sobota, 30 marca 2013

Kominek Małego O.

Krótka prezentacja kominka, w którym pali Mały O.
Fachowym ruchem dorzuca do niego, gdy wygasa ogień.
Pali w nim głównie materiałami ekologicznymi typu papier.
Ale nie ma litości również dla plastiku (proszę zauważyć klocki Lego Duplo) oraz elementów metalowych (na zdjęciu niewidoczna pokrywa po pudełku z ciastkami).
Przy tak wysokiej temperaturze, jaką w nim osiąga, wszystko jest możliwe.

A wygląda następująco:

Pomysł, wykonanie, prawa autorskie do koncepcji - Mały O.


Notka refleksyjna. Stwierdzam, że charakterologiczna odmienność młodszej pociechy, Jego nieposkromiony temperament oraz dominujący typ osobowości będzie wymagał przemyślanego podejścia pedagogicznego. Żeby za 20 czy 30 lat nie okazało się, że wdroży w życie wyżej zobrazowane pomysły. A to już "kiedyś ktoś" już przerabiał ;)

piątek, 29 marca 2013

Bajki rozkładanki: Trzy małe świnki

Tytuł: "Trzy małe świnki"
na podstawie baśni angielskich
Tekst polski: Iwona Krynicka
Ilustracje: Tony Wolf
Wydawnictwo: Wilga
Rok wydania:  2009 - Giunti-Mediolan-Florencja, edycja 2011 - Warszawa
Stron: 12
Wiek dziecka: 3-6 lat
Zdjęcie pochodzi ze strony wydawnictwa.
Długo szukałam książeczek dla dzieci, w których po otworzeniu stron pokazują się przestrzenne obrazki, oj długo. Wydawnictwa preferują teraz raczej książeczki z okienkami. A ja tak bardzo chciałam pokazać moim synkom taką właśnie książkę, gdzie powstaje domek, drzewa stoją, a po pociągnięciu paska wysuwa się postać. Takie 3D z lat siedemdziesiątych ;)
Ale w końcu udało się!
Myślę, że większości znana jest treść bajki o trzech świnkach, które postanowiły wybudować sobie domki. Powstały więc: domek ze słomy, domek z drewna i patyków, a tylko najstarsza świnka postawiła domek murowany. Jak trwałe to były budowle okazało się już wkrótce, bowiem w okolicy zjawił się głodny wilk. Świnki schroniły się w murowanej chatce, a wilk, który nie mogąc pokonać solidnych drzwi i zakratowanych okien wlazł kominem prosto w rozpalone w kominku ognisko, w końcu uciekł gdzie pieprz rośnie.

Młodszy synek po przeczytaniu i obejrzeniu tej bajki nie może wyjść ze zdumienia jak to się stało, że wilkowi palił się ogon i pupa. I zagląda do domku myśląc, że zobaczy co jest w środku.

Przeczytane w ramach wyzwania czytelniczego "Odnajdź w sobie dziecko".

czwartek, 28 marca 2013

Wielkanocne kolędy

- Mamo, a jakie kolędy śpiewa się na święto Zajączka?
To Większy K. przy śniadaniu.

W poniedziałkowe popołudnie bawiący się Mały O. nagle zaintonował:
"A pokój, a pokój..."
Opadły nam z Tatą Obe szczęki. Mały ma niezłą pamięć.

Ale co się dziwić dzieciom, w końcu mamy śnieg na święta. Nieważne jakie ;)

Co widać w lusterku wstecznym

Wtorek rano - jechałam do pracy. Przedostatnie duże skrzyżowanie przede mną jakieś 200 metrów. Spojrzałam w lusterko wsteczne i zauważyłam renaulta jadącego bez świateł. Zamrugałam awaryjnymi, ale kierowca-kobieta nie zorientowała się o co chodzi. Ale już przez skórę czułam, że będą z Nią problemy. Za skrzyżowaniem włączyłam prawy migacz i zjechałam na pas do skrętu w prawo. Ona zrobiła to samo-bez migacza. No pięknie. Dojeżdzam do ostatniego skrzyżowania - świeci się tylko strzałka. Zatrzymuję się przed pasami. Podjeżdżam. Z lewej jedzie w pewnej odległości rowerzysta. Ubrany odpowiednio, z kaskiem, młody człowiek. Sprawdzam jeszcze czy na pasach z prawej nie ma pieszych i decyzja - wciskam gaz.
Za chwilę spoglądam w lusterko wsteczne i co obserwuję? "Moja Pani" omal nie wjechała w rowerzystę. Widziałam jeszcze jak pokazał Jej energicznie na głowę.

To nie jest wyjątek.
      
Uwielbiam jak kierowcy na rondzie nie sygnalizują zjazdu, przepadam za wyjątkowo wolnojadącymi samochodami tam, gdzie można jechać szybciej. Mijając je widzę, że prowadzący najczęściej trzyma telefon przy uchu i rozmawia.
Jak stoję na podporządkowanej ulicy i czekam, to modlę się, aby w końcu ktoś zrezygnował ze swojego świętego prawa do pierwszeństwa.
Kultura jazdy polskich kierowców jest żenująca.
Nie jestem kierowcą z długoletnim prawem jazdy. Ale miałam dobrego instuktora i egzamin zdałam za pierwszym razem, będąc zresztą w 7 miesiącu ciąży z Większym K. ;) Żeby nie było, że jestem taka gjenialna. Poprzednie moje próby zdania egzaminu na prawo jazdy (trzykrotne) miały miejsce dokładnie 10 lat wcześniej. Sprawę odłożyłam do czasu, "kiedy będzie mi to już koniecznie potrzebne".

Moim osobistym bardzo dobrym trenerem jest mąż.

I to by było na tyle, bo "trzeba trochę sie zdrzemnąć", jak mawia Mój  Osobisty ;)

Aha, sama też mam na sumieniu parę grzechów, może kiedyś je opiszę.

środa, 27 marca 2013

Kredki

Większy K. ogląda pudełko kredek, które Mały O. dostał w aptece.
- A jakie to są kredki?
- Świecowe
- To czemu nie świecą?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...