czwartek, 22 stycznia 2015

Mały biały miś...

Autor: Hubert Klimko-Dobrzaniecki
Tytuł: "Bangsi"
Zilustrował: Marcin Dopieralski
Wydawnictwo: Format
Miejsce i rok wydania: Wrocław 2012.Wydanie I.
Liczba stron: 54
Wiek dziecka: 7- 12 lat


To kolejna książka, która w liczbie dwóch sztuk została przytargana przez Gwiazdora pod choinkę. Tym razem działo się to w naszym domu, a bliźniaczymi egzemplarzami zostali obdzieleni starszy o 2 lata kuzyn Karolków i Karolek starszy.
Kuzyn lubi czytać książki i cieszę się, że mam okazję podsuwać mu coś, co może go zainteresuje. Wybór tej książki był spowodowany moją ciekawością co dla dzieci napisał Hubert Klimko-Dobrzaniecki, którego miałam okazję poznać dzięki opowiadaniom "Wariat" otrzymanym od Uli  z Pełnego zlewu [o książce TU]. Jego proza bardzo mi przypadła do gustu, wahałam się nad zakupem kolejnego dzieła tego autora, ale ponieważ wielkimi krokami zbliżała się Gwiazdka wybór padł na "Bangsiego". Krótkie notki znalezione w sieci, które pochodzą z okładki książki, zachęciły mnie bardzo:
"W tej wzruszającej opowieści misiowi udaje się znaleźć w ludziach ciepło i dobro. Właściwie słowa "ludzki" i "zwierzęcy" tracą tu swe konwencjonalne znaczenia. I bardzo dobrze. Hubert Klimko-Dobrzaniecki wraca w Bangsim do najlepszej tradycji pisania dla dzieci." Olga Tokarczuk
"Piękna opowieść dla zwolenników magii klasycznej, a zwłaszcza dla tych, którzy preferują czary wolne od świstu laserowych mieczy. Bangsi reprezentuje rzadką w dzisiejszej bajce postawę non violence: z nikim się nie bije, nikogo nie nienawidzi, a pazernego trolla sprytnie pacyfikuje za pomocą siły, której źródłem jest miłość. Jakie to proste i jakie niezwykłe." Natasza Goerke

Prawie beztroskie życie Bangsiego, polarnego niedźwiadka, zmienia się gdy pewnego dnia zmuszony jest do ucieczki przed polującymi na niego i jego mamę Eskimosami. Uciekając przed ludźmi Bangsi trafia na Islandię do rodziny Grimura. Grimur, nietypowy Wiking, zamiast hełmu nosi na głowie czajnik, który szumi i gwiżdże kiedy Grimur opowiada bajki swoim dzieciom... Islandia to nie Grenlandia, jej mieszkańcy nie muszą walczyć o żywność i przetrwanie polując na niedźwiedzie, dzięki temu Bangsi zamiast głównego dania staje się najlepszym przyjacielem córek Grimura zwanych Trojaczkami i innych ludzi zamieszkujących Grimsey.

 

Opowieść o Bangsim i jego przygodach na wyspie to filozoficzno-przygodowa baśń z miłością, przyjaźnią, tęsknotą i bezkresem w tle. Miś poznaje różne ciekawe postacie, dzięki którym uczy się czym jest Bóg i w czym jest podobny do jego... mamy, pomaga mieszkańcom pokonać okropnego trolla, który zakłada się o owce zadając trudne matematyczne zagadki. Nie szkodzi, że miś nie zna odpowiedzi na zdane pytanie, nie zna go też troll, ale dzięki temu odważnemu krokowi Bangsi ratuje przyszłość mieszkańców Grimsey i zaczyna myśleć o powrocie na Grenlandię.

To bardzo ciepła, tkliwa i przyjaźnie napisana baśń, której ilustracje świetnie oddają panujący w niej nastrój. Po przeczytaniu odczuwałam lekki niedosyt, ale starszemu synkowi opowieść bardzo się podobała szczególnie fragment, kiedy Bangsi zadaje zagadkę trollowi. Mi z kolei ciepło i miękko zrobiło się na sercu gdy czytałam o Grimurze i jego czajniku na głowie. Fragment rozgrzewający jak kubek gorącej herbaty w zimny, ponury dzień...
...
... O, tutaj moje zdanie jest podobne do zdania innego recenzenta z okładki książki, który porównuje
"Bangsiego" do kubka gorącej czekolady w zimowy wieczór. Ale jakie mogą być skojarzenia, jeśli w opowieści spotykamy tak niezwykły przedmiot jak czajnik na głowie?

 Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
- "Gra w kolory" - styczeń (biały);
- "Odnajdź w sobie dziecko - edycja III 2015" -  7. książka z elementem baśniowym, fantastycznym - nierzeczywistym;
- "W 200 książek dookoła świata" - edycja 2015.

4 komentarze:

  1. Ach, uwielbiam takie klimaty... Serce roście patrząc na te książeczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam dopisać - jest też bardzo strannie i pięknie wydana, co może troszkę widać na pierwszym zdjęciu. Basiu, polecam Ci przeczytanie razem z Tosią :-)

      Usuń
  2. A ja nie czuję się przekonana... sama nie wiem dlaczego...

    OdpowiedzUsuń

Bardzo lubię czytać komentarze, za każdym razem aż drżę z emocji: a nuż coś nowego się pojawi...

(Aczkolwkiek chamstwa nie zniese ;))

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...