.

Między blogami miało być więc "pociągnę temat po urlopie".

Otóż na długo przed urlopem chciałam zmienić wianek na drzwiach wejściowych na taki bardziej letni, chcąc skorzystać ze zdolnych rąk znajomych blogerów. Jednakowoż międzyblogowo dałam się przekonać na odczarowującą złe czarownicę.
Oto ona:


zdjęcie pochodzi ze strony FB https://www.facebook.com/duperelkimirabelki

Jak tylko tę elegancką panią zobaczył Mały O., nie było mowy by zawisła na drzwiach wejściowych! Dostała swoje miejsce w Jego pokoju i siedzi na miotle podwieszonej na karniszu...

Mały od razu wywąchał, że ładnie pachnie. ;-)) Mnie natomiast zachwycają i rozbrajają misternie wykonane stópki...

O proszę, oto one:



Cudo to zdobyłam dzięki Mirabelce, która zajmuje się rękodziełem. Do tego w przesyłce znalazłam, całkiem nie spodziewając się tego, janiołka z sercem na dłoni. :-)


Janiołek pilnuje najcenniejszych pozycji w bibliotece
Cuda Panie, cuuda. Zajrzyjcie TAM koniecznie!


Tak więc sobie plotkując między blogami pochwalić się też muszę dwoma wygranymi u Magdy :-) - w konkursie "Dobrych wiadomości" [klik] i w tym [klik] z okazji IV rocznicy bloga. Żartuję, że stałam się etatową wygrywaczką. ;-) Nagrody książkowe cieszą mnie ogromnie i w niedługim czasie zmuszą zapewne do pomyślenia o jakiejś dodatkowej półce...

A'propos półek. Chłopkom wyczyściłam troszeczkę regały (w sumie około 30 książeczek oddaliśmy Sąsiadce), ale ze mną jest problem, ponieważ wiele z pozycji, które mam na półkach to książki nie przeczytane.
Jak na przykład ta, o której ciekawą opinię przeczytałam u Izabeli Łęckiej na blogu Literackie Zamieszanie. Zatytułowana jest "Stare fotografie" i mam ją od szkoły podstawowej...

A skoro dotarłam do Literackiego Zamieszania, to blogowe Karolki zostały nominowane do nagrody Liebster Blog Award.


SERDECZNIE DZIĘKUJĘ ZA TO WYRÓŻNIENIE.


Oto odpowiedzi na zadane pytania:
1. Wolisz czytać klasykę czy nowości?
Sama nie wiem. Nie różnicuję tak dzieł. Wydaje mi się, że klasyką można już nazwać dzieła całkiem współczesnych twórców (Szymborska, Miłosz). Z czasem to, co jest bieżące przechodzi do kanonu klasyki. Łatwiej mi jest podzielić literaturę na taką, która mnie interesuje/może zainteresować i na taką, po którą raczej nie sięgnę. :-)
2. Jaki jest Twój ulubiony gatunek literacki?
Hmmm, chyba nie mam takiego. Czytam wszystko, co mnie zainteresuje.
3. Ulubiony bohater książkowy?
Z czasów dorastania: Martin Eden.
4. Ulubiony film?
"Cinema Paradiso"
5. Dlaczego założyłeś/aś bloga?
Coś we mnie szukało sposobów na nieśmietelność.  ;-)
6. Jak szukasz nowych czytelników?
Może ja głupia jestem, ale nie szukam. Od czasu do czasu organizuję candy, wtedy zwiększa mi się grono odbiorców. Cieszy mnie każdy nowy czytelnik, czy to komentujący, czy zapisany do Obserwatorów. Z jednej strony chciałabym aby było ich jak najwięcej, ale z drugiej strony wolałabym, aby niektórzy nie dowiedzieli się o tym miejscu i moja anonimowość zachowała się w pewnych kręgach.
7. Twoja opinia o współpracy z wydawnictwami i jeśli tak to jaką książkę najlepiej wspominasz?
Hahaha, jak dotąd miałam tylko jedną propozycję, którą bardzo miło wspominam. Nie reklamuję się jako współpracująca, chociaż miałam ochotę zgłosić się do pewnego wydawnictwa, wydającego ksiażki  głównie dla dzieci. Mam synów w takim wieku, że czas jest dla mnie deficytowym towarem. Boję się, że nie sprostałabym złożonym deklaracjom.
8. Czy planujesz założyć bloga nie o książkach?
Czy dobrze rozumiem, że mój blog jest odbierany jako blog o książkach? ;-) Nie miałam takiego zamiaru rozpoczynając przygodę z bloggerem, potem trafiłam na Magdę i wciągnęło mnie Jej wyzwanie "Odnajdź w sobie dziecko", a ponieważ dzieci i ja lubimy czytać, zatem zaczęły pojawiać się recenzje. Ale nie mam w planach zakładania innych blogów tematycznych. Mój bigosik mi wystarczy. Na razie. ;-)
9. Jak często piszesz posty?
Bywa różnie. Największym motywatorem są dla mnie wyzwania czytelnicze oraz coś, co mnie dręczy. Bywa też, że post sam układa mi się w głowie (czy to krótki, czy długi).
10. Jaka jest według Ciebie ich optymalna długość?
Dostałam od Basi Pelc poradnik, ale o długości postów tam chyba nie ma słowa. Jak ktoś ma ochotę, to wytrzyma najdłuższe wyn(atu)urzenia. ;-P

Zajrzałam do zasad nominowania do Liebster Award  i trochę też z tego powodu tak długo trwało zanim skompletowałam listę blogów, które chciałabym docenić. Są tu pewne warunki mówiące o liczbie obserwatorów nagradzanego bloga. Z listą, po intensywnym myśleniu i sprawdzeniu stanów obserwujących, poradziłam sobie dość szybko, gorzej było z pytaniami...

Tak więc TADAM, niniejszym nominuję następujące blogi, które bardzo sobie cenię. Ich zawartość i tematy przewodnie niosą to, co najbardziej lubię: książki, filmy, przyroda, dobre jedzenie, anegdoty i humor z życia wzięte, poezja i proza życia, wspomnienia i współczesność. Są dla mnie największą inspiracją do działania i do podziwiania.

1. Będąc młodą bibliotekarką...
2. Ekolandia
3. Inas paradis
4. One
5. Księgarka
6. Pełen zlew
7. Skorpion w rosole
8. Kanionek
9. Dwa zegary
10. Todayornever


Mam nadzieję, że nikt z powyższej listy się nie obraził za taką nominację. Napis z plakietki nagrody jest jak dla mnie trochę mylący. Przyjmuję bowiem, że jako kryterium do nominacji biorę to, że nie są to mocno popularne blogi (może w pewnych kręgach), natomiast na pewno nie są one nowe dla mnie. ;-)

Zasada przyjęcia nominacji jest też taka, że jeśli ktoś nie chce, nie musi ciągnąć dalej tego swoistego łańcuszka blogowego. Nie odpowiada na pytania, nie nominuje dalej. Ja się nie pogniewam.

A teraz czas pytania. Można na nie odpowiedzieć w komentarzach można na swoim blogu.
1. Dlaczego założyłeś/aś bloga?
2. Jak myślisz, czy blogi nie są już przeżytkiem?
3. Co myślisz i czy myślałeś/aś o zarabianiu na blogu?
4. Co lubisz robić wieczorem z wolnym czasem?
5. Czy czytasz przy jedzeniu?
6. Ciekawa jestem jakie jest Twoje zdanie na temat tego, dlaczego w Polsce ludzie czytają mało książek.
7. Czy jest książka, po którą nie sięgniesz?
8. Sushi czy ryż z jabłkami i cynamonem?
9. Gdybyś miał/a się przeprowadzić, to jaki kraj byś wybrał/a?





 

środa, 17 czerwca 2015

Lato czeka

to tylko poniedziałkowy zbiór NASZYCH truskawek i poziomek, po dwóch dniach nieobecności


Mamy najkrótsze noce.

Od kilku dni budząc się około wpół do czwartej nad ranem widzę, że dnieje. Za 14 dni przełożę kalendarz na drugą stronę i będziemy mieli już górki w tym roku.

Chociaż... za 14 dni będziemy nad morzem.



Ciągle rozmyślam nad nagrodą za (tu uwaga!) udział, nie tylko prawidłową odpowiedź, w ad hoc ogłoszonym "konkursie". Podpowiadam - jest tam para.


Tymczasem coś ładnego i prostego (!) ze strony The Purl Bee:

 
 
 

A może chcielibyście coś takiego dostać ode mnie?


Będę na wakacjach, trochę więcej czasu na zajęcia dla siebie...

:-D



 

sobota, 27 grudnia 2014

Święta u Pancernych

 
U Pancernych święta minęły pracowicie, w pełnym rynsztunku, w ciągłej gotowości, z załadowanym "odłamkowym".
Wiem wiem, temat nie tak podniecający jak ostatnie wyznania Czarnego(w)Pieprza, ale co tu dużo mówić... Podnieta na miarę możliwości.
Pancerni, w osobach Janek i Grigorij, ochrzcili mnie Marysią; tymczasowo - na czas Wigilii i nieobecności w czasie świąt - pozwolili rozczłonkować Rudego, ale dziś 27 grudnia roku pańskiego 2014 Rudy 102, który ma z boku napis i "orł" już zdążył przebyć dwie rzeki. Właśnie "możemy jesć obiad na cołgu" odparł Grigorij.
W roli wąsatego czarniawego Gruzina występuje Mały O., który powozi czołgiem przy użyciu dwóch inhalatorów oraz aerozolu do gardła.
Wiadomo, czołg nie ma kierownicy.
Lidka (dziś rano byłam Lidką) wydała rozkaz, by w razie gdyby zauważyli czarnego kota nie strzelali do niego bo to polski kot, Miluś.
Sypialnię od rana zajęli Niemcy.

Tyle z pola boju.

Fascynacja najmłodszego pokolenia filmem z naszego dzieciństwa jest absolutna. Na trasie, w drodze do wujostwa i kuzynek (a moich bratanic) zaliczyli w czwartek 12 zestrzelonych czołgów.

Zastanawiam się tylko, czy ich późniejsze przekonania będą równie tolerancyjne jak moje. Wszyscy Niemcy, których poznałam od momenu wyjazdu na kurs angielskiego do miasta na B. w GB oraz potem na międzynarodowych konferencjach, poprzez ostatnie zawodowe kontakty, w czasie których naszym wspólnym celem było pokonanie "ekstrawymysłów" polskiego urzędu, zawsze byli bardzo sympatyczni, mili, ciepli i kulturalni. Z jedną Niemką umówiłyśmy się nawet i odwiedziła mnie w Polsce. Było to w czasach kiedy po raz pierwszy byłam szatynką, wówczas krótkoobciętą.
Podejście Niemców do traumatycznej historii własnej jest dla mnie źródłem dalszych fascynacji i nowych odkryć. Cenię Niemców jako naród i lubię jako ludzi.

Młodszy pancerny dostał od Gwiazdora (ach te poznańskie przekonania!) strój reprezentacji polskiej Błaszczykowskiego. Od razu wypatrzył, że nie ma tego czegoś" na koszulce.
- To znaczek sponsora.
- Ale jak pójdę grać na boisko, to wszyscy będą się ze mnie śmiać, że nie mam konsora.

I co tu takiemu odpowiedzieć na to, że nie ma konsora?

A w związku z militarnymi fascynacjami stwierdził dzisiaj:
- Od królika (!) zażyczę sobie strój pancernych.

Wzwiązku z tym apel starszego szeregowego magazyniera (czyli mua): "Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie" - proszę o sygnał.
Mimo słonecznego południa siedzieli w pokoju w kurtkach zimowych -  to są ich mundury.

Ten Gwiazdor, to w przypadku Większego K. nie spisał się wyjątkowo. Pogwiazdorzył ;-) Syn liczył na opakowania paczek kart piłkarzami z Ligi Mistrzów a tu figa...
Co prawda od rana zakłada na piżamę strój Lewandowskiego w barwach Bayernu, czyta wieczorami sobie sam (!) "Małe trolle i dużą powódź" i namiętnie gra w planszówkę, którą wywieźli od mego Brata, ale poczucie niespełnienia i niezrealizowania marzeń chyba pozostało...
Nie wiem czy w ogóle zauważył, że dostał fajną książkę o piłce nożnej...
I jeszcze jedną... Bo, że dostał "Tajemnicę pociągu", to wie.

Gwiazdor pakując prezenty na sanie zaprzężone w zdyszanego i spoconego renifera naliczył 22 książki. Rekord świata, mówię Wam.
Sama nie znalazłam żadnej, ale wiem że pocztą przyjdą do mnie dwie z wydawnictwa Lambook, które udało mi się wygrać popuściwszy wodze fantazji o dźwiękach i kolorach Orientu. Smaków nie zawojowałam, ale książka którą wskazałam jako ewentualną nagrodę, swoją historią walnęła mnie jak obuchem w głowę. Mam swoje takie fascynacje sprzed 25 lat, historia  średniowiecznej Hiszpanii, Toledo, i jak widzę gdzieś takie konotacje dostaję gęsiej skórki...

W kwestiach rękodzielniczych doniosę na siebie tylko, że zaczęty w zeszłym roku szal dla starszej bratanicy powędrował do Niej w ramach prezentu. Moja nieoceniona Fryzjerka podarowała mi podczas ostatniego spotkania kilka własnoręcznie zrobionych fioletowych kwiatuszków (i białych) i dzieło skończone!

Tak wyglądał szal- komin dziewczęcy:
widać, że różowy z fioletowymi kwiatkami?
a na odwrocie, wersja z białymi

Rozpoczęłam tym samym szal dla Niej (czytaj: Fryzjerki), bo bardzo przypadł Jej do gustu wzór. Zapowiedziałam termin realizacji na za rok, ale wiadomo, wolę oddać przedterminowo niż termin przekroczyć. Liczę na to, że do kolejnego farbowania odrostów dzieło będzie skończone ;-)


Jak widać święta minęły w miłej i pokojowej atmosferze.




 

niedziela, 7 grudnia 2014

DIY - Zrób sobie ciepły komin

Ostatnio zorientowałam się, że dawno nie wyświetlił się u mnie na liście blogów wpis z The Purl Bee...
Searching searching i się znalazło. Okazało się też, że ładne rzeczy tam się pojawiły w tajemnicy przede mną, co niniejszym prezentuję.

Szal numer 1, z ekskluzywnej wełny alpaca (zastanawam się jak efekt wyszedłby z pociętych podkoszulków ;-)), ale za to prosty jak świński ogon:


Wzór i sposób wykonania dostępne są TUTAJ

  
Że prosty, niech dodatkowo zaświadczy ten rysunek poglądowy:
 
 
 I szal numer 2:
bardziej zdobiony, z równie cennej wełny z merynosów, a wzór dla bardziej wtajemniczonych w sztukę "sztrykowania", do których ja się nie zaliczam, niestety.
Wszystko dlatego, że nie mam na to za bardzo czasu...
Może, może... w czasie między świętami a nowym rokiem poświęcę parę chwil na rozpracowanie tego wzoru:

 
Wzór dostępny na stronie The Purl Bee w TYM miejscu.




Tymczasem... :-)

czwartek, 4 września 2014

Idzie zima, he he he....

Post obiecany pandeMonii, której udzieliłam wczoraj prywatnych, ekskluzywnych, ekspressowych lekcji sztrykowania*.

Okazuje się, że co niektórzy widzą lewo dla innych jest prawo, i odwrotnie...
pandeMonia jako matka, która wyznała ostatnio publicznie, że zaczynają się dla niej w końcu wakacje, będzie mogła teraz spożytkować swoje manualne zdolności oraz superatę czasową by wydłubać piękną narzutę na swój ekspozycyjny, terapeutyczny szezlong.
Zrobiłyśmy również ocenę kosztorysu i czasorysu, czy jak go tam zwą, i stanowczo nie opłaca się siedzieć i dłubać. Opłaca się kupić gotowe i cieszyć oczy tu i teraz, zaraz. A nie za rok...
W związku z tym, kupo-ciechy załączam niżej zdjęcie czapeczki zimowej, którą wydłubałam w tempie ekspresowym dla bratanicy pod choinkę. Się da! Oczywiście pod warunkiem, że nie musimy wyrobić 12 kilo wełny. Na początek coś małego, prostego polecam.

Czapeczkę trza było nieco spruć, poniewóż okazało się po przymiarce, iż dziecię wygląda jakby miało głowę we wiaderku. Ale wdzięczni rodzice nie zgłosili uwag, przyjęli z godnością prezent po poprawce. Czy używany był -  nie wiem. Jedankowoż fajna wełenka jest tamże (szenila), w ekscentrycznych kolorach i niektórzy widzieliby w tym wybarwieniu skarpety po domu.

Może czapeczka zmieniła wcielenie... któż to wie, może jest podkładką pod gorące garnki, może wyściela leżankę kocurka...

Niech jej deseń lekkim będzie.
Oto ono. Dzieło.

* [gw. poznańska] - robienia na drutach

na leżąco

na stojąco


 

 

czwartek, 3 lipca 2014

DIY szal na lato - śnieżnobiały

Lato w pełni, ale od czasu do czasu trzeba przywdziać jakąś narzutkę na gołe ramiona.

Z zestawu letnich robótek w barwach amerykańskiego Święta Niepodległości wybrałam ten wzór. Dla chętnych i niezniechęcających się łatwo operatorów drutów (oryginalnie szal ślubny):



Prawda, że piękny?


Wzór i wykonanie na stronie The Purl Bee [TU], stamtąd też pochodzą zdjęcia.


Jak skończę moje wieloletnie firanki do kuchni, to chyba wydziergam sobie coś takiego...
:-D
A co!

poniedziałek, 9 czerwca 2014

DIY na lato - Sezon na przetwory i marynarskie klimaty

Wielkimi krokami zbliża się czas pachnący gotowaną zalewą octową, koprem, czosnkiem i chrzanem, smażonymi konfiturami i zaplamionymi od drylowania wiśni firankami...
Takie mam wspomnienia z lata.
Tak mi się skojarzyło, że do ww celów mogłyby się przydać własnoręcznie robione podkładki pod gorący garnek, który trzeba zestawić z kuchni i odstawić na noc.

Inspiracje z The Purl Bee zaczynają nadlatywać jak rój pszczół do kwitnących kwiatów, więc zanim zupełnie mnie zaleją, a ja poddam się i już nic nie opublikuję, oto one:

Szare szydełkowe podkładki:




Instrukcja w języku lengłydż, ale co bardziej oblatani w szydełku popatrzą i będą wiedzieli co i jak, a zdjęcia stąd [klik].


A dla tych, którzy marzą nie tylko o przetworach, lecz żeby pobiegać latem brzegiem morza, coś w marynarskim stylu.
Bardzo mi się to wdzianko podoba. Bardzo.
Mam osobiste wspomnienia z lata przepędzanego nad Bałtykiem w obowiązkowej bawełnianej bluzie z przydługimi rękawami, w biało-granatowe pasy. Ta bluza plus dżinsy plus trampki z dysktynkcjami chorążego sztabowego ;), stanowiły najważniejszy zestaw, który lądował w moim plecaku jako pierwszy przy wyjeździe nad morze. I tak przez bodajże kolejne cztery lata... Potem bluzka gdzieś się zapodziała, albo zużyła na tyle, że bez sentymentów pozbyłam się jej.
A teraz poziome paseczki to już wzorek nie dla mnie. Z biegiem lat, z biegiem kilogramów oceniam ten wzór na zbyt rozszerzający na ekranie...

Ale mam do niego sentyment. Ogromny. Zatem proszę bardzo - prościzna drutowa w wykonaniu. Nawet gdyby zrobić ją tylko z prostokątów... Cudowna.
Wzór i zdjęcia pochodzą ze strony The Purl Bee [klik].



czwartek, 17 kwietnia 2014

Jaja różne - kolorowe i podłużne

Wielkanoc już tuż tuż.
Tym razem, spóźnione robótki tematyczne. Wydawało mi się, że jeszcze czas ... aż zrobiło się za poźno.
Nikt już raczej nie wyciągnie szydełka czy drutów, teraz czas na wypieki, pasztety (chociaż tu mam wątpliwość), sałatki...
No chyba, że w niedzielę po obiedzie, przy rozpalonym kominku, z widokiem na wiejący wiatr i padający deszcz...;)
(czego nikomu nie życzę, ale jaki mamy klimat każdy widzi)

Najpierw coś ze strony The Purl Bee:

kurcaki w skorupkach

Wzór do skopiowania - tutaj.

A poniżej wzory z książki, którą nabyłam sobie w prezencie gwiazdkowym z myślą wydłubania paru jajek na Wielkanoc. Formy styropianowe - są, szydełko - jest, wełna - jest. Na myśleniu się skończyło. Na drutach pończoszniczych nigdy jeszcze nie robiłam. Ale wzorki prezentuję - dla chętnych i zdolnych lub lubiących wyzwania i ryzyko ;)

Na szydełko:





I rozrysowany wzór:



A na druty takie słodkie pisanki:





W tej książce są jeszcze inne wspaniałości - sikorka, gołąb, motyle...



Na zakończenie, aby podkreślić wiosenny nastrój, zamglone spojrzenie na petuniowy żłobek: 


i wspomnienie krokusów:


W niedzielę zdążyliśmy z Małym O. wysiać słoneczniki z jednego opakowania - o akcji więcej tutaj. Wysadzone cebulki lilii powychodziły, a jeśli chodzi o malwy z sadzonek, to hmmm, zobaczymy co się będzie działo. Trzmielina wypuszcza nowe listki, trochę przyjęła się nierówno, ale jej nie usuwam, daję czas na pokazanie czy ma siłę.
Nawiększe nadzieje mam na widok żonkili i tulipanów, które już już mają zakwitnąć ... tylko albo znowu  zimno, albo pada.

Udanego dobrego dnia Wam życzę!

piątek, 31 stycznia 2014

Szale szale... DIY (Zrób to sam)

Podzielę się z Wami najświeższym linkiem do strony The Purl Bee, w którym jest przepiękny biało-żółty szal robiony na drutach:



Sam jego wzór jest bardzo ciekawy i korci mnie niesamowicie, żeby coś takiego wydziergać, ale w nieco innym kolorze.

Myślę też, że świetnie mógłby się sprawdzić jako szal na chłodne letnie wieczory lub na spacery po plaży...
Oj, rozmarzyłam się :D



Miłego weekendu!

sobota, 30 listopada 2013

(DIY) Zrób To Sam - Śnieżynki

Spełniam prośbę jednej z czytelniczek i uczestniczek karolkowej ROZGRZEWAJKI.

W zeszłym tygodniu ukazał się post na blogu The Purl Bee (skąd zaczerpnęłam inspirację do szala - jednego z "rozgrzewaj(k)ących" elementów) z szeregiem pomysłów na własnoręcznie robione prezenty na ostatnią chwilę.

Jednym z nich są urocze białe gwiazdki:
   
zdjęcie pochodzi z tej strony
Można je "wykorzystać" jako śnieżynki na choince, takiej bardziej lub mniej tradycyjnej:


ale myślę sobie, że całkiem fajnie sprawdziłyby się także jako podkładki pod kubki, po pewnym powiększeniu, prawda?

Cały przepis wykonania znajduje się na tej stronie http://www.purlbee.com/the-purl-bee/2012/12/1/whits-knits-snowflower-ornaments.html


Nieco trudniejszy wzór i wykonanie wymagające większych umiejętności ma jeżyk:


Prawda, że słodkie są te Tuptusie?

Zdjęcie i przepis wykonania na stronie: http://www.purlbee.com/the-purl-bee/2013/2/9/whits-knits-knit-hedgehogs.html.

W razie wątpliwości w wykonaniu, służę pomocą :)

Tym samym cykl "Szkoda, że nie mam na to czasu..." uważam za otwarty! ;) :)))
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...