środa, 30 maja 2018

Ale jak?!

Wygląda na to, że dawno mnie tu nie było. Ale ogólnie jestem, poczynam sobie nieźle, ze zdrowiem nie najgorzej, dziękuję. Stan pogody nastraja mnie apokaliptycznie, a roszczeniowa postawa sąsiadów (niedosłownych) osłabia morale.
Chciałam zatem pokazać coś, co zdziwiło mnie w poniedziałek rano. "Odpaliłam" w niedzielę espadryle, na których zakup rzuciłam się po wyraźnej reklamie ze strony Kaliny [KLIK]. ;-)
W sklepie oglądałam je szczegółowo, nie mogłam wypatrzeć wyraźnego oznaczenia.


Tymczasem po dwóch miesiącach oderwałam metki, poczłapałam na mecz, do kościoła, a w poniedziałek rano w łazience spojrzenie me zawisnęło na tym:


Czy dobrze rozumiem, że kupiłam buty męskie...?

wtorek, 15 maja 2018

O obsesjach higienicznych

Moje dzieci mają szczególny zwyczaj i sposób mycia rąk. Trwa to ułamek sekundy. Niezbite tego dowody zostawiają następnie na ręczniku, który po kilku dniach wygląda jak przeciągnięty przez błotnistą kałużę, a nie-do-wytarte ręce zostawiają ślady na wyłączniku światła oraz są zalążkiem tropów prowadzących z/do łazienki.
Nie pomaga pilnowanie, instruktaż mycia z użyciem mydła, autoprezentacja sekwencji czynności.
Ale.. Chyba znalazł się sposób na starszego.
Otóż ostatnia lekcja przyrody zaowocowała wpisem o chorobach wirusowych i bakteryjnych. Dziś rano usłyszałam pytanie:
- Mamo,  a ty wiesz co to jest HIV?
- Tak, wiem, to wirus braku odporności.
Zapadła cisza i skupienie.
- Ja bym chciał się zbadać.
O matko. Poważny człowiek, poważna sprawa
- Tu zrobiliśmy sobie krótki wykład o drogach zarażenia. Nieco później wspomniałam o diagnostyce i dzieciach, które rodzą matki chore na AIDS.
Chyba zeszło z niego napięcie. Mieliśmy zacząć śniadanie więc tradycyjnie padło hasło "Umyjcie ręce bo macie brudne". Po czym dodałam "...i roznosicie różne choroby".
Tego było potrzeba - większy pomaszerował karnie do łazienki.
Zastanawiam się co pani od przyrody im naopowiadała. Pytałam, nie odpowiedział.
To historia sprzed 3 tygodni.


Natomiast na fali higienicznych obsesji (moich czy dzieci trudno powiedzieć) oto historyjka z minionej niedzieli, kiedy szykowaliśmy się do wyjazdu na komunię.
Jeszcze przed śniadaniem synowie umyli zęby (takie wymaganie postawił im ojciec Karolków). Nie wiem, dla mnie mycie zębów przed jedzeniem jest trochę z kosmosu, ale trudno, nie walczę z jego obsesjami... Że jest kosmitą - mam pewne podejrzenia. Po śniadaniu zaś, przebraliśmy się w białe koszule (oni) i spotkaliśmy się wszyscy w łazience.
- Karol, umyj zęby.
- Mrhmm. Co?
- Umyj zęby.
- Pastą?


Takżeten.



środa, 9 maja 2018

Powygłupiać się trochę

Lubię pośmiać się i powygłupiać.
Ostatnio nie sprzyjają temu różne wydarzenia. Cóż. Jest co opowiadać, ale czasu trochę brakuje..
Ale nie mogę nie podzielić się z Wami świeżutkim występem solowym Pana Igora Kwiatkowskiego, znanego też jako Mariolka, tudzież Jacek Balcerzak lub Kryspin.
Oto on.
Dobrej zabawy! :-D





sobota, 5 maja 2018

Margarithes...

Miewa Pan okresy melancholii?
Bardzo miewam - okresy smutku i zwątpienia, czy to, co robię, jest dobre i ma sens. Nie nazwałbym się osobą szalenie szczęśliwą. Najbardziej to obciąża moją rodzinę, bo kiedy widzą mnie zasmuconego, to się martwią. Zupełnie niepotrzebnie, bo melancholia jest częścią mojej natury. Jestem wtedy w swoim własnym świecie, o czymś myślę, coś sobie wyobrażam. Ludzie niepotrzebnie to odbierają jak afront. Po prostu czasem muszę pobyć ze swoimi myślami. Czasem one są dobre, czasem złe. Czasem mam ochotę komunikować się, poruszać tematy z innymi, czasem nie. Wiele mojej irytacji wiąże się ze współczesną sztuką, z tym, co się dziś podoba. Moje poczucie estetyki staje się nieaktualne. Często się łapię na tym, że niepotrzebnie się denerwuję, lepiej odpuścić i robić swoje. Będzie, jak będzie, jak w tej piosence: "que sera sera...".

Z wywiadu z Ryszardem Horowitzem.

Dąbrowska Justyna, Horyzont życia, "Tygodnik Powszechny" 2018 nr 3590-3591.

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

"Podróżownik. Świętokrzyskie"

Autor: Anna i Krzysztof Kobusowie
Tytuł: "Podróżownik. Świętokrzyskie"
Ilustracje: Patricka Bliuj-Stodulska/Podpunkt
Wydawnictwo: Grupa MAC S.A.
Miejsce i rok wydania: Kielce 2016
Liczba stron: 100



Pierwszy nasz "Podróżownik" to była Kotlina Kłodzka (dokładnie "Karkonosze i Kotlina Kłodzka"). Kotlinę zwiedzaliśmy rodzinnie w 2015 i 2016. W zeszłym roku Większy pojechał tam na zieloną szkołę, a i w tym roku czwarta klasa obrała tamten kierunek. Na zebraniu powiedzieliśmy Pani wychowawczyni gdzie byli rok wcześniej, żeby nie dublować miejsc. Kotlina Kłodzka to taka część Polski, gdzie jest naprawdę bogactwo miejsc do zobaczenia i zwiedzania. Duży plus tego miejsca jest też taki, że wszystkie atrakcje są nieomal w zasięgu ręki (godzina jazdy samochodem). W 2015 - Złoty Stok, Śnieżnik, Jaskinia Niedźwiedzia, Międzygórze i wodospad Wilczki, trasa na Igliczną przez Ogród Bajek,Travna i Borówkowa Góra.  W 2016 - Srebrna Góra z zespołem twierdz, w tym główną fortem Donjon, twierdza Kłodzko, Muzeum Papiernictwa w Dusznikach, Bystrzyca Kłodzka i Muzeum Zapałek, Szczeliniec i Wambierzyce z ruchomą szopką, góra Trojan, Kaplica Czaszek w Kudowie. To tylko dwa tygodnie pobytu w Kotlinie. A gdzie kopalnia uranu, gdzie spacer po Polanicy i Dusznikach, gdzie podziemne miasto w Kłodzku i huta kryształów Violetta w Stroniu Śląskim? A Błędne Skały?


W tym roku planujemy zwiedzanie Sandomierza i okolic stąd "Świętokrzyskie". Kierunek został wybrany przez młodzież zafascynowaną przygodami polskiego Don Matteo. Mam nadzieję, że jeszcze ktoś tam przeżył; "w każdym odcinku ginie osoba, a przecież Sandomierz to w końcu nie jest duże miasto". ;-)
"Podróżownik" to taki dziennik z podróży, miejsce na pamiątkowe zapiski, drobiazgi, kartki, bilety. To zielnik i notatnik obserwatora zawierający miejsce na własne projekty i wynalazki. Można tu przybić pieczątki ze schronisk i pamiątkowe stemple. Na końcu każdego "Podrożownika" znajduje się prosta gra planszowa utrwalająca poznane miejsca.
Dziecko znajdzie tu wszystko. Dobre rady dla podróżujących i wędrujących. Ciekawostki, legendy związane z okolicami, naukowe objaśnienia, encyklopedyczne i statystyczne dane. To podręcznik geografii, architektury, zoologii, botaniki, historii w jednym. Tu jest wszystko, nawet widokówki, które można wyciąć i wysłać z podróży. To bardzo ciekawa pozycja, bo zajmie dziecko także podczas przemieszczania się z miejsca na miejsce, np. samochodem czy pociągiem. Wieczór, poranek lub niepogodę, czas kiedy rodzice padną wyczerpani, a dzieci nadal tryskają energią można spędzić rozwiązując rebusy, krzyżówki, czy zwykłe labirynty.


Na pewno dziewczynki bardziej skorzystają ze wszystkich walorów "Podróżowników": lubią rysować, projektować ogrody i budowle, wymyślać stroje i scenki rodzajowe.
A chłopcy? Jeśli nawet nie wezmą kredek do ręki, to przeglądając książkę wypatrzą coś ciekawego i wartego poznania i rzucą: "Pojedziemy tam?"


P.S. Już się cieszę myśląc o wakacyjnych planach w rejonie Łysej Góry i Łysicy. ;-P


Wpis bierze udział w wyzwaniach:
- "2 w 1" na blogu Magdalenardo "Moje czytanie";


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...