wtorek, 11 lutego 2014

P.ROSIAK rządzi! - Barbara Catchpole "P.ROSIAK zostaje bohaterem"

Autor: Barbara Catchpole
Tytuł: "P.ROSIAK zostaje bohaterem"
Ilustracje: metaphrog
Przełożył: Patryk Gołębiowski
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 52
Wiek dziecka: od 8 do 12 lat

zdjęcie okładki pochodzi ze strony wydawnictwa
Cześć Prosiak!
Zadomowiłeś się u nas błyskawicznie. Dobrze, że zaczęliśmy Cię poznawać od tej książki, bo to chyba jedna z lepszych Twoich przygód!
Karolki są zaczarowane, a Mały O. nawet do tego stopnia, że non stop powtarza i na wszystko woła "Ty głupku!", hehehe.

To naprawdę wesoła seria.
Po przeczytaniu opowiadania jak Piotr Rosiak, zwany przez wszystkich na czele ze swoją rodziną Prosiakiem, zostaje wystawiony w meczu piłki nożnej z drużyną Aspiracji i wygrywa mecz, mama pognała do Empiku i korzystając z tajemniczej promocji, dzięki której zapłaciła połowę ceny oficjalnej, zakupiła jeszcze 2 inne książki z jego przygodami. Między innymi pierwszą zatutułowaną "P.ROSIAK i kupa śmiechu".
Autorka,  Barbara Catchpole, o której naprawdę trudno znaleźć w sieci jakąś sensowną informację biograficzną, napisała (tak myślę) serię opowiadań z jej nauczycielskiego życia wziętych.
Brawa też należą się tłumaczowi, który uczynił wspaniały użytek z najnowszego języka młodzieżowego. Oto próbka:
"Darek Boczyński zaczął jeździć po mnie jak po łysej kobyle:
- Prosiak, ty denacie! Co się z tobą dzieje? Widziałeś coś takiego okrągłego? To jest piłka. Piiiiiiiiiłkaaaaaaa! A ty masz pilnować, żeby nie wpadła do bramki. To coś takiego z białymi słupkami, co masz za plecami! Takie są zasady! Normalnie ŻAL.PL!"
Nie będę opisywała co się działo, dlaczego i jaki był koniec. To TRZEBA przeczytać!
:D


Przeczytane w ramach wyzwań:


-  na blogu "Zapiski spod poduszki" - "W 200 książek dookoła świata". Kraj autora -Wielka Brytania.


Z Danii czarterem udaliśmy się przez Morze Północne do Wielkiej Brytanii :)))
A dalej...


poniedziałek, 10 lutego 2014

Wojownicy

Poranna jazda po krętej, lekko opadającej trasie ma swój urok kiedy się jedzie na jednym z końców samochodowych  węży... Dzisiaj wyglądało to jak sznury ognia z "Trzynastego wojownika"... uśmiechnęłam się do siebie pomyślawszy co niosą ze sobą niektóre elementy tych pochodów...






Jak zdążyli zorientować się zainteresowani rozwiązaniem konkursu z misiem - nikomu nie udało się trafić prawidłowo w kraj autora. Co prawda pandeMonia próbowała serią z kałasza znokautować konkurencję, ale to się nie liczy ("pobite gary!")

Ale nie smućcie się! U nas nie ma przegranych, wiedząc zatem, że nie ma pewnych typów, losowanie odbyło się w sobotę po spacerze, na którym szukaliśmy wiosny. Co znaleźliśmy?

Grzybki i mech.






Po cichu rośnie nowy las...


a sznury gęsi podróżują po niebie -  tu złapał się ogon


Okazuje się, że to co wiosną zeszłego roku majaczyło na tle zachodzącego słońca to położony wśród bagien pałac:


Spróbujemy dojść tam drogą asfaltową, niech no tylko wydłużą się dni...

Jeszcze się trochę usprawiedliwię przed Wami - ogłaszając konkurs pisałam równocześnie dwie recenzje. Niestety do drugiej książki, autorstwa rosyjskiej pisarki Ludmiły Ulickiej, wymyśliłam sobie zapożyczenie cytatów. Ponieważ w książce jest uwaga o kopiowaniu, postanowiłam poprosić o zgodę wydawnictwo. Jednak ich serwer nie działa i mam mały problem. Chyba przeredaguję trochę to, co napisałam. A tak w ogóle to jakiś mentalny zastój mam ;) Czytam/czytamy, ale nic nie piszę... Hmmm

W losowaniu wzięły udział tradycyjne już kule losujące oraz, z lenistwa i wygodnictwa mater, tą razą koszyczek wielkanocny ;)
Do losowania poproszeni zostali tym razem nasi wspaniali skoczkowie: Kamil Stoch i Klemens Murańka, którzy o dziwo, błyskawicznie się dogadali co - kto. Klemens nie umie jeszcze czytać, więc zadecydował, że on losuje a Kamil czyta.


A oto film dokumentujący przebieg losowania. Z uwagi na to, że zęby mater nie dały rady otworzyć kuli, w filmie nastąpiła krótka przerwa, po czym rejestracja głównego losowania dobiegła końca.
W celu obejrzenia relacji pod właściwym kątem należy obrócić ekran komputera o 90 stopni zgodnie z ruchem wskazówek zegara ;)




Oto zwycięzca- Edyta!
Serdecznie gratulujemy!
Pytanie do Edyty - czy przesyłkę nadać na ten sam adres co poprzednio?

Pytanie drugie - mam jeszcze jeden taki sam kalendarz, czy ktoś jest mimo wszystko chętny???



I pytanie: czy ktoś wie co to za pieczarka widnieje na horyzoncie?



Niech moc będzie z Wami!







niedziela, 9 lutego 2014

Skandynawski model czyli Jesper Juul i "Twoje kompetentne dziecko"

Autor: Jesper Juul
Tytuł: "Twoje kompetentne dziecko"
Przełożyły: Beata Hellmann i Barbara Baczyńska
Wydawnictwo: Wydawnictwo MiND Dariusz Syska
Rok wydania: 2011
Liczba strona: 264



    Korzystając z kolejki w poradni udało mi się dokończyć tę książkę.
Siedziałam w towarzystwie trzylatki i jej mamy, dziewczynka oglądała gazetkę z Monster High. Zamieniłyśmy słowo z mamą po czym obie weszły do gabinetu.
Zastanawiałam się potem jak to jest, że w kościołach organizowane są wykłady na temat szkodliwości bajek typu hello kitty i wyżej wymieniona, natomiast nikt nie mówi, JAK NALEŻY TRAKTOWAĆ DZIECKO, a nie co dawać mu do zabawy.
    O sprawach poruszanych na takich wykładach dorośli czasem nie mają bladego pojęcia, są to absurdalne czasem wnioski i dedukcje, które zdrowemu, normalnie myślącemu człowiekowi nigdy by nie wpadły do głowy. Nie wiem, skąd ci ludzie wyciągają takie sensacje...

    Tytułowa kompetentość nie jest słowem, które my dorośli znamy z CV. Chodzi tu o biologiczną i emocjonalną zdolność dzieci do odpowiadania w proporcjonalnym stopniu na przekazywane im emocje i sposób ich traktowania. To kompetentość jak zamek i klucz - a ja widzę tu raczej analogię w słowniku biologicznym -
zachowujemy się tak -> dziecko reaguje tak

    Tak pojmując wychowanie i psychologię dzieci wiemy, że reakcje dziecięce nie są niedojrzałe, nieodopowiednie, złe. Dzieci odpowiadają stosownie do tego, jak się je traktuje.

    Autor jest cenionym duńskim psychologiem i w swojej książce czerpie przykłady również z własnego życia - z czasów, gdy był dzieckiem i z czasów, gdy miał już swoje dziecko. I nie ukrywa błędów wychowawczych swoich rodziców oraz własnych. Ale zaraz, czy były to błędy? Okazuje się, że wiedza na temat rozwoju emocjonalnego i psychicznego dzieci nie jest constans, ani nie jest do końca poznana. Podobnie zmieniają się modele wychowawcze jakie społeczeństwo narzuca swoim nowym pokoleniom rodziców i dzieci...

    Tak naprawdę wiele spraw psychologia rozwojowa dopiero odkrywa. Uważne obserwacje i analizy doprowadzają nas do nowych wniosków.
Podzielę się tutaj kilkoma cytatami, które czytając, zrobiły na mnie największe wrażenie.
"W naszej kulturze hołubi się iluzję, że dorośli stajemy się wtedy, kiedy osiągamy wiek osiemnastu czy dwudziestu jeden lat, a najpóźniej wtedy, kiedy rodzą się nam dzieci. Większość z nas wie, że nie jest to prawda. Wielu z nas nie udaje się wydorośleć przez całe życie. Nie oznacza to, że zawsze zachowujemy się dziecinnie, ale że po prostu często zachowujemy się niedojrzale, szczególnie w odniesieniu do osób nam najbliższych.
Nie ma nic nienaturalnego czy złego w niedojrzałości i nie wyrządza ona krzywdy naszym dzieciom. Nie musimy mieć zdrowego poczucia własnej wartości, zanim zostaniemy rodzicami i zajmiemy się wychowywaniem naszych dzieci w poczuciu własnej wartości. Jednak aby tak się stało, musimy u siebie to poczucie rozwijać równocześnie z naszymi dziećmi. A możemy to robić, wykazując szacunek dla integralności drugiego człowieka.

Zapamiętajmy, że dzieci kochają swoich rodziców bezwarunkowo, bez względu na to, jak są traktowane. Rozwój poczucia własnej wartości u dziecka nie jest istotny z uwagi na to, jak postrzega ono swoich rodziców, ale na to, jak postrzega siebie."
Jak wychować pokolenie odpowiedzialne osobiście i społecznie?

"O d p o w i e d z i a l n o ś ć   o s o b i s t a  to odpowiedzialność, jaką bierzemy za siebie - za swoje zdrowie i rozwój fizyczny, psychiczny, umysłowy i duchowy. Choć niewielu z nas nauczono brania na siebie tej odpowiedzialności, ma ona ogromną moc. Wykazując odpowiedzialność osobistą, możemy walczyć z przeciwnościami losu.

Teorie wychowawcze i pedagogiczne zwyczajowo kładą nacisk na odpowiedzialność społeczną. W ostatnich czasach jednakże odkryliśmy - czy może raczej na nowo odkrywamy - ścisłe powiązania pomiędzy tymi dwoma rodzajami odpowiedzialności.

Dzieci wychowywane w duchu odpowiedzialności społecznej często tę odpowiedzialność nabywają. U wielu z nich cecha ta urasta nawet do nieproporcjonalnych rozmiarów, co niestety niejednokrotnie skutkuje częściowym lub całkowitym brakiem odpowiedzialności osobistej. Z drugiej strony, kiedy rozwijamy u dziecka naturalną odpowiedzialność osobistą, na ogół - wskutek procesu wychowawczego - wykształca się u niego także wysoki stopień odpowiedzialności społecznej. Zjawisko to stoi w całkowitej sprzeczności z jedną z podstawowych teorii wychowawczych opartej na twierdzeniu, że przez wzgląd na szerzej pojętą społeczność należy tłumić "egocentryczną naturę" dziecka."
Jak bardzo zmieniło się podejście i sposób traktowania dzieci?
"Najważniejsza idea tego systemu wychowawczego - że wychowywanie dzieci polega na dopasowywaniu ich do zewnętrznego ideału - jest już przestarzała, gdyż zrodziła się w czasach, gdy dziecko uważano za społeczną konieczność, za przyszłą siłę roboczą, która będzie odpowiedzialna za utrzymywanie swoich rodziców. Z czasem dzieci stały się m.in. społecznym przejawem obyczajów, ambicji i statusu rodziców. W połowie XX wieku stopniowo zaczęliśmy postrzegać dzieci jako istoty ludzkie zasługujące na godne traktowanie, posiadające prawo do rozwoju osobistego. Współcześnie oswajamy się z ideą, że dzieci są nie tylko odrębnymi istotami, ale także stanowią wartość samą w sobie, gdyż są wyjątkowe i dobre tylko dlatego, że istnieją!
Krótko mówiąc, pozycja dziecka zmieniła się radykalnie na przestrzeni zaledwie stu lat."
Jako rodzice wyrażajmy swoje uczucia, myśli i potrzeby jasno i otwarcie w kontaktach z pociechami.
"(dziecko)...Kiedy dorośnie i założy własną rodzinę, będzie wiedziało, że  o s o b i s t e   p o t r z e b y   i n n y c h    l u d z i   n i e   s ą   s k i e r o w a n e   p r z e c i w k o   n i e m u,   a  f a k t,  ż e   j e g o   p o t r z e b y   s ą   r ó ż n e  o d   t e g o,   c z e g o   ż y c z y l i b y   s o b i e   i n n i    l u d z i e,   n i e   z n a c z y,   ż e   j e s t   w   b ł ę d z i e.   N i e   m a   n i c   z ł e g o   w   w y r a ż a n i u   w ł a s n y c h   p o t r z e b   i   p o p e ł n i a n i u   o d   c z a s u   d o   c z a s u   b ł ę d ó w".
"W związku dwojga dorosłych obie strony ponoszą jednakową odpowiedzialność za jakość wzajemnych relacji. Ale za jakość relacji z dzieckiem całkowitą odpowiedzialność ponosi wyłącznie strona dorosła. Odnosi się to do stosunków rodziców i dzieci w domu oraz dorosłych i dzieci w przedszkolu, szkole i w społeczeństwie."
"Dopiero niedawno zrozumieliśmy, czego dziecko porzebuje do prawidłowego rozwoju. Problem polega na tym, że sposób w jaki my, dorośli, wpływamy na ten proces znajduje się w dużej mierze poza naszą kontrolą. Wpływamy na niego m.in. poprzez naszą osobowość - świadome i podświadome konflikty z samym sobą i z innymi ludźmi - poprzez uczucie i zmiany nastroju, których sami nie wyczuwamy albo je ignorujemy lub tłumimy, oraz poprzez przedsadną chęć właściwego postępowania i strach przed błędami.
(...) I nawet jeśli żywimy wysokie standardy moralne i usiłujemy postępować s ł u s z n i e, nie mamy gwarancji, że nasze dzieci nie zejdą na złą drogę - w co wierzyli nasi rodzice i dziadkowie. Trzeba przestać się łudzić, że w ogóle jest możliwe postępować s ł u s z n i e".
Autor nie daje gotowych recept, raczej stawia pytania i pokazuje przykłady, wie bowiem, że proces wychowawczy nie jest łatwy i do końca nie można przewidzieć jakie owoce otrzymamy... Dopiero kiedy dziecko wchodzi w wiek nastoletni rodzic otrzyma informację zwrotną z dotychczasowych lat pracy:
"Często nie umiemy określić, kim jest nasze dziecko i kim my jesteśmy, dopóki nasze pisklę nie wyfrunie z domu."

Juul podaje też ciekawą definicję osobowości:
" Przez osobowość rozumiem s u m ę   r o z m a i t y c h  s t r a t e g i i   p r z e t r w a n i a, ukształtowanych w wyniku zdarzeń i ograniczeń, które napotkaliśmy w naszej rodzinie i w kulturze. Nasza ogólna strategia odwierciedla metody, jakimi nauczyliśmy się rozstrzygać dylematy pomiędzy chęcią zachowania swojej integralności a pragnieniem współdziałania. W efekcie owe sposoby postępowania stały się dla nas znośną strategią przeżycia, a dla naszych rodziców czymś możliwym do zaakceptowania."
I jeszcze to:
" Rzadko kiedy strategia przetrwania, która sprawdzała się w naszej rodzinie, gdy byliśmy dzieckiem, nadaje się do zastosowania w rodzinie, którą sami zakładamy. Popełniamy błąd, utożsamiając naszą pierwotną s t r a t e g i ę   p r z e t r w a n i a   ze s t r a t e g i ą  ż y c i o w ą."

Recenzja bierze udział w wyzwaniu:

piątek, 7 lutego 2014

Stajnia

Wieczór. Ostatnie przytulaski i buziaczki przed zgaszeniem światła.
Mały O. tuli się, ale unosi moją koszulkę i przygląda się biustonoszowi.
- A co to jest?
- Biustonosz - odpowiadam.
- Nie! - woła Większy K. - To jest stajnik.

wtorek, 4 lutego 2014

Koko koko euro...

Weekend w połowie upłynął nam na zaznajamianiu się z nowościami Polagry.






Atrakcja nie byle jaka, bo Polagra-Premiery odbywa się co dwa lata...

Dla zainteresowanych parametrami technicznymi i wyciągami, dane najsilniejszego z prezentowanych ciągników:



Wujek zaproponował, żeby zobaczyć jeszcze halę ze zwierzętami. Na dzień dobry tablica poinformowała nas, że w pomieszczeniu zapachy neutralizuje zespół wysokowyspecjalizowanych mikroorganizmów. Faktycznie, typowy dla obórki zapach wyczuwalny był ledwie ledwie...
Ale mimo to Mały O. narobił awantury i za nic w świecie nie dał się oprowadzić po tym i tak skromnym inwentarzu... Biedne dziecko: nie zna zapachu wsi, krówek w oborze, świnek w chlewiku, kur w kurniku - pomyślałam...
Co ta unia robi z człowieka? ;)
Rolnictwo kojarzy się wszystkim ze sterowanymi komputerami i klimatyzowanymi supermaszynami za 900 tysięcy... Ale przeciętnego małorolnego nie stać na takie maszyny...

Co z tego, że można się starać o unijne dotacje. Moje kochanie, zapytane "kochanie, czy mógłbyć się postarać o takie cacuszko?", odparło, że żeby kupić, najpierw trzeba wyłożyć. Zresztą "uni" starannie, dociekliwie i beznamiętnie sprawdzają na co kaska płynie, stąd możemy się dowiedzieć po czasie o takich cudach, o jakich pisała niedawno Inwentaryzacja.

Wycieczkę uwieńczyliśmy polską frytką z amerykańskim czikenem. Polska frytka podbija świat!
My to wiemy, bo tam gdzie od lat jeździmy nad morze, po drodze mijamy pola obsadzone zakontraktowanymi ziemniokami... Hektary frytek...

Ferie się rozpoczęły, dziecka w dzień pierwszy odstawione do przedszkola. Mały O. od 3 tygodni kaszlący - regularnie osłuchiwany (nic nie słychać) - w poniedziałek rano z radości ohaftował tył samochodu... Tak go zakleił kaszel i wydzielina...

Jako świadoma matka ucieszyłam się, kiedy usłyszałam od Pani Doktor: "bez antybiotyku się nie obejdzie". Ulżyło mi powiem szczerze, bo ciągnące się od świąt przeziębienie, pojawiający się i znikający ropny katar oraz stały kaszel nie wróżyły dobrze... Jedyny "smutny" wniosek jest ten, który powtarza Dziadzia I. chwaląc się swoją córką (czyli mua): "Co po takim doktorze, kiedy recepty nie może wypisać" . Otóż to. Gdyby mógł, to receptę wypisałby już 2 tygodnie temu. Ot co. Dyplom-sryplom, że zacytuję jednego z prezydenckich złotoustych;)

Dziecka posiedzą doma. Boję się tylko, że jak będzie z nimi siedział ojciec, to nosa za drzwi nie wyściubią. Na roli pracuje, a dzieciątek z domu nie chce wypuszczać, żeby sobie pohasały.
- Może agrofobię ma? - zapytał MNK.
Święta racja. Może ma...
I nie wiem co gorsze, chore dzieci w przedszkolu, czy chore dzieci z ojcem w domu...
Telefon dzisiaj, pora obiadowa - pierwsze słowa:
- Co tam w tym brązowym garnku jest w lodówce?
Zrobiłam w głowie szybki przegląd garnków stojących w lodówce.
- Gołąbki, od czwartku.
- To co to tam jeszcze tam robi?!
Noszszsz, czy ja mu przegląd oprysków i nawozów robię? Co mi w moje terytorium wkracza!? Jakby się chętny zgłosił na wyjedzenie resztek z lodowki, to by nic tam nie stało, a tak...?

Jakoś nie mam weny na pisanie recenzji. A może jeszcze ktoś by chciał spróbować wylosować kalendarz i naleweczkę aroniową - informacja tutaj?
Warunki są niewygórowane - podać nazwę kraju:
1) skandynawski, ale nie Szwecja
2) kraj z wyzwania z prawej strony.

Obiecuję się w końcu zebrać w kupkę i napisać. Do końca tygodnia.
Promiś.

I bardzo dziękuję wszystkim, którzy zagłosowali na moją wprawkę nr 2 :D
Na temat wprawki nr 3 Kaczka - czyli zwycięzca - podała "Ja".
..............
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...