niedziela, 26 lutego 2017

Ronda

I znów proza tygodnia pracy nie pozwala mi na dłuższe obcowanie z blogiem...
Ale poezja weekendowych myśli mego młodszego syna, zmusza.

Otóż Dziedzic Młodszy, zwany dotychczas Małym O., praktykuje jazdę autobusem miejskim. Za zarobione pieniądze udało mu się nabyć autobus szkolny. Obserwuję jego poczynania jak sąsiad szofera.

- Mamuś, a chcesz zobaczyć jak wyglądają ronda w Cichago?





poniedziałek, 13 lutego 2017

World Press Photo - dwadzieścia lat później

Opublikowno właśnie zdjęcia zwycięzców konkursu World Press Photo 2017.

Na 46 zdjęć, które pokazano TU  większość (naliczyłam ich 27) przedstawia łzy, ból, nieszczęście, śmierć, terror, biedę, przemoc, bezwględność poczynań człowieka wobec przyrody, wojnę.

Żyjemy w przerażających czasach...


poniedziałek, 6 lutego 2017

Dobry makijaż

W swoim przed-ostatnim wpisie [KLIK] czcigodny Ove poruszył czułą strunę kobiecej ...  hmmm próżności, niedoskonałości... ?

Makijaż.

Chciałabym i ja dołożyć swoje trzy grosze do tej kwestii.
Te słowa głęboko wryły się w moją świadomość:

"Moje dziecko jest bezproblemowe. Maluję się między jednym karmieniem a drugim"*
powiedziała Paulina Krupińska Miss Polonia 2012.

Ile trwa karmienie?  30- 40 minut? Jak często je dziecko karmione piersią? Co 2, 3 godziny. Takie bardziej żarłoczne (dane z własnego doświadczenia). 
Dobry makijaż wymaga czasu.




*"Głos Wielkopolski. Magazyn" 2015 nr 21.789

wtorek, 31 stycznia 2017

Czesław Centkiewicz "Anaruk chłopiec z Grenlandii"

Autor: Czesław Centkiewicz
Tytuł: "Anaruk chłopiec z Grenlandii"
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2004
Liczba stron: 46

Lektura szkolna dla uczniów klasy III szkoły podstawowej

I od własnych dzieci można się czegoś nauczyć.

Nie przypominam sobie, abym w początkowym okresie swej edukacji czytała "Anaruka..", więc była to dla mnie premiera i cieszę się, że go poznałam. Cieszę się też, że kanon lektur nadal oferuje dzieciom takie starocie, bo pewne wartości, cechy ducha i charakteru z jakimi powinien zetknąć się młody, chłonny umysł są uniwersalne i warte poznania. I nie jest to umiejętność czarowania, latania czy przenoszenia się w czasie. Powiem wprost: męczy mnie wszechobecna magia.
Życie to nie jest bajka. W życiu nie ma alternatywnych istnień i dodatkowych żyć-szans.
W życiu trzeba (czasem) wykazać się odwagą, męstwem, życie jest także ryzykiem, za które w najgorszym wypadku płaci się najwyższą cenę.

Tak więc myślę sobie, że warto poznać Anaruka, 12 letniego chłopca, który potrafi popłynąć na ratunek dorosłemu, stanąć w obronie własnego ojca zaatakowanego przez niedźwiedzia polarnego, umie uważnie słuchać i chce naśladować umiejętności dorosłych. Warto poznać zupełnie inny świat, którym rządzi dzika natura i surowa przyroda, w którym uczciwość, prostolinijność i ufność jednostek oraz wzajemna solidarność i poczucie wspólnoty jest imperatywem postępowania. I to dzięki niemu społeczność ma szansę przeżycia.

Może takiego świata już nie ma nawet na przytoczonej w opowiadaniu Centkiewicza Grenlandii, kto wie... Ale czyż nie lepiej by było gdyby istniał, choćby w młodych sercach?

Za namówienie mnie do przeczytania tej lektury dziękuję swojemu starszemu synkowi, Karolowi. :-))

Wpis bierze udział w wyzwaniach:

- "Gra w kolory III (2017)" na blogu Magdalenardo "Moje czytanie",

- "W 200 książek dookoła świata - 2017".

niedziela, 29 stycznia 2017

Okno

W tym roku do karmnika, który widzę przez okno w kuchni, dosypujemy "nasiona oleiste" zakupione w niemieckim supermarkecie na A. Po dokładnym przestudiowaniu etykiety wyszło, że są to orzechy ziemne, ale rozmiarem ustępują tym solonym. ;-)
To pożywienie bardzo smakuje sikorkom. Lubię stać i patrzeć jak przylatują i porywają po ziarnie. Potem siadają na gałązce i jedzą. 
Małż stwierdził, że trzeba nabyć kulki z tłuszczu i nasion, które widział w innym sklepie, bo w zeszłym roku chętnie przylatywały do nich sójki. I zatęsknił za nimi [KLIK].
Muszę sprawdzić czy kawałki słoniny zawieszone przez Babcię wysoko na brzozie (w celu ochrony przed Milką) nadają się jeszcze dla ptaków.
Od jutra wracam do pracy a tydzień czeka mnie nielekki, z ważną kontrolą w tle.

Megi snuje ogrodowe opowieści a u mnie na kompoście post z sierpnia leży. Ale... już się dogadałam z Małym O., że słoneczniki wysiejemy za murkami. Zrobimy szpalery w trzech miejscach. W zeszłym roku parę wydałam sąsiadom, resztę wydziobali ptaszory. :-) I tak miało być. 
I nie zdążyłam się pochwalić, ale jesienią zasadziłam dwie różne odmiany czosnku. Tu natchnieniem była Margarithes. Jedną w różach, drugą bliżej lawendy.
To takie małe radości, które rozgrzewają mi serce. 

Znów śniła mi się szkoła. Dostałam na koniec zeszyt z wpisami od różnych osób, z którymi się znałam. Bardzo byłam ciekawa KTO i co napisał. Czy można wejść jeszcze raz do tego snu?

Na koniec mała zjadliwość: można skończyć studia w kierunku, a nie umieć skręcić poprawnie zdania. Przykra konstatacja. Zęby bolą jak się czyta, więc nie kończę. Mam ochotę "dać po łapach" i pokreślić tekst jak nauczyciel w zeszycie. 
Tu przychodzą mi do głowy słowa jednej z bohaterek powieści, o brutalnej szczerości u starszych osób. 
Może i się starzeję. 
Ale sama też jestem pod ostrzałem.

... po raz czwarty zrobiłam wuzetkę...

:-))))






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...