Przy okazji chciałam się pochwalić wygraną w
sierpniowym konkursie u Żyrafy Tosi z Czytelni.
Nagroda dotarła do mnie w środę, w łapkach miałam ją 10 po ósmej wieczorem, kiedy wracałam z zebrania w przedszkolu.
Jeszcze byłam "na chodzie". Po nieprzespanej nocy, kiedy Mały O. rzygał jak kot. Ale zdrowa. Jeszcze...
Na dobranoc dziecię na szczęście zwaliło kupę typową dla zatruć i żołądek się odblokował. Podejrzewałam, że zatruł się "za mocno zakonserwowaną przed zepsuciem" mandarynką.
Do przedszkola po takiej nocy, i dniu na lekko osłodzonej herbatce, oczywiście nie poszedł. Większy K. skorzystał z tego niewątpliwego "bonusa"...
A tymczasem dziś* rano apetyt stracił i On. Od wpół do jedenastej zaczęła się "powtórka z rozrywki". Dołączyłam do towarzystwa i ja, ale mnie czyści (nadal) dołem...
Jutro też nie pójdą, tzn. nie pójdziemy, do pracy wszyscy. A czy planowana wyizyta u ortopedy się odbędzie, czas pokaże...
Tymczasem dzisiaj Większy K. rzucił tekst:
- Mamo, Oluś odzyskał głos!!!
Odzyskał głos, czyli dźwięk, w telefonie, na którym grał w Angry Birds.
Telefon marki szajsung, zakupiłam TYLKO po to, żeby dziecko starsze mogło sobie pograć. Smsy pisze się beznadziejnie, nie wiem jak usunąć niepotrzebne zdjęcia z galerii, już dwa razy odwiedziłam stoisko w centrum handlowym - raz, żeby Pan WPISAŁ mi PIN, a ostatnio, żeby Pan TYLKO wyłączył i włączył mój telefon... Chyba należę do starej daty obsługiwaczy telefonów...
Mały O. skorzystał z mojej wygranej i pochłonął lizaka - wieczorem już było z nim nieźle...
A Jego ulubioną zabawką jest mała bordowa torebeczka, w której mieściły się próbki m.in. kosmetyków Shiseido.
Nagrodą za dokończnie zdania "Biblioteka to..." była książka Murkamiego "Zniknięcie słonia". Przyznam się z ręką na sercu, że nic tego autora nie czytałam, ale recenzja i fragmenty zachęciły mnie po dwóch tygodniach "noszenia się z myślą i myślami" do zakończenia tego zdania...
W paczce znalazłam też żyrafową zakładkę :) i "Poradnik dla bloggerów". Przyda się, pewnie skorzystam z porad, bo zastanawiam się jak to jest, że blogi istniejące pół roku ;) mają już tylu obserwatorów?
U mnie wielki skok dokonał się tylko w sierpniu - z 2 obserwatorów do 6, hurra!!!
Bardzo dziękuję tym osobom. To niezwykle miłe uczucie... :))) Bo to na dodatek, nie byle jakie osoby ;)
A Basi Pelc bardzo bardzo dziękuję za uznanie!
* P.S. ten post powstał w czwartek późnym popołudniem. Jego chaotyczna narracja to efekt mojego samopoczucia. Tymczasem w nocy choroba zaatakowała Tatę Obe... W piątek rano dzwoniąc do przedszkola dowiedziałam się, że rodzice zgłaszają o chorobie innych dzieci.
Więc wszystko jasne.
P.S. nr 2. Sobota rano - "It's dobrze" ;)