Ponoć ten deszcz co pada jest już wiosenny.
Może i tak.
Gaja już dwa tygodnie temu przycinała winorośl.
A ja mam taki plan, żeby "uporządkować" winobluszcz, który panoszy się niemiłosiernie na siatce. Zagarnęłam i pozakręcałam łyse jeszcze bicze na jedno przęsło. I zamierzam nie dopuścić by się rozlazł dalej. Konieczne będzie ostre i wielokrotne cięcie w sezonie, bo już w zeszłym roku pokazał, że nie ma dla niego granic. Jest strasznie ekspansywny!
Teraz, kiedy nie ma liści zachwycają mnie jego pofalowane gałęzie i miałam pomysł by tak ukształtować to, co rośnie, żeby zgrubiałe pędy układały się w jakiś wzór kiedy nie ma na nich liści... Bo kiedy liście zasłonią, to nikt nie będzie widział tego planu...
Tak, nie pozwolę mu dalej iść, bo gdzieś tu ma się zacząć ściana z różami. Albo albo. Ale do tego przęsła może sobie szaleć (oczywiście w granicach mego przyzwolenia), bo wtedy zasłoni słomianą/bambusową (?) matę, która przymocowana od strony sąsiada, szarpana jest przez wiatry i właściwie nic już nie zasłania... Tylko ja muszę od czasu do czasu zbierać suche patyki. Co mnie źdzebko wkurza, nie powiem.
Z drugiej strony nie rozumiem, czemu sąsiad, od którego winobluszcz bierze swoje pochodzenie, pozwala mu się tak niecnie rozrastać. Włazi na wszystko, nawet na jego 4 metrowe iglaste niewiemco. Ja bym na to nie pozwoliła. Moim zdaniem taki winobluszcz wszystko zagłuszy. Może nie mam racji, ale nie podoba mi się taka polityka ;-)
Wiem, wiem... u mnie nie lepiej. Od maja nie mogę się doprosić by małżonek wywiózł gruz (bo stwierdził, że to zrobi). No przecież nie muszę mu co kwartał przypominać, że ma to zrobić, prawda? Tylko, że gdybym natenczas zamówiła kontener i wszystko sru wrzuciła jak leci, porządek byłby już daaawno temu zaprowadzony. A tak, co? Lęgowisko jaszczurek i pajonków. Dobre i to :-)
Na froncie buahahaha!
(Może z uwagi na takie sąsiedztwo sąsiedzi nie mogą domu sprzedać, hmmm...)
A jeśli chodzi o faunę, to dzięku karmnikowi, słoninie na drucie i sklepowej kulce tłuszczu z nasionami mamy zapewnione niezwykłe odwiedziny. Sikorki i wróbelki to są stołówkowicze regularni. Ale parę tygodni temu widziałam gile, a w tę niedzielę mąż zawołał mnie, że jest "ten ptak". Widzieli go z chłopakami tydzień czy dwa temu. Mówili, że "taki z czerwonym"...
Najpierw obstawiałam gila co to go sama widziałam. Potem dodali, że z długim ogonem, no to padło na dzięcioła, co tu różne bywają więc czemu i nie dzięcioł, prawda. A co się okazało?
Okazało się, że to sójka była.
Gdzie sójka na czerwone? Mąż twierdzi, że skrzydła ma.
Na co ja, że raczej "cappucino" ;-)
Sójka wygląda tak:
To chroniony ptak, podobnie jak gil.
Zdjęcie sójki pochodzi z tej strony: http://www.glosy-ptakow.pl/sojka
Ci, którzy znają mnie z facebuka wiedzą, że w naszej okolicy znów toczy się wojna o to, co ważniejsze. Tym razem plan jest by poprowadzić linie 2x400kV. W czasie sobotniego spaceru, kiedy wyprowadziłam Karolki by im gile ... pod nosami obeschły... widziałam jakiegoś miłośnika przyrody z aparatem foto zaczajonego przy nieczynnych torach. Wczoraj na f. pojawiło się zdjęcie bielika. Bardzo możliwe, że to ten fotograf "polował" na niego, bo gdy my przeszliśmy, ponad drzewami uniosły się dwa ptaki.
Mamy tu taki obszar gdzie fauna pokazuje się z jak najlepszej strony... Co ją czeka? Tylko zagłada ze strony homo non sapiens?
Wiosny w lesie nie widać, oprócz bazi ;-)
Ale pod domem, i owszem.
Tulipany oraz konkurencja w postaci tzw. chwasta.
A tu poutykane w donicy żonkile. Stokrotki jeszcze uschnięte, całość osłonięta "jedliną", ale jak pogrzebać wśród liści, życie wygląda spod kołderki aż miło się robi na serduchu :-)
No to do wiosny, panie sierżancie!
Może i tak.
Gaja już dwa tygodnie temu przycinała winorośl.
A ja mam taki plan, żeby "uporządkować" winobluszcz, który panoszy się niemiłosiernie na siatce. Zagarnęłam i pozakręcałam łyse jeszcze bicze na jedno przęsło. I zamierzam nie dopuścić by się rozlazł dalej. Konieczne będzie ostre i wielokrotne cięcie w sezonie, bo już w zeszłym roku pokazał, że nie ma dla niego granic. Jest strasznie ekspansywny!
Teraz, kiedy nie ma liści zachwycają mnie jego pofalowane gałęzie i miałam pomysł by tak ukształtować to, co rośnie, żeby zgrubiałe pędy układały się w jakiś wzór kiedy nie ma na nich liści... Bo kiedy liście zasłonią, to nikt nie będzie widział tego planu...
Tak, nie pozwolę mu dalej iść, bo gdzieś tu ma się zacząć ściana z różami. Albo albo. Ale do tego przęsła może sobie szaleć (oczywiście w granicach mego przyzwolenia), bo wtedy zasłoni słomianą/bambusową (?) matę, która przymocowana od strony sąsiada, szarpana jest przez wiatry i właściwie nic już nie zasłania... Tylko ja muszę od czasu do czasu zbierać suche patyki. Co mnie źdzebko wkurza, nie powiem.
Z drugiej strony nie rozumiem, czemu sąsiad, od którego winobluszcz bierze swoje pochodzenie, pozwala mu się tak niecnie rozrastać. Włazi na wszystko, nawet na jego 4 metrowe iglaste niewiemco. Ja bym na to nie pozwoliła. Moim zdaniem taki winobluszcz wszystko zagłuszy. Może nie mam racji, ale nie podoba mi się taka polityka ;-)
Wiem, wiem... u mnie nie lepiej. Od maja nie mogę się doprosić by małżonek wywiózł gruz (bo stwierdził, że to zrobi). No przecież nie muszę mu co kwartał przypominać, że ma to zrobić, prawda? Tylko, że gdybym natenczas zamówiła kontener i wszystko sru wrzuciła jak leci, porządek byłby już daaawno temu zaprowadzony. A tak, co? Lęgowisko jaszczurek i pajonków. Dobre i to :-)
Na froncie buahahaha!
(Może z uwagi na takie sąsiedztwo sąsiedzi nie mogą domu sprzedać, hmmm...)
A jeśli chodzi o faunę, to dzięku karmnikowi, słoninie na drucie i sklepowej kulce tłuszczu z nasionami mamy zapewnione niezwykłe odwiedziny. Sikorki i wróbelki to są stołówkowicze regularni. Ale parę tygodni temu widziałam gile, a w tę niedzielę mąż zawołał mnie, że jest "ten ptak". Widzieli go z chłopakami tydzień czy dwa temu. Mówili, że "taki z czerwonym"...
Najpierw obstawiałam gila co to go sama widziałam. Potem dodali, że z długim ogonem, no to padło na dzięcioła, co tu różne bywają więc czemu i nie dzięcioł, prawda. A co się okazało?
Okazało się, że to sójka była.
Gdzie sójka na czerwone? Mąż twierdzi, że skrzydła ma.
Na co ja, że raczej "cappucino" ;-)
Sójka wygląda tak:
To chroniony ptak, podobnie jak gil.
Zdjęcie sójki pochodzi z tej strony: http://www.glosy-ptakow.pl/sojka
Ci, którzy znają mnie z facebuka wiedzą, że w naszej okolicy znów toczy się wojna o to, co ważniejsze. Tym razem plan jest by poprowadzić linie 2x400kV. W czasie sobotniego spaceru, kiedy wyprowadziłam Karolki by im gile ... pod nosami obeschły... widziałam jakiegoś miłośnika przyrody z aparatem foto zaczajonego przy nieczynnych torach. Wczoraj na f. pojawiło się zdjęcie bielika. Bardzo możliwe, że to ten fotograf "polował" na niego, bo gdy my przeszliśmy, ponad drzewami uniosły się dwa ptaki.
Mamy tu taki obszar gdzie fauna pokazuje się z jak najlepszej strony... Co ją czeka? Tylko zagłada ze strony homo non sapiens?
Wiosny w lesie nie widać, oprócz bazi ;-)
Ale pod domem, i owszem.
Tulipany oraz konkurencja w postaci tzw. chwasta.
![]() |
No to do wiosny, panie sierżancie!












