piątek, 13 czerwca 2014

Po mojemu ... Brazylia

No to przez najbliższy miesiąc będzie toczyła się walka o pilota i dostęp do telewizora, czym się zresztą wcale mocno nie przejmuję bo tv nie oglądam. Martwi mnie tylko konieczność negocjacji ze starszym, który już wczoraj uparł był się jak mały osiołek, że będzie oglądał mecz otwarcia rozpoczynający się o godzinie 22:00.... uff
W końcu skapitulował.
1:0 dla mnie :D

Przy okazji transmisji słysząc w tle szumiącej wody z kranu komentatorów w studiu telewizyjnym, że mają problemy z sygnałem z Brazylii, no i w związku z tym nie pokazują nic, tylko gadają co im tam ślina na język przyniesie, zachodziłam w głowę, jak to możliwe, że oficjalny partner Miszczosf Świata w Piłke Nożnom i Jedyny Legalny Transmitant może sobie pozwolić na to żeby Nietransmitować.
WTF?
Pokazali kawałki zielonej Dżenifer Lopezowej, która miała nogi do samego pasa, fajnie wyglądała i zastanawiałam się jak jej się trzyma dekolt.

No ale mecz to chyba pokażą? - myślałam.
Dziwne - tu mają roblemy, a tam nie. Ktoś widział, czy były przerwy na łączach podczas meczu?

Więc żeby nie było, że nic nie widziałam odkopałam ze stosów kopert, kilka z nieuporzadkowaną albumowo zawartością, i powspominałam, jak komentatorzy sportowi najlepsze lata polskiego footbolu... wróć! ... swoich podróży.

Odnoszę wrażenie oglądając początek studia mundialowego, że na animowanym filmie reklamujacym mś jest ten widok. Albo z innego ujęcia, które mam na zdjęciu, na którym kościół jest z lewej strony.
To Salvador, pierwsza stolica Brazylii, w której aktualnie Holendrzy spuszczają manto Hiszpanom (4:1). To chyba odwet za czasy kolonializmu ;)


11 lat temu, dogadałam się z sympatycznymi mieszkańcami, którzy namawiali na zakup kolejnego sznura korali, że skoro ja Polonia i Lato, Boniek, to oni Pele i Ronaldo. W Brazylii mówi się po portugalsku, ale w hiszpańskim można się dogadać. Pożegnaliśmy się szerokimi uśmiechami :D

Plaża w okolicach Bahia, wczesny poranek, około szóstej rano.


Tylko o szóstej rano można było się jeszcze trochę poopalać. Zaraz trzeba było jednak wziąć prysznic, po którym człowiek i tak dalej był spocony jak mysz.
Coś mi się na tej plaży nie zgadzało... teraz po latach obrabiając zdjęcie zrozumiałam co: wschód słońca był tam gdzie w Polsce mamy zachód. Przyzwyczajenie to dziwna rzecz...

Okolice hotelu.


W kwietniu słońce wstawało około piątej rano. Natomiast o 18:00 momentalnie zapadał zmrok. Dzień trwał prawie tyle co noc.

A po plaży chodziły różne cuda.



Mieliśmy okazję pojechać na wycieczkę do dżunglii. Była to jednak ścieżka edukacyjna, z oznaczonymi tabliczkami miejscami gdzie można zobaczyć cos ciekawego.Jak na przykład włochatego robala wielkości małej bułki...

No to jeszcze raz rzut oka na Salvador.


I dobranoc.

P.S. Może być ciekawie, jeśli Hiszpania poradzi sobie dalej już lepiej, to w 1/8 finału widzi się z Brazylią. Coś mie się widzi, że na do widzenia...



10 komentarzy:

  1. Jeszcze!!!!!!!!!!!!!!!!!! Poproszę jeszcze podróżniczych postów! Ja niestety nie zdążyłam pojechać do Brazylii i już nie pojadę, ech.

    A Mim chciał oglądać mecz o 24.00. Nastawił wszystkie budziki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I co: wstał???
      Słuchaj, co do tego, co jeszcze można w życiu zobaczyć to nigdy nie wiadomo ;) W piątek w pracy, robiac sobie kawę, rozmawialiśmy o ZUSie i OFE i wniosek był taki, że chyba (!) nas jeszcze w razie czego odwrócona hipoteka ratuje!... :))

      Usuń
    2. No co Ty, powyłączaliśmy! Nawet w Sylwestra nie siedzi do 24.
      No ale mój wujek z Brazylii nie zmartwychwstanie, przynajmniej nie tak szybko, by nas przygarnąć tam. :P

      Usuń
  2. ja tam głównie widzę na tym zdjęciu olbrzymi... flet? :))) kupiłaś?

    ło matko, ależ Ty się znasz na tym futbolu. jedno co ja wiem to to, że dzisiaj UK dostanie w tyłek :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, nie ten instrument to chyba była taka tuba do przesypywania zierenek ;) I nie mój. Na innym zdjęciu mam berimau (koleżanki). Ja kupiłam sobie taki pleciony z patyków koszyczek z ziarnami fasoli w środku (taki marakas).

      Na pile znam się tak jak Ty, podejrzewam ;):))) Lubię sport i tyle.
      Ale mam swoją teorię - polska reprezentacja przegrywa jak komentuje Szpakowski :)))) Serio ;)

      Usuń
    2. Ta tuba to zaklinacz deszczu :)

      Usuń
    3. Tak, tak to chyba było to... :))) Dzięki Monia!

      Usuń
  3. Ech, szkoda, ze nie widziałam tej Lopezowej! Lecę na YT

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i co, i co? a gadali, że nie będzie brała udziału w otwarciu. Kłamią te internety ;)

      Usuń

Bardzo lubię czytać komentarze, za każdym razem aż drżę z emocji: a nuż coś nowego się pojawi...

(Aczkolwkiek chamstwa nie zniese ;))

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...