Jak to jest? Idziesz do łazienki (będąc w pracy), bo już dłużej wytrzymać się nie da.
Spoglądasz w lustro, od kilku dni to robisz, jakby nie było, tym razem lewy rękaw koszulki podwinięty i.... szok.
Na łokciu masz wymalowany czerwony placek wielkości truskawki plus dwie czarne kreski.
Ja pierdziuuu! Kiedy "Oni" mi to wymalowali?!? Jak spałam czy co?
To laser, wykonawca - zdaje się Mały O., ale kiedy to dzieło powstało, nie mam bladego pojęcia.
Mogę strzelać z łokcia, hehehe.
Będę musiała to zmyć "umytkiem". Jak nic.
Podzieliłam się swym odkryciem z Moim Najlepszym Kolegą. Zaczął się zastanawiać co mam wymalowane na innych częściach ciała. Na szczęście nago nie śpię, więc podejrzewam, że nic.
Dla pewności jednak obejrzę się dziś wieczorem dokładnie...
Jako nastolatka myślałam, że jeśli kiedyś będę miała dzieci to chciałabym mieć dwóch synków; kończąc liceum rzuciłam hasło - "Też będę doktorem", a jedząc samotne niedzielne obiady marzyłam o własnym domku i rodzinie. Marzenia się spełniają.
środa, 10 kwietnia 2013
wtorek, 9 kwietnia 2013
Tłumaczymy
Tak czasem, czytaj często, tłumaczy się nam co ma być.
http://studio.wp.pl/mid,1248964,wideo.html
A my i tak wiemy swoje ;)
http://studio.wp.pl/mid,1248964,wideo.html
A my i tak wiemy swoje ;)
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
Wiosenne śnienie
Namierzyłam winnego długiej zimy.
Jest nim sąsiad dwie ulice wcześniej! Wieczorem przed samiuśkim Popielcem świecił lampkami na ogrodowej choince!
Winnego należy znaleźć oraz przykładnie ukarać... jaką by mu tu karę wymyślić? Hmmmm
Śniło mi się dzisiaj, że gotowałam strawę dla mojego rycerza. Rycerz siedział już na koniu, a ja dałam mu czułego mocnego całusa w czoło. I chyba pognał na wyprawę. Nie wiem, bo mi się film urwał, na skutek obudzenia się Większego K. Gotowane było coś na kształt gęstej zupy. Wyglądało smakowicie i pożywnie.
Ale uczucie "mania" swojego rycerza - niepowtarzalne :)
Z realnego życia witamy psie kupy!
Odtajał śnieg i nieuchronnie odsłonił naszą jakże przykrą rzeczywistość.
Użyję mocnego słowa - N I E N A W I D Z Ę takiej śmierdzącej wiosny.
W sobotę na spacerze w ostatniej chwili uratowałam Małego O. przed wzięciem do rączki "kamyczka".
Taką ma dziecię skłonność, że zbiera na spacerze kamyczki i patyczki. I pomyliłby się bardzo!
Tak dla równowagi emocjonalnej kilka pięknych zdjęć ze spacerów sobotniego i niedzielnego.
Jest nim sąsiad dwie ulice wcześniej! Wieczorem przed samiuśkim Popielcem świecił lampkami na ogrodowej choince!
Winnego należy znaleźć oraz przykładnie ukarać... jaką by mu tu karę wymyślić? Hmmmm
Śniło mi się dzisiaj, że gotowałam strawę dla mojego rycerza. Rycerz siedział już na koniu, a ja dałam mu czułego mocnego całusa w czoło. I chyba pognał na wyprawę. Nie wiem, bo mi się film urwał, na skutek obudzenia się Większego K. Gotowane było coś na kształt gęstej zupy. Wyglądało smakowicie i pożywnie.
Ale uczucie "mania" swojego rycerza - niepowtarzalne :)
Z realnego życia witamy psie kupy!
Odtajał śnieg i nieuchronnie odsłonił naszą jakże przykrą rzeczywistość.
Użyję mocnego słowa - N I E N A W I D Z Ę takiej śmierdzącej wiosny.
W sobotę na spacerze w ostatniej chwili uratowałam Małego O. przed wzięciem do rączki "kamyczka".
Taką ma dziecię skłonność, że zbiera na spacerze kamyczki i patyczki. I pomyliłby się bardzo!
Tak dla równowagi emocjonalnej kilka pięknych zdjęć ze spacerów sobotniego i niedzielnego.
![]() |
| Połyskujące na mchu kryształki... |
![]() |
| Sosny niedługo już zakwitną! |
![]() |
| Spoglądając na wschód widać jakąś cywilizację... |
czwartek, 4 kwietnia 2013
Święta, święta i po świętach
Wczoraj zanim wyprowadziłam moje zasmarkane kaszlaki na południowy spacer, wypatrzyliśmy dwa lecące bociany! Idzie wiosna, jak nic. Jeszcze dwa tygodnie śniegu (z tego co mówią synoptycy) i chyba będzie...
W związku z aurą, przeanalizowałam sytuację i wyjazd nad morze, jeszcze do potwierdzenia z Gospodarzami, przesuwam raczej na przełom maja i czerwca. W zeszłym roku zawitaliśmy tam wyjątkowo wcześnie, bo przed weekendem majowym. Ale w tym roku, w końcu kwietnia to morze chyba będzie jeszcze zamarznięte ;)
Dwa dni temu sprawdziłam jeszcze u Zaufanego Pana Doktora stan Karolków (czyt. Kaszlaków). Na szczęście nie mają żadnych zapaleń oskrzeli, a ja wzięłam jeszcze na te kilka dni zwolnienie, żeby podleczyć siebie. Niestety, potwierdziła się taka prawda, że zaniedbania się mszczą i zemściły się na mnie okrutnie. Tuż przed świętami: gorączka, ogólne rozbicie i męczący suchy kaszel. I leżenie w łóżku.
To tak na koniec dwóch tygodni opiekowania się najpierw Większym K. a potem mężem.
W środę po wizycie u lekarza odwołałam święta ;)
To dziadkowie przyjechali do nas. Wizytę urodzinową u kuzyna Karolków też odwołałam. W piątek i sobotę chłopaki jeszcze zaczęli gorączkować. Dla mnie to było drugie dno psychiczne.
Ale jak to od każdego dna, od tego też już się odbiliśmy.
Pozostały na dnie głowy rady Babci U. co do wystroju wnętrz.
Ale tu, mój minimalizm stoi w drastycznej opozycji do walorów estetycznych. I co ja na to mogę?
W związku z aurą, przeanalizowałam sytuację i wyjazd nad morze, jeszcze do potwierdzenia z Gospodarzami, przesuwam raczej na przełom maja i czerwca. W zeszłym roku zawitaliśmy tam wyjątkowo wcześnie, bo przed weekendem majowym. Ale w tym roku, w końcu kwietnia to morze chyba będzie jeszcze zamarznięte ;)
Dwa dni temu sprawdziłam jeszcze u Zaufanego Pana Doktora stan Karolków (czyt. Kaszlaków). Na szczęście nie mają żadnych zapaleń oskrzeli, a ja wzięłam jeszcze na te kilka dni zwolnienie, żeby podleczyć siebie. Niestety, potwierdziła się taka prawda, że zaniedbania się mszczą i zemściły się na mnie okrutnie. Tuż przed świętami: gorączka, ogólne rozbicie i męczący suchy kaszel. I leżenie w łóżku.
To tak na koniec dwóch tygodni opiekowania się najpierw Większym K. a potem mężem.
W środę po wizycie u lekarza odwołałam święta ;)
To dziadkowie przyjechali do nas. Wizytę urodzinową u kuzyna Karolków też odwołałam. W piątek i sobotę chłopaki jeszcze zaczęli gorączkować. Dla mnie to było drugie dno psychiczne.
Ale jak to od każdego dna, od tego też już się odbiliśmy.
Pozostały na dnie głowy rady Babci U. co do wystroju wnętrz.
Ale tu, mój minimalizm stoi w drastycznej opozycji do walorów estetycznych. I co ja na to mogę?
środa, 3 kwietnia 2013
Renata Piątkowska "Opowiadania dla przedszkolaków"
Autor: Renata Piątkowska
Tytuł: Opowiadania dla przedszkolaków
Ilustracje: Iwona Cała
Wydawnictwo: Bis (2003)
Rok wydania: 2010 - wydanie III
Stron: 104
Wiek: 3-7 lat
Zdjęcie okładki pochodzi ze strony wydawnictwa [tu].
Zły dzień Tomka jest wtedy, gdy rano budzi się w złym humorze (oj, takie dni też się przedszkolakom zdarzają!), pada deszcz, mama pogania, na mleku jest kożuch, a na obiad zupa jarzynowa. Czy to nie przypomina Wam Waszego dzieciństwa? Tym razem zły dzień Tomka to także zły dzień jego rodziców, bo popsuł im się samochód. Chcą się go jak najszybciej pozbyć. I taką rozmowę mamy i taty podsłuchuje Tomek myśląc, że mówią o nim. Czym się kończy ta pomyłka?
Przeczytane w ramach wyzwania czytelniczego "Odnajdź z sobie dziecko".
Tytuł: Opowiadania dla przedszkolaków
Ilustracje: Iwona Cała
Wydawnictwo: Bis (2003)
Rok wydania: 2010 - wydanie III
Stron: 104
Wiek: 3-7 lat
Zdjęcie okładki pochodzi ze strony wydawnictwa [tu].
Kto pamięta jeszcze stary Dworzec Centralny w Warszawie?
Eeeee, chyba za szybko zadaję to pytanie....
Jego atmosfera pozostała jeszcze w tej części podziemi, które prowadzą w stronę hotelu Mariott.
Pytam, bo po imponującym remoncie najbardziej mi żal księgarni na wprost peronu 3. Tam najczęściej zaglądało się tuż przed odjazdem pociągu i kupowało książeczki dla pociech czekających na powrót mamy czy taty z Warszawy. Kiedy przedostatni raz tam byłam, część dworca była już wyremontowana, ale miałam cichą nadzieję, że po skończeniu remontu księgarnia tu wróci. Widać było, ze ma coraz mniejszą ofertę książek i zbiera się do odejścia. A gdy zakupiwszy parę pozycji w Empiku trafiłam do niej w ostatnich minutach przed zejściem na peron, okazało się, że przepłaciłam :(
Ta książka została zakupiona "w czasach, kiedy taksówkarze opowiadali o planach wyburzenia części naziemnej dworca" :)
"Opowiadania dla przedszkolaków" to zbiór opowiastek, których narratorem jest przedszkolak Tomek. Tomek ma starszą siostrę, Agnieszkę, która maluje paznokcie, ale ukrywa rachunki za telefon pod szafą i jeździ na wakacje razem z rodzicami, co by wskazywało na wiek niekoniecznie dojrzały.
Tomkiem głównie opiekuje się mama, która jest lekarzem i pracuje w szpitalu oraz mieszkająca z rodziną babcia. Tato pracuje dużo i długo, ale też pojawia się w opowiadaniach chłopca. Prawie każde z nich rozpoczyna się słowami "Jak ja nie lubię..." lub "Jak ja lubię..."
Do ulubionych opowiastek Większego K. należą: "Smoki rurowe", "Zły dzień", "Złość". Wymienię tylko te trzy tytuły, bo jak synek rozchorował się dwa i pół tygodnia temu i położyłam go do łóżka, to przeczytaliśmy wszystko, od deski do deski! A właściwie przypomnieliśmy sobie te opowiadania po dość długiej przerwie.
Chyba wszyscy, nawet dorośli, spotkali się ze smokami rurowymi. Dają o sobie znać nieprzyjemnym gulgotaniem i pomrukami, kiedy wypuszcza się wodę z wanny po kąpieli. Tomek próbuje oswoić je po którejś z kąpieli zakończonej pożarciem przez smoka jego klocków lego. Jak to zrobić?
Ha!, a może smok jest głodny i dlatego jest taki straszny? A gdyby tak nakarmić go mlekiem, dżemem truskawkowym i parówkami?
No tak, dorośli nigdy nie zrozumieją dzieci!"Dżem wkładałem łyżeczką, ale najgorzej było z parówkami. Właśnie próbowałem wcisnąć jedną z nich do rury, gdy do łazienki weszła babcia."
Zły dzień Tomka jest wtedy, gdy rano budzi się w złym humorze (oj, takie dni też się przedszkolakom zdarzają!), pada deszcz, mama pogania, na mleku jest kożuch, a na obiad zupa jarzynowa. Czy to nie przypomina Wam Waszego dzieciństwa? Tym razem zły dzień Tomka to także zły dzień jego rodziców, bo popsuł im się samochód. Chcą się go jak najszybciej pozbyć. I taką rozmowę mamy i taty podsłuchuje Tomek myśląc, że mówią o nim. Czym się kończy ta pomyłka?
"- To znaczy, że nie mówiliście o mnie?! Naprawdę?! I będziemy mieli nowe auto?! Hura! - wykrzyknąłem. - A jakie auto podobałoby Ci się najbardziej? - zapytał tata, który właśnie wszedł do pokoju. - Duże! Czerwone! Najlepiej koparka - rozmarzyłem się.""Opowiadania dla przedszkolaków" to pierwsza z trzech książek przedstawiających historyjki z życia Tomka. Dwie kolejne to" Opowiadania z piaskownicy" i "Piegowate opowiadania". Te niedługie historie pełne humoru i przedstawiające świat widziany oczami chłopca, niosą ze sobą duży ładunek terapeutyczny, przybliżają emocje małych osób w wieku przedszkolnym, oswajają ich strachy, złe nastroje, ale uczą też co zrobić, gdy przypadkiem w sklepie zniknie z oczu mama.
Przeczytane w ramach wyzwania czytelniczego "Odnajdź z sobie dziecko".
Subskrybuj:
Posty (Atom)






