sobota, 1 marca 2014

Świnki i wilki

Autor: Neville Astley, Mark Baker
Tytuł: "Domek dla wilków"
Tłumaczenie: Monika Kiersnowska
Obrazki pochodzą z bajki animowanej pod tym samym tytułem
Wydawca: Media Service Zawada sp. z o.o.
Rok wydania: 2014
Stron: 24
Wiek: od 0 do 6 lat


Najnowsza książeczka o Śwince Peppie z cyklu "Książeczki z półeczki" zatytułowana jest "Domek dla  wilków".
Tata świnka zaprojektował nowy dom, w którym mają zamieszkać sąsiedzi Peppy i George'a. Ale zanim to się stanie, małe świnki jadą zobaczyć jak się dom buduje. Szefem ekipy budowlanej jest pan byczek, który pozwala Peppie ułożyć pierwsze cegły pod fundament. Kiedy w końcu świnki przyjeżdżają obejrzeć gotowy budynek, stawiana jest już huśtawka na placu zabaw. Pod dom zajeżdża samochód z nowymi mieszkańcami, którymi okazuje się rodzina wilków. Tata wilk, chce sprawdzić czy ich nowy dom jest solidnie pobudowany i w tym celu "jak nie chuchnie i dmuchnie..." Ale tata świnka to fachowiec, i domek mimo próby, stoi dalej.

W celu wyjaśnienia młodym słuchaczom dlaczego tata wilk chce wyprobować trwałość budowli musiałam sięgnąć po inną książeczkę. Synkowie nie pamiętali już, że rok temu czytaliśmy bajkę o trzech świnkach. Była więc okazja, żeby przypomnieć sobie tę bajeczkę, ale w troszkę innej wersji:

Autor: Grzegorz Kasdepke
Tytuł "Trzy świnki"
Ilustracje: Agnieszka Żelewska
Wydawnictwo: Agora S.A.
Rok wydania: 2006
Liczba stron: 38
Wiek dziecka: od 0 do 7 lat


Do książeczki dołączony jest również audiobook czytany przez Magdę Umer. Nie zgromadziłam całej tej kolekcji, która ukazywała się przed laty. Stwierdziłam wtedy, że kupię te książki, które mnie zainteresują ze względu na bajkę.
Trochę teraz żałuję, bo treść opowiedziana jest niestandardowo. W "Trzech świnkach" autorem jest Grzegorz Kasdepke i od razu wyczuwa się swobodny, przystępny dla dzieci oraz żartobliwy ton opowieści. Treść jednak nie odbiega od oryginału, a towarzyszą jej bajecznie kolorowe rysunki.

Młodszemu bardzo spodobały się fragmenty, kiedy wilk przychodzi po kolei do każdej ze świnek i woła "Wyłaź". Tylko ostatnia świnka "która wcale leniwa nie była" odpowiada mu "Mówi się: dzień dobry", na co wilk: "Chyba dzień smaczny".
Bardzo fajna i wartościowa lektura dla dzieci, polecam!

Przeczytane w ramach wyzwania "Odnajdź wsobie dziecko" u Magdalenardo.

piątek, 28 lutego 2014

Godejcie po naszymu :)

"Radio Merkury" udostępniło wczoraj na swojej stronie FB notkę w gwarze poznańskiej. Padliśmy w pracy ze śmiechu.
Poczytajcie sami.

Znacie to?

Gdyby Poznaniacy tłumaczyli tytuły filmów i gdyby je kręcili:

- Hobbit tam i z powrotem - Kakalud w te i wew te...

- Tramwaj zwany pożądaniem – Bimba Zwana Pożądaniem

- Chłopcy z ferajny – Szczuny zez fyrtla

- Obcy - Warszawiok

- Harry Potter i kamień filozoficzny - Żgajek w brylach i fifny kamlot

- Coś - Wihajster

- Ptaki ciernistych krzewów - Glapy w agryście

- Green street hooligans - Penery z Chwaliszewa

- Chłopi - Bambry

- Kawa i papierosy - Lura i ćmiki

- Ziemia obiecana - Swarzyndz

- Wstyd - Poruta

- Tańczący z wilkami - Z kejtrami na miganie

- Kobieta kot - Pinda kociamber

- Pociąg z forsą- Bana z bejmami

- Prawdziwe kłamstwa - Akuratne blubry

- Dirty dancing - Unorane migane

- Taksówkarz- Dryndziorz

- Psy - szkieły (kejtry)

- Chłopaki nie płaczą- Szczuny nie dudlają

- Wall Street: pieniądz nie śpi - Na Marcinie bejmy nie kimajom

- Nóż w wodzie -Haj wew ślumpie

- Tatarak- Chęchy

- Diabeł ubiera się u Prady - Diaboł łobleko się u Prady

- Dziewczyna z sąsiedztwa - Mela zez okolic

- American Pie - Hamerykańska Szneka

- 12 gniewnych ludzi - 12 nerwerwerów

- Drogówka - Szkieły

- Armagedon - Kuniec Dymbiec

- Gorączka - Garówa

- Jackie Chan: pierwsze uderzenie - Jacol Chan: piyrsza fanga

- Skąpiec-Nyrol

- Policjanci z Miami - Szkieły zez Kiekrza

- Maratończyk - Laufer

- Dom zły - Ociotana chata

środa, 26 lutego 2014

Ludmiła Ulicka "Sonieczka"

Autor: Ludmiła Ulicka
Tytuł: "Sonieczka"
Tłumaczenie: Rita Bartosik
Projekt okładki: kolaż - Aleksandra Gligorijević
Wydawnictwo: Philip Wilson
Rok wydania: 2004
Liczba stron: 100


Ta niewielka objętościowo książka wpadła mi w ręce na wyprzedażach poświątecznych. Zainteresowała mnie z dwóch powodów: z uwagi na autorkę, którą jak wyczytałam na skrzydełkach okładki uznano w 2004 roku w Rosji za "Pisarkę roku" oraz z powodu tematu: "kobiecość".

Nie bawiłam się w losowanie strony i fragmentu do przeczytania przed kupieniem. W zasadzie nie mam zwyczaju czytać fragmentu oglądanej książki - biorę albo nie. Próbuję od czasu do czasu coś takiego zrobić, ale nie mogę przeczytać, nie potrafię! Nie wiem jak inni to robią, bo wiem, że niektóre osoby sprawdzają, czytając przed kupnem fragment książki - jak się podoba to książkę biorą, a jak nie, wraca na półkę. Ja tak nie potrafię.

Ach, i jeszcze wyczytałam w recenzjach o "rosyjskiej duszy". Może ktoś z Was wie co oznacza ten termin? Bo moje wyobrażenie tego, czym w literaturze jest rosyjska dusza jakoś nie znalazło potwierdzenia w tej książce...**

Ulicką czytało mi się wybornie, operuje potoczystym stylem, i nie wiem ile w tym zasługi tłumaczki. Czuję jednak, że to proza rosyjska w pełni tego słowa znaczeniu.

Chciałabym zadedykować początek "Sonieczki" wszystkim znajomym bibliotekarkom i kandydatkom na bibliotekarki oraz miłośnikom czytania:
"Czytać zaczęła w wieku siedmiu lat i przesiedziała nad książkami kolejne dwadzieścia. Zajęcie to tak ją pochłaniało, że wracała do rzeczywistości dopiero na ostatniej stronie.
Miała wyjątkową, wręcz genialną zdolność czytania i posiadała rzadką wrażliwość na słowo pisane. Traktowała wymyślonych bohaterów na równi z ludźmi, których znała, a cierpienia Nataszy Rostowej przy łożu umierającego księcia Andrzeja były dla niej tak samo autentyczne i nie mniej znaczące, niż trudna do zniesienia rozpacz siostry, która straciła czteroletnią córeczkę przez głupie niedopatrzenie: zagadała się z sąsiadką i nie zauważyła jak pulchna, ospała dziewczynka ześlizgnęła się do studni..."
Potencjalnych czytelników ostrzegam, że w tym opowiadaniu znajduje się więcej takich mocnych fragmentów, trudnych do zrozumienia i racjonalnego przyjęcia do wiadomości.
Tak zresztą żyje Sonieczka: ona przyjmuje to, co jej życie daje bez zbędnego zastanawiania się nad głębszym sensem. Skoro tak ma być, to niech będzie.

A wracając do motywów bibliotecznych, szczególnie przypadł mi do gustu fragment mówiący o tym, jak Sonieczka po odrobieniu lekcji "wypasała się na rozległych łąkach wielkiej literatury rosyjskiej" :))))

Po swojej lekturze, znalazłam parę recenzji tej pozycji i w większości z nich czytelnicy-kobiety nie mogą zrozumieć dlaczego główna bohaterka przystała w swym związku na trójkąt. Co więcej, ona koleżankę córki, Jasię, którą przygarnęła pod swój dach, traktuje jak drugą swoją córkę, mimo że ta, o czym wszyscy na czele z Sonieczką wiedzą, jest kochanką jej męża...
Niezwykły dla mnie opis tej sytuacji znajduje się w scenie pożegnania męża Sonieczki, Roberta Wiktorowicza:
"Wszystkie szepty i plotki na temat skandalicznych okoliczności śmierci pozostały w szatni. Tu, na sali, zamilkli nawet najbardziej żądni sensacji. Podchodzili do Sonii, niezgrabnie składali kondolencje, a ona, lekko popychając do przodu Jasię, odpowiadała jak nakręcona:
- Tak, straszne nieszczęście... Zwaliło się na nas tak niespodziewanie...
Timler, który przyszedł pożegnać się ze swym starym przyjacielem w towarzystwie młodej kochanki, zachwycał się smutnym cienkim głosem:
- Jaki piękny widok... Lea i Rachela*... Nigdy nie przypuszczałem, że Lea może być tak piękna..."
* Żony biblijnego Jakuba, które naruszyły wszystkie dziesięć przykazań (przyp. tłum.)

Skąd w tej kobiecie taka postawa, zastanawiałam się czytając. Może nabyła ją w drodzie kontaktu z literaturą i różnymi opisanymi w niej aliansami i więziami?
Wielokrotnie podczas lektury słyszymy słowa głównej bohaterki "Boże kochany, i za co takie szczęście..." stanowiące podsumowanie jej przekonania, że wszystko co ją w życiu spotkało, to niezasłużona nagroda, dar z nieba. W tym również młodziutka kochanka męża...
"Jasia przez parę lat mieszkała z Sonieczką w lichoborskim mieszkaniu. Sonieczka czule się nią opiekowała, dziękując Bogu, że zesłał jej drogiemu mężowi Robertowi taki skarb, taką radość na stare lata."
Szokujące, ale takie... ludzkie? Pewnie większość pomyśli "głupia baba", ale  mnie to zastanawia. Ten trójkąt wpisuje się idealnie w życie powojennej cyganerii artystycznej, pod tym względem nie odstaje obyczajowo od innych poznanych w opowiadaniu związków. Nadal wiodą spokojne życie, gdyż każdy ma to czego mu potrzeba do szczęścia: Sonia - osoby, którymi się opiekuje, Robert -  muzę, Jasia - zafascynowanego jej osobą artystę. Po co to niszczyć, skoro wszyscy są szczęśliwi, prawda?

Czy jest to opowieść o Kopciuszku, o czym czytamy na okładce? Owszem, może tak wyglądać: Sonieczka, wyciągnięta z mrocznych piwnic biblioteki, wyszła za mąż za malarza dysydenta, ale ich wspólne życie nie było książęce. Początkowo w biedzie, potem w lepszych czasach jako część moskiewskiej bohemy artystycznej, która z dnia na dzień została wysiedlona z zajmowanego domu, skończyła w skromnym mieszkanku sama wróciwszy po latach do swej ukochanej czynności - czytania książek.

Kobiecość u Ulickiej ma rozmaite oblicza: błogosławiącej wszystko co los niesie i pogodzonej ze światem Sonieczki, żądnej sławy, uwielbienia i rozerotyzowanej Jasi oraz stale poszukującej, odważnej, ale w moim odczuciu mało kobiecej Tanii (córki Sonii), którą nawet w pewnym momencie podejrzewałam o homoseksualizm.

Mam już następną pozycję autorstwa Ulickiej - "Daniel Stein, tłumacz". Ciekawa jestem czy czytaliście? Zapowiada się interesująco.
** Post scriptum po otwarciu olimpiady zimowej w Soczi.
Podczas uroczystego otwarcia olimpiady dosłuchałam się czym jest "rosyjska dusza". Otóż, jak powiedzieli komentatorzy, którzy zapewne mieli pod ręką przygotowany przez organizatorów scenariusz i opis akcji z kolejnymi elementami rozwijającego się przestawienia, trojka jest symbolem rosyjskiej duszy. I tym sposobem umiejscowienie rosyjskiej duszy w utworze Ulickiej pokazuje się jak na dłoni...


Recenzja bierze udział w następujących wyzwaniach czytelniczych:

- "Rosyjsko mi!" u Basi Pelc w Czytelni;


- "W 200 książek dookoła świata" u Edyty w Zapiskach spod poduszki. Kraj autora - Rosja.


Udało mi się w końcu dotrzeć do Rosji (w rzeczywistości nie miałam okazji, ale byłam na Litwie i Ukrainie). Skąd takie opóźnienie - próbowałam skontaktować się z wydawnictwem w sprawie zgody na wykorzystanie cytatów, ale nie działają żadne dostępne mi formy kontaktu - serwer strony internetowej i e-mail nie odpowiadają, a pod podanym numerem telefonu można usłyszeć "Przepraszamy, nie ma takiego numeru". Co było robić, użyłam bez zgody.
Zapraszam wkrótce na dalsze eskapady geograficzno-literackie :)))

poniedziałek, 24 lutego 2014

Inwentaryzacja Krotochwil - honorowym ambasadorem IV Finki Z Kominka!

Będzie krótko i do rzeczy.
Rozpoczęło się głosowanie na wprawkę nomero tres.
Tym razem proszę o oddawanie głosów na wpis INWENTARYZACJI KROTOCHWIL!

Ja swój głos honorowo oddałam.
Zostań honorowym dawcą głosów na I.K.!

Oświadczenie:
Nie mam żadnych interesów w tym procederze, nie jestem spokrewniona ani spowinowacona, nie jestem Jej żyrantem, nie dziedziczę po Niej, nie jestem wstępnym, ani zstępnym. Wpis jest fajny, a ponieważ mój się nie umywa, wiec nie traćcie na niego głosów i zagłosujcie na Nią.

Karta do głosowania jak zwykle po lewej stronie.

Dobranoc!
I duża buźka :)***

piątek, 21 lutego 2014

Martin Widmark, Helena Willis "Tajemnica gazety"

 
Autor: Martin Widmark
Tytuł: "Tajemnica gazety"
Ilustracje: Helena Willis
Przełożyła: Barbara Gawryluk
Wydawnictwo: Zakamarki
Miejsce i rok wydania: Poznań 2011
Liczba stron: 92
Wiek dziecka: od 8 do 12 lat

zdjęcie okładki pochodzi ze strony wydawnictwa

 Książkę poleciła nam pani bibliotekarka. Jest to jedno z opowiadań detektywistycznych w serii "Biuro detektywistyczne Lassego i Mai" dla dzieci w wieku przedmłodzieżowym, która aktualnie cieszy się ogromną popularnością wśród czytelników.
Moi synkowie słuchali z zainteresowaniem opowieści jak Maja i Lasse postanawiają rozwiązać sprawę serii oszczerczych artykułów publikowanych w lokalnej gazecie w ich rodzinnym miasteczku Valleby.

Akcja toczy się jak w prawdziwym "dorosłym" kryminale. Jest para detektywów, gazeta, w której pracują cztery osoby (goniec, redaktor, fotograf, naczelny), nagły dziwny pośpiech w redakcji podczas ich niby-oficjalnej wizyty, poszlaki i zastanawiające rzeczy znajdowane przez nich w pomieszczeniach redakcji, jest też główny podejrzany. Maja i Lasse przypuszczają, że zmienione artykuły są zlecane do druku na ostatnim etapie cyklu powstawania gazety poprzez umieszczenie dyskietki w komputerze znajdującym się w redakcyjnej serwerowni. Postanawiają przygotować "niespodziankę" sprawcy i zakradają się wieczorem do gazety podmieniajac płytę w serwerze. Spodziewają się też, że spotkają tu podejrzanego, który przyjdzie "uruchomić" zlecenie, ale jak to bywa w takim naładowanym emocjami i pośpiechem momencie, uciekając przez wyjście awaryjne, zapominają że sprawca też może tędy wychodzić i dopiero po czasie orientują się, że czekając przed głównym wejściem do redakcji, przegapili jego wyjście...

Powiem Wam, że pierwszy podejrzany, który przyjdzie Wam do głowy, to nie jest sprawca.
Sensacyjne zdarzenia i chęć poznania prawdziwego sprawcy doprowadziły to tego, że nie bacząc na późną godzinę, konieczność gaszenia światła i kładzenia młodych słuchaczy spać, przeczytałam chłopakom tę książkę do końca. Sama byłam zainteresowana jak to się skończy!
A zakończenie ma wymowę pouczenia dla dzieci. Też coś wartościowego.
Sięgniemy wkrótce po inne opowiadania z tej serii.

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
- "Odnajdź w sobie dziecko" - na blogu "Moje czytanie" Magdalenardo;

- "W 200 książek dookoła świata" - na blogu "Zapiski spod poduszki" Edyty - kraj autora: Szwecja.




Zza Atlantyku wróciliśmy do Szwecji. Z tego rejonu Europy brakuje nam jeszcze Finlandii i Norwegii. Finlandia szykuje się już w zanadrzu :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...