środa, 27 listopada 2013

O miłości dziadków do wnuków

Wszystkim miłym czytelnikom tego bloga składam serdeczne podziękowania za życzenia urodzinowe dla Małego O.



Uroczystość miała miejsce w sobotę, uczestnikami byli dziadkowie, rodzice i brat. Ale już następnego dnia, czyli w niedzielę, jubilat dopytywał się kiedy ma urodziny i nie przyjmował do wiadomości, że tak naprawdę to w poniedziałek. "Dobra, nie będę się z koniem kopała" pomyślałam i stanęło na tym na czym stanęło, dzięki temu dyskusja ucichła.

Ale chciałam się tutaj nieco rozpisać o tym, jak bardzo dziadkowie są zakochani w swoich wnukach...

Otóż wiadomo, że często gęsto jest problem co tym wnukom "z okazji" kupić. Zabawek mają więcej niż w sklepie, podsuwam pomysły z ubraniami, bo wiadomo, że chłopaki rosną i rosną i rosną...
Jednakowoż zainteresowania Małego O. zmieniają się i ostatnimi czasy rozmiłował się był młodzian w zegarach, obrotomierzach i biegach czyli akcesoriach samochodowych.
Zaproponowałam dziadkom, że jakby mieli dojście do zegarów z samochodu (tj. komplet prędkościomierz+obrotomierz) to byłoby super.
Babcia U.  rzekła "Ten pomysł jest wart wszystkich pieniędzy", a jak wiadomo piniondze to nie fszystko, więc Dziadzia I. dostał delegację na szrot i wio.

Jak się później, tj. tuż przed przyjęciem, okazało pierwotnie łup miał postać całej deski rozdzielczej...
Ale że Babcia U.  zdrowym rozsądkiem stoi, toteż Dziadzia dostał ponowną delegację i przywiózł już tylko pół deski rozdzielczej odciętej piłą i kierownicę z przekładniami...

Tata Obe i Wuja Jadek mają teraz czas, by zegary wydłubać i osadzić w jakiejś bardziej dostępnej formie.
Dodam, że jubilat prezentu nie widział, i całe szczęście, bo bym musiała jeszcze z TAKIMI elementami żyć W SALONIE;)

(dygresja narratora: Trochę mnie ten czas wolny od blogowania rozleniwił. A już się bałam, że jakieś uzależnienie od "pulpitu nawigacyjnego" mam...)

Jako wisienkę na torcie:


a jakże!, z Angry Birds, dodam, że dotychczasowa kolekcja Małego O. liczy:

- 10 prędkościomierzy;

- 4 obrotomierze od samochodu z napędem diesla;

- 6 obrotomierzy od samochodu z napędem benzynowym;

- 1 obrotomierz od Ferrari, jak mniemam, gdyż ostatnia wartość to 15; jeśli uwzględnimy standardowy przelicznik x1000 obr/min to daje nam 15 000 obrotów na minutę. Chyba to jednak Ferrari;

- 2 wskaźniki temperatury wody w chłodnicy,

- 11 biegów.

Nie policzyłam tutaj tych "nieudanych" elementów lub elementów wyposażenia, co do których Mały O. wyraził krytyczną opinię w trakcie przygotowania i są nieskończone.
Bogu dziękować, że wszystkie one są w formie klasycznej, tj. narysowane na kartce papieru lub tektury i wycięte...

Jak w weekend będzie światło to uwiecznię je aparatem, bo w tygodniu wracamy do domu już po zmroku.

Życzę udanego, dobrego i miłego końca tygodnia!

6 komentarzy:

  1. Świetny pomysł na prezent! Ja jestem nudną ciocią, bo kupuję zawsze jakąś książkę na prezent ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też raczej celuję w książki:)

      Usuń
    2. hehe mam to samo co Edyta :PP

      Usuń
  2. Bardzo oryginalna ta deska rozdzielcza ha ha ha! To ile już motoryzacyjny jubilat skończył latek?

    PS. Z tym brakiem światła to tak chyba wszędzie - człowiek wychodzi i wraca do domu po ciemnicy.

    PS. A mi pisanie w ogóle nie idzie... Zastopowałam się na amen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skończył cztery. A na temat zastopowania to ostatnio pisałaś, że odezwiesz się po urodzinach. To jak, były już te czterdzieste???
      Czary mary - odczarowuję Cię niniejszym ;) :))

      Usuń
    2. Czterolatek i takie pasje! No no ;). U nas 23 lutego Olu będzie po raz pierwszy i ostatni dwa razy starszy od Maksymala - jeden 6, drugi 3 ;). A moje 4 dychy były, a jakże. W Zaduszki. Dzień wcześniej siostra skończyła 26 a tydzień później najmłodszy brat 33. My tak we troje z listopada co 7 lat hi hi. Nic dziwnego, że moi chłopcy urodzili się tego samego dnia i miesiąca ;). Dziedziczne. Za czary dziękuje - może podziałają, bo już miesiąc minął od mojego ostatniego postu. Fujara ze mnie, że ho ho. No, ale tak czasem bywa...

      Usuń

Bardzo lubię czytać komentarze, za każdym razem aż drżę z emocji: a nuż coś nowego się pojawi...

(Aczkolwkiek chamstwa nie zniese ;))

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...