wtorek, 17 czerwca 2014

Życiowa

Zapragnęło mi się ostatnimi czasy urozmiacić nasze poranne podróże w kierunku przedszkola.
Młodzi od dłuższego czasu namiętnie słuchają ostatniej płyty Luxtorpedy i na trasie od startu to mety puszczam im tylko piosenki z płyty (hehe) o długaśnym tytule: "A morał tej historii mógłby być taki, mimo że cukrowe, to jednak buraki".

Na przykład  taką o misiach z bajkowego świata:




Od słowa do słowa, krytykując Messiego, który reklamuje chipsy doszliśmy do zalet gumy do żucia. Dałam jedną starszemu z instrukcją obsługi, ale zaraz odezwał się Mały O. Ponieważ Większy K. miał problem z żuciem gumy w ilości 1:1, młodszy dostał ode mnie mniej niż połówkę, tak mi się ułamała.

Dojechaliśmy do przedszkola a gumy wylądowały w koszu na śmieci. Ale schodząc po schodach Mały O. zagadnął "Mamo, lubię życie".
"Que?" pomyślałam, "Co on mówi?"
"Lubię życie", powtórzył. Przycisnęłam jednak małego hedonistę i okazało się o co mu chodzi. Usiedliśmy pod salą i zapytałam raz jeszcze.
- No to powiedz mi co lubisz?
- Lubię gumę życiową.

3 komentarze:

  1. Oj, życiowo, życiowo :D dobrze, że nie rzyciowo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój brat mówił - guma do życia. :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo lubię czytać komentarze, za każdym razem aż drżę z emocji: a nuż coś nowego się pojawi...

(Aczkolwkiek chamstwa nie zniese ;))

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...