piątek, 6 czerwca 2014

Fotorelacja z wizyty pewnego gościa

Podczas naszej nieobecności, zawitał u nas z odwiedzinami pewien gość.
Może chciał sprawdzić zasoby stołówki?
Ostatnio przy przekopywaniu gleby napotykam na brązowe larwy jakichś chrząszczy, o jaszczurkach i miszach też już tu było, a żaby co i rusz wyskakują z ziemi.

Oto on.
Zdjęcia przesłał mi sąsiad z naprzeciwka.





Te chabry i maki to u nas ;-P

Właściwie takich gości możemy przyjmować, nawet podczas naszej obecności :)
W zeszłym roku martwiłam się, że do karmnika postawionego przed tarasam nie zaglądają fruwające. Wiosną, po wysypaniu pokruszonego zeszłorocznego mazurka ze święconki, okazało się, że odwiedzają. Nawet udało się wypatrzeć stołówkowiczów. Smakowały im też okruszki z piernika a nawet reszta makaronu.

Wracając do gości. Ich ciekawość jest mile widziana.
W odróżnieniu od wsadzającego nos między siatki sąsiada (nie tego od zdjęcia), który centralnie węszy co mamy za garażem. A mamy donice z roślinami. I kręci z dezaprobatą głową.

Każdy ma tak, jak mu na to pozwala czas i mamona. Oba u nas na wagę złota. Ale nie zapuszczamy żurawia co u sąsiada :P

A żurawie widujemy rankiem jak jedziemy do przedszkola. Stoją w okolicach mokradeł, ana skraju pola. Ale tylko w pochmurne dni.

12 komentarzy:

  1. ale fajny gość! one te wszystkie żaby zje!
    do nas kosy przylatują. i jeden gołąb gruby, którego przeganiamy, bo pożera całą karmę dla reszty patków. co za pazerność!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że fajny? Gołąb gruby bo najedzony czy że tak się nazywa? Faktycznie pazerny gościu..;)

      Usuń
    2. ja go nazywam fatto, bo gruby i pazerny jest!

      Usuń
  2. Czyżby były to zapowiedzi nowego członka rodziny ? :p
    Byłoby miło, nie?

    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni ;):D

      Usuń
  3. Niesamowite! Nie myślałam, że tak blisko domu podejdzie! O, nie będziecie mieć myszy w najbliższej okolicy! Karolki widziały? I co? I co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysze zaczynają harcować na jesieni...kiedy bocianów już nie ma. Wtedy dobrze byłoby mieć takiego swojego na zagrodzie. Nawet wczoraj wyjeżdżając spod domu zrobiłam "wykład" młodym czy można oswoić bociana, bo zapytali czy moża pogłaskać. Było takie opowiadanie (Konopnickiej?), prawda?
      Karolki widziały na razie na zdjęciu. Poza tym teraz już chyba wiem kto jest sprawcą pozostawienia tatara z jaszczurki...
      No i ostatnia sprawa (ale się rozpisałam) - z bocianami związane znam takie porzekadła - jak się widzi chodzącego to stabilizacja, a jak lecącego to przynosi marzenia (i trzeba pomyśleć).

      Usuń
  4. Super gość! :) Tak mi się przypomniało, że mój mąż cierpi katusze za każdym razem, gdy jedziemy na Mazury, bo ja na widok każdego bociana prawie krzyczę z radości: O, patrz! Bocian! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, na Mazurach jest ich pełno :)))

      Usuń
  5. Ledwom te maki i chabry dojrzała ze swym sokolim wzrokiem, ha ha ;-).

    A nie macie obok słupa energetycznego? Zadzwonić do elektryków, założą na nim koło i może zamieszka taki u Was z rodziną na stałe? U nas w P. są od domu rzut beretem i czasem, choć rzadko po podwórku się przechadzają. Często siadają na domu, na stodole, oborach ;). Uwielbiam bociany! Żurawie też, choć one do obejścia się nie zbliżają, ale mamy ich też w okolicy sporo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz ich znacznie więcej jest, może zrobię zdjęcie :)
      Faktycznie w tym rozmiarze kiepsko widać, ale kompresuję zdjęcia, żeby strona szybciej się ładowała.
      Co do słupa, to wiosną w lasku, w którym chłopaki zwykle buszują postawili specjalnie właśnie na słupie, z gałęziami na zachętę, ale żaden bocian nie zaaaptował sobie na em. Gniazdo w stanie deweloperskim nadal do wynajęcia :)))

      Usuń

Bardzo lubię czytać komentarze, za każdym razem aż drżę z emocji: a nuż coś nowego się pojawi...

(Aczkolwkiek chamstwa nie zniese ;))

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...